Zima nie oznacza ochłodzenia klimatu
Jak podkreśla prof. Mariusz Figurski z Wydziału Inżynierii Lądowej i Środowiska, zastępca dyrektora ds. naukowych Instytutu Łączności – Państwowego Instytutu Badawczego, taka zima nie stoi w sprzeczności ze zmianami klimatu. Rok 2025 należał bowiem do najcieplejszych w historii pomiarów, a długoterminowy trend wzrostu temperatur pozostaje jednoznaczny.
– Ocieplający się klimat nie oznacza zaniku zimy, lecz wzrost zmienności i częstsze występowanie kontrastowych i ekstremalnych epizodów pogodowych – wyjaśnia ekspert. Wskazuje, że najbardziej charakterystyczną konsekwencją zmian klimatu jest niestabilność pogody, w tym większe prawdopodobieństwo zimowych epizodów o ostrym, ale krótkotrwałym charakterze. Dlatego, pomimo prognoz długoterminowych, z których wynika, że minusowa temperatura może utrzymać się w Gdańsku do połowy stycznia, zmiana trendu i szybka odwilż również jest prawdopodobna ze względu na wrażliwość zimy na detale.
Pierwszy śnieg tej zimy - grudniowa aura w gdańskim obiektywie
Wpływ śniegu na problem suszy
Ekspert sugeruje również, żeby jednocześnie zwrócić uwagę na coraz częstszy problem suszy, na który pozytywny wpływ ma pokrywa śnieżna. Działa ona jak naturalny magazyn wody, który podczas roztopów zasila glebę i wody gruntowe skuteczniej niż zimowe opady deszczu, co jednak nie rozwiązuje problemu deficytu wody. Do jego rozwiązania potrzebne są regularne zimy z długo utrzymującym się śniegiem.
– Dzisiejsza zima w Trójmieście nie jest więc sygnałem odwrócenia trendu klimatycznego. Jest raczej krótkim przypomnieniem, że w cieplejszym świecie zima nie znika, ale staje się bardziej nieregularna, kontrastowa i trudniejsza do przewidzenia. I właśnie ta nieprzewidywalność będzie jednym z największych wyzwań klimatycznych kolejnych dekad – mówi prof. Mariusz Figurski.