
Manifestanci ruszyli o godz. 17 spod Galerii Bałtyckiej. Przyszło około 500 osób, w tym wielu przebierańców obu płci. Były więc: czarownice, upiory, strzygi, umarlaki i kosmici. Były też - jak zwykle - bardzo pomysłowe, skrzące się dowcipem i ironią transparenty - m.in: “Módlcie się, żeby nam się okresy nie zsynchronizowały”, “Spieprzaj dziadu”, “Liberte Egalite Wypierdalaite”, "Jarek mlaska jak Jaruzelski. Przypadek?", “Chcemy żyć w Polsce, a nie Kaczogrodzie”, "Kot może zostać, reszta won!", "Jest tak źle, że nawet introwertycy przyszli", "To kiedy zaczniecie palić czarownice?".
Ktoś, kto przebrał się za kobietę-upiora, zamontował na głowie karton z napisem “Wdowa po Polsce”.
Marsz do Śródmieścia odbywał się jezdnią ul. Grunwaldzkiej i al. Zwycięstwa. Wszystko odbywało się w asyście policji. Nad idącym tłumem powiewała biało-czerwona flaga. Czas umilali bębniarze, którzy wystukiwali żwawe rytmy, ale też robili krótkie pauzy, by co jakiś czas uczestnicy manifestacji mogli wspólnie krzyknąć mało cenzuralne hasło, które na transparentach przedstawiane jest w formie “ośmiu gwiazd”.

Na czele szła młoda kobieta z megafonem, która skandowała hasła, sprzeciwu wobec działań władz.
Po około półtorej godziny uczestnicy dotarli do Targu Drzewnego, pod pomnik Sobieskiego. Tam dalej bębniarze umilali uczestnikom czas i robili krótkie pauzy na wydanie wspólnego - wspomnianego już powyżej - okrzyku. W ramach Halloween pod znajdującymi się przy Targu Drzewnym biurami parlamentarzystów PiS zapalono znicze.