Z Gliwic do Gdańska na rowerach
Reprezentacji Szkolnego Klub 80 Rowerów przy Szkole Podstawowej nr 21 w Gliwicach sześć dni zajął przejazd rowerowy z rodzinnego miasta do Gdańska. Dziewięcioro dzieci w wieku od 10 do 13 lat i czworo opiekunów symbolicznie zakończyło wyprawę u stóp Pomnika Obrońców Wybrzeża na Westerplatte.
Szlifowanie formy przed wyprawą trwało od marca, by przygotować młodzież do stawienia czoła przeciwnością na trasie: deszczem, wiatrem, wzniesieniami oraz bolącymi łydkami, plecami i pupami (lista na podstawie wskazań młodych rowerzystów na mecie).
Nie tylko Łatwogang. Do Gdańska jedzie dziecięca charytatywna wyprawa rowerowa
Moment wjazdu na Westerplatte
Filmem podzielił się z nami Jacek Skarbek, prezes Gdańskiej Infrastruktury Wodociągowo - Kanalizacyjnej, który powitał gości z Gliwic w celu wyprawy.
Żeby pomóc
Wyprawa nie była “tylko” testem możliwości fizycznych młodych rowerzystów. Gliwiczanie jechali, żeby zebrać pieniądze na zakup WytchnienioBUSa – specjalistycznego, mobilnego pojazdu dla fundacji NieOdkładalni, który pozwoli na wytchnienie rodzicom dzieci ciężko chorych, wymagających całodobowej opieki. Taki bus umożliwia profesjonalny transport na wycieczkę, turnus rehabilitacyjny, czy też na pobyt wytchnieniowy dla rodziców, którzy nigdy nie mieli urlopu.
Wyprawa nie przyniosła jeszcze niestety zamierzonych rezultatów finansowych. Dzięki osobom, które zadeklarowały wpłatę za każdy kilometr, zebrano blisko 35 tys. zł. Z kolei na internetowej zrzutce licznik 14 czerwca wybił nieco ponad 26 tys. zł, a potrzeba jeszcze co najmniej 100 tys. zł, by móc sfinansować zakup pojazdu.
Jak szybko biega robot Krystyna?
Ekipa portalu gdansk.pl przywitała młodych rowerzystów i ich opiekunów w Szkolnym Schronisku Młodzieżowym we Wrzeszczu, gdzie czekał ich ostatni nocleg na trasie wyprawy. Kolejnego dnia wrócili pociągiem do Gliwic.
Na miejscu czekała na nich też “robotka” Krystyna, która w social mediach przedstawia się hasłem “Sztuczna? Tylko inteligencja. Osobowość mam prawdziwą”. Krystyna pozowała z młodymi rowerzystami do zdjęć, przybijała piątki, tańczyła i gratulowała im sukcesu, ale największą frajdę sprawiło im wspólne bieganie. Dzieci, nawet po przejechaniu 720 km na rowerach są zdecydowanie szybsze niż roboty i były zachwycone “androidowym towarzystwem”.
Jedyna taka wyprawa
Wyprawa charytatywna „700 km Mocy – jedziemy po Wytchnieniobusa dla tych, którzy nie odpoczywają” to jedyne takie przedsięwzięcie realizowane przez dzieci. Żadne z nich nie miało wcześniej doświadczenia dłuższych wyjazdów rowerowych.
Jeden z uczestników, 13-letni Maks, zapytany dlaczego przyłączył się do wyprawy, odpowiedział: - Lubię rowery i chciałem nauczyć się lepiej jeździć, nabrać formy. Ale tak samo ważne jest, że mogłem w ten sposób pomóc dzieciom.
Więcej na profilu wyprawy na Fb