Wrzeszcz. “Dom szpiega” będzie jak nowy

Gdańskie Nieruchomości zapowiadają, że wkrótce ogłoszony będzie przetarg na remont zabytkowego „Domu szpiega” we Wrzeszczu. Chodzi o typową dla epoki kamienicę czynszową z 1872 roku. Budynek ma swoją wartość ze względu na to, że zachował się bez większych przeróbek. Jest jednak wyjątkowy z innego powodu: na przełomie lat 20. i 30. XX wieku mieszkał tutaj Jan Żychoń, as polskiego wywiadu na Niemcy.
12.05.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Widok trzykondygnacyjnego budynku wolnostojącego
Kamienica przy al. Grunwaldzkiej 117 - widok aktualny. Major Jan Żychoń zajmował mieszkanie na I piętrze
fot. Gdańskie Nieruchomości

Lata dwudzieste, lata trzydzieste

W polskiej “Dwójce” (potoczna nazwa Oddziału II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego) było tylko dwóch tak znakomitych oficerów wywiadu, działających na kierunku niemieckim. Obaj wychowani w zaborze austriackim, mieli w młodości zasługi dla walk o odzyskanie przez Polskę niepodległości. Następnie, już służąc w “Dwójce”, zdobywali bezcenne informacje na temat tajnych zbrojeń, prowadzonych przez Berlin w międzywojniu. Obaj też zostali w końcu oskarżeni - niemal na pewno niesprawiedliwie - o współpracę z niemiecką Abwehrą i obaj nie przeżyli wojny. Jeden z nich to rotmistrz Jerzy Sosnowski, drugi - major Jan Żychoń.

Dom we Wrzeszczu, przy al. Grunwaldzkiej 117 (ówczesna Hauptstrasse) był świadkiem działalności Jana Żychonia (wówczas jeszcze w randze kapitana WP) jako szefa polskiego wywiadu w Wolnym Mieście Gdańsku. Funkcjonował oficjalnie pod przykrywką referenta w Generalnym Komisariacie RP. Do kamienicy przy Grunwaldzkiej wprowadził się w 1928 roku, z żoną. Było to wkrótce po ich przyjeździe z Warszawy. Zajęli całe pierwsze piętro, 150 metrów kw., i mieszkali tutaj do 1931 roku. 

W czerwcu 1929 r. u Żychoniów doszło do tragedii. Młody polski porucznik, Edmund Grunwald, został znaleziony martwy. W głowie miał kulą rewolwerową, która weszła przez nasadę nosa. Od kilku miesięcy był w mieszkaniu lokatorem. Śledczy uznali, że do śmierci doszło wskutek nieszczęśliwego wypadku, gdy młody oficer wstawał z łóżka i z kabury wypadł mu rewolwer, który uderzył o podłogę, a następnie samoistnie wypalił. Była to wersja o tyle dziwna, że broń należała do Żychonia. Dziennikarze brukowej prasy snuli domysły, że to gospodarz w pijackim amoku postrzelił młodego przyjaciela, być może powodowany zazdrością o żonę.

Zdjęcie portretowe oficera w mundurze, bez nakrycia głowy
Jan Henryk Żychoń, as polskiego wywiadu. Gdy zginął pod Monte Cassino miał 42 lata
fot. archiwum


Zwycięstwa i klęski wywiadu

W roku 1931 Jan Żychoń przeprowadził się do Bydgoszczy, skąd kierował tamtejszą ekspozyturą “Dwójki”.

Jego działalność w latach 30. przyniosła pasmo sukcesów: zmontował siatkę cennych agentów, zorganizował operację “Wózek”, dzięki której polskie służby inwigilowały zawartość niemieckiej poczty, przewożonej wagonami kolejowymi między Berlinem a Gdańskiem i Królewcem przez terytorium RP, tzw. “pomorski korytarz”. Działał brawurowo, gdy było to konieczne, podstępnie odurzał i porywał ludzi.

Styl życia Jana Żychonia sprawiał, że major miał wrogów nie tylko po niemieckiej stronie, ale też wśród oficerów polskiej “Dwójki”. Potrafił paradować po Gdańsku w polskim mundurze, a nawet tak ubrany poszedł z wynajętą orkiestrą i kazał grać Mazurka Dąbrowskiego pod budynkiem Prezydium Policji, gdzie swoją placówkę miał niemiecki wywiad. Takie zachowanie było równoznaczne z całkowitą dekonspiracją.

Niepokojących sytuacji było więcej - dawały podstawy do plotek. Major był deprecjonowany przez kolegów jako awanturnik, hazardzista, birbant i kobieciarz, niezbyt rzetelnie rozliczający się ze służbowych pieniędzy. 

Gdy we wrześniu 1939 roku oficerowie Abwehry weszli do budynku bydgoskiej ekspozytury “Dwójki”, na biurku szefa znaleźli jedynie wizytówkę z nazwiskiem Jan Żychoń. Lepiej Niemcom poszło niestety w Warszawie, gdzie w Forcie Legionów znaleźli ogromne ilości dokumentów, które stanowiły archiwum polskiego wywiadu. Pozwoliło im to na rozbicie całych siatek agentów, działających w III Rzeszy. Ponad sto osób - w tym ludzi zwerbowanych przez Żychonia - postawiono przed niemieckimi sądami wojennymi, a następnie stracono przez ścięcie toporem. Był to m.in. los Pauliny Tyszewskiej, wieloletniej sekretarki i kochanki wysokiego rangą oficera Abwehry w ówczesnym Gdańsku. 

Przez Londyn na Monte Cassino

Żychoń zdołał uciec z Polski do Francji, a następnie do Anglii. W związku z wcześniejszymi dokonaniami, cieszył się szacunkiem Brytyjczyków. Gen. Władysław Sikorski mianował go szefem Referatu Zachód wywiadu Polskich Sił Zbrojnych.

Już po śmierci naczelnego wodza w katastrofie gibraltarskiej, dwaj przedwojenni oficerowie wywiadu, pracujący na kierunku sowieckim, wystąpili przeciwko majorowi Żychoniowi - powtarzając dawne podejrzenia, oskarżyli go o działanie z niemieckiej inspiracji, a nawet świadomą współpracę z Abwehrą. Polski sąd wojskowy nie rozstrzygnął sprawy. 

Urażony całą sytuacją, major Żychoń zachował się honorowo: na znak protestu w lutym 1944 roku zrezygnował z funkcji w wywiadzie i zgłosił się do służby frontowej. Zmarł 18 maja tego samego roku, od ran odniesionych w bitwie o Monte Cassino. Jest jednym z 1057 żołnierzy, pochowanych na polskim cmentarzu wojennym u podnóża klasztoru.   

Widok trzykondygnacyjnego budynku wolnostojącego - wizualizacja już po remoncie
Tak Dom szpiega ma wyglądać po remoncie - przetarg na prace ogłoszą wkrótce Gdańskie Nieruchomości
mat. Gdańskie Nieruchomości

Będzie remont, czyli "Mamy to!"

Pod koniec 2015 roku dr Artur Jendrzejewski i Bartosz Gondek, gdański historyk, dziennikarz, muzealnik, pracując nad artykułem o działalności polskiego wywiadu w Wolnym Mieście Gdańsku odkryli, że wciąż istnieje budynek, w którym mieszkał Jan Żychoń. Ta część przedwojennego Wrzeszcza w 1945 roku uległa niemal całkowitemu zniszczeniu, ale “Dom szpiega” szczęśliwie ocalał - tyle, że trzeba było sobie zadać trochę trudu przy potwierdzaniu adresu. Ustalenia konsultowano z dr. Janem Danilukiem, historykiem specjalizującym się w dziejach Gdańska w pierwszej połowie XX wieku, do zakończenia II wojny światowej.

Kamienica, w której mieszkali Żychoniowie, zachowała się w całości. Ocalała nie tylko stolarka zewnętrzna, ale także klatka schodowa, przepierzenia, futryny i oryginalne drzwi. Budynek znajdował się pod opieką miejskiego konserwatora zabytków.

Pod koniec 2022 roku kamienica przy al. Grunwaldzkiej 117 została wpisana - na wniosek Fundacji dla Gdańska i Pomorza - do rejestru zabytków przez urząd Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. To oznacza, że wszelkie prace budowlane muszą się odbywać pod ścisłym nadzorem. 

Gdańskie Nieruchomości właśnie zapowiedziały, że chcą przeprowadzić remont budynku:

Już za chwilę ogłosimy przetarg na remont zabytkowego „Domu szpiega” we Wrzeszczu. Ta eklektyczna kamienica mieści się przy Al. Grunwaldzkiej 117. Budynek powstał w 1872 roku. Przed wojną mieszkał w nim najsłynniejszy polski szpieg na Pomorzu - mjr Jan Henryk Żychoń. Do 1945 roku w kamienicy znajdował się posterunek niemieckiej policji porządkowej. Z kolei tuż po wojnie była tu placówka Urzędu Bezpieczeństwa.

Satysfakcji nie kryje Bartosz Gondek:

Mamy to! Ponad dekada pisania materiałów Tych naukowych i tych do mediów i wraz z dr. Artur Jendrzejewski, doczekaliśmy się! Jeśli to się dokona, będę mógł dołożyć sobie do listy obiektów, do których uratowania się przyczyniłem, także "Dom Szpiega", czyli Jana Henryka Żychonia we Wrzeszczu.

TV

Montaż konstrukcji kładki