To ciężkie zadanie bronić honoru męskiego sportu zespołowego w Gdańsku. Przypomnijmy: Lechia Gdańsk spadła z Ekstraklasy w zawstydzającym stylu; siatkarze Trefla nie weszli do playoffów (9. miejsce); rugbiści walczą o 7. miejsce, a żużlowcy jeżdżą w III lidze.
Szansę na brąz mistrzostw Polski mieli za to piłkarze ręczni Wybrzeża Gdańsk. Mistrzostwo Orlen Superligi dla Industri Kielce, srebro dla Orlen Wisły Płock - to można było przewidzieć.
Ale kto jest trzecią siłą w Polsce? Wybrzeże Gdańsk wygrało pierwszy mecz - po rzutach karnych - na wyjeździe z Ostrovią Ostrów Wielkopolski. Trzeba było jeszcze tylko wygrać drugi mecz w swojej hali, w Ergo Arenie, we wtorkowe popołudnie. Gra się do dwóch zwycięstw.
W pierwszym meczu było wystarczająco ciężko - mecz zakończył się wynikiem 28:28. Karne 7:6 dla Gdańska!
W drugim starciu Wybrzeże miało atut własnej hali - prawie pełną Ergo Arenę. Przypomnijmy: ostatni raz medale na szyjach zawodników Wybrzeża zawisły 25 lat temu, w 2001 roku. Wtedy było to złoto, Wybrzeże zostało mistrzem Polski, w tamtej drużynie grali min. Marcin Lijewski, Artur Siódmak i Damian Wleklak.
Od euforii do ekstazy
Oprawa była godna tego meczu. Na początek skrzypaczka Gabriela Żmigrodzka, później pokaz laserów. Wreszcie na parkiet, w rytm muzyki, wbiegli zawodnicy Wybrzeża Gdańsk. Na co dzień grają w małej hali GUMed, gdzie wchodzi 800-1000 widzów. Tu było blisko 7 tysięcy i nieprawdopodobny hałas.
Pierwszy punkt w meczu, z karnego, zdobył Mikołaj Czapliński, gwiazda Wybrzeża. Za chwilę Gdańsk prowadził już 4:1 po odważnej, szybkiej grze. Bramkarz Wybrzeża Mateusz Zembrzycki z własnej bramki rzucił do pustej bramki gości przez całe boisko i było 6:2! Filip Michałowicz podwyższył na 9:4 - to było już 5 punktów przewagi.
Wtedy o czas poprosił trener gości. To pomogło. Ostrovia zaczęła grać dokładniej. Przewaga Wybrzeża stopniała do dwóch punktów. Doskonale jednak prowadził grę Wybrzeża Maciej Papina. Dlatego na przerwę Gdańszczanie, po nieprawdopodobnej walce, schodzili z przewagą 4 punktów - 16:12.
Druga połowa miała pokazać, kto wytrzyma lepiej kondycyjnie ten morderczy mecz i kto wytrzyma wojnę nerwów w końcówce. Już w 34 minucie goście doszli na 16:15.
Kluczowa mogła się okazać postawa gdańskich bramkarzy - Mateusza Zembrzyckiego i wchodzącego za niego Kornela Poźniaka. Bronili nieprawdopodobne piłki. Mecz stał się ostry, bo były to już ostatnie minuty tego sezonu, decydujące o medalach. Mikołaj Czapliński rzucał punkt za punktem i znów było 20:15. Hala była w euforii.
Ciężko było wyobrazić sobie, żeby Wybrzeże wypuściło przewagę 22:15, którą wypracowało w 40 minucie. Gdańszczanie grali fantastycznie! Czapliński w tej fazie meczu zdobył już sześć bramek, Papina - 5.
Na 8 minut przed końcem przewaga Gdańszczan wynosiła już tylko 3 punkty. Szczypiorniści Wybrzeża, którzy włożyli w ten mecz nieprawdopodobny wysiłek, jakby spuścili z tonu. Na 7 minut przed końcem Maciej Papina został brutalnie sfaulowany - czerwoną kartkę dostał Robert Kamyszek z Ostrovii.
Tomasz Gębala szalał na boisku w roli gracza i cheerleadera - skakał, machał rękami, prowokował już głośną Ergo Arenę do jeszcze większego krzyku! Znów 6 punktów przewagi Wybrzeża.
Nieprawdopodobny hałas, upływające minuty, na trybunach ekstaza. Wybrzeże miażdży Ostrovię 8 punktami 32:24. Nikt już nie siedział. Poźniak broni karnego! Sufit unosi się w Ergo Arenie!
A na koniec 33:24. Wybrzeże Gdańsk brązowymi medalistami mistrzostw Polski!!!
Artykuł będzie aktualizowany