• Start
  • Wiadomości
  • “Trzeba złapać w życiu za lżejszy koniec”. Honorata Rychlicka świętuje 100 lat

“Trzeba złapać w życiu za lżejszy koniec”. Honorata Rychlicka świętuje 100 lat

Pochodzi z małej mazowieckiej wioski, w “wielki świat” do Gdańska przyjechała wraz ze świeżo poślubionym mężem w 1954 r. Tu wychowała troje dzieci, doczekała się pięcioro wnuków i ośmiorga prawnuków. Pani Honorata Rychlicka skończyła 100 lat. Jaki jest jej przepis na długowieczność? Odpowiada krótko i bez większego namysłu: "spokój". Wnuk Michał dopowiada, że ostatnio babcia na to samo pytanie odparła: "Trzeba złapać w życiu za lżejszy koniec”. Cokolwiek to znaczy, może warto iść tym tropem.
03.11.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Starsza kobieta w okularach siedzi w fotelu, patrzy prosto w obiektyw
Pani Honorata zachowuje pogodę ducha, choć życie jej nie oszczędza. Pochowała już męża oraz dwoje dzieci
fot. Marcin Gadomski/ www.gdansk.pl

Z Mazowsza nad morze

Honorata Rychlicka, z domu Sobocińska, przyszła na świat 27 sierpnia 1926 r. we wsi Zalesie, niedaleko Mławy. Miała aż ośmioro rodzeństwa. Na świecie, oprócz niej, pozostała ich jeszcze dwójka: mieszkająca w Elblągu 96-letnia siostra oraz o 12 lat młodszy od stulatki brat z Łodzi. 
 
Rodzice żyli z roli. Mieli kilka hektarów ziemi. Wojna i niemiecka okupacja szczęśliwie obeszła się z rodziną. Po 1945 r. pani Honorata zaczęła pracę jako ekspedientka w miejscowych sklepach GS, popularnych w tym czasie i późniejszych latach placówkach handlowych Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska”.  

Pani Aldona ma 100 lat! Przez życie przeszła… spacerkiem

Zakochuje się ze wzajemnością w Ignacym, pochodzącym z sąsiedniej wioski. Biorą ślub w 1954 r. W tym samym roku ruszają oboje na “podbój” Gdańska, do którego narzeczony i świeżo upieczony mąż pani Honoraty jeździł już wcześniej “za pracą”. 
Starsza kobieta siedzi w fotelu, naprzeciwko niej, tyłem do zdjęcia, młodsza kobieta z brązowymi włosami.
Honorata Rychlicka mieszka w Gdańsku od 72 lat
fot. Marcin Gadomski/ www.gdansk.pl
 
Na świat przychodzi kolejno dwóch synów (rok 1955 i 1956) i najmłodsza córka (1960). Z tej trójki do dziś żyje tylko to “środkowe” dziecko, syn Zbigniew. Mąż odchodzi w 2003 r., w wieku 80 lat. 

Rodzina i spokój życiową siłą. Anna Pawlak świętuje 100 lat

Ignacy Rychlicki pracuje głównie jako ślusarz oraz magazynier w gdańskich przedsiębiorstwach Techmor i Elmor. Przez 10 lat dorabia jako pomocnik zegarmistrza w znanym zakładzie Fabiańskiego, przy ul. Podwale Staromiejskie. Fachu tego nauczył się sam.  

Na straży ogniska domowego 

Pani Honorata zajmuje się zaś domem i wychowaniem trójki potomstwa. To wbrew pozorom niełatwy kawałek chleba. W wolnych chwilach para się krawiectwem, szyje spódnice i sukienki dla znajomych i sąsiadów. To przyjemność, a poza tym wpadnie zawsze parę złotych, których nigdy dość w ciężkich latach PRL. W licznych obowiązkach domowych spełnia się przy tym znakomicie. 
 
- Jej poświęcenie dla dzieci pięknie zaowocowało. Mama wychowała nas na porządnych ludzi - mówi z przekonaniem pan Zbigniew Rychlicki. 
Cztery osoby na zdjęciu: starszy mężczyzna, obok niego kobieta w brązowych włosach, niżej siedząca na fotelu starsza kobieta i kucający obok niej młody mężczyzna. Wszyscy uśmiechają się do obiektywu.
Zdjęcie na pamiątkę. Obok jubilatki jej syn Zbigniew, wnuk Michał i prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz
fot. Marcin Gadomski/ www.gdansk.pl
 
Początkowo Rychliccy mieszkali na ul. Jedności Robotniczej (dziś Trakt świętego Wojciecha), blisko Biskupiej Górki. W 1972 r. przeprowadzili się do trzypokojowego mieszkania w 10-piętrowym bloku, przy ul. Bzowej, na Przymorzu Małym. 

Jestem Anna Sosnowska. Mam 100 lat

To tu we wtorek, 3 listopada, odwiedziła jubilatkę prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Pani Honorata otrzymała w prezencie wielki kosz ze słodyczami i szampanem oraz okolicznościowy dyplom. Nie mogło, oczywiście, zabraknąć kwiatów. Stulatka dostała bukiet czerwonych róż. - Wstawcie do wody - zaordynowała przytomnie do najbliższych jubilatka.

Dwie opinie o gościach

Podczas półgodzinnej pogawędki przy herbacie i cieście jest okazja do obejrzenia pamiątkowych zdjęć z uroczystości urodzinowej pani Honoraty, która odbyła się w sierpniu tego roku w jednej z restauracji w Oliwie. Feta zgromadziła aż 70 osób.
Pani Honorata i prezydent Aleksandra Dulkiewicz oglądają razem album ze zdjęciami. Na drugim planie siedzi syn pani Honoraty.
Na pamiątkę urodzinowej imprezy pani Honoraty, zorganizowanej ponad dwa miesiące temu, powstał album ze zdjęciami
fot. Marcin Gadomski/ www.gdansk.pl
 
- A kim jest ta dzierlatka w kapeluszu? - zagaduje podchwytliwie prezydent Gdańska wskazując na jedno ze zdjęć. Pani Honorata ma problem z odpowiedzią. Kiedy syn Zbigniew nakłada jej okulary na nos, zagadka w mig się rozwiązuje. - To ja przecież - stwierdza z rozbrajającym uśmiechem pani Honorata. 
 
Po chwili stulatka dorzuca powiedzenie o tym, że “goście to dwie radoście”. - Pierwsza radość to jak przyjeżdżają. A druga, większa, jak odjeżdżają - dodaje. I w tej chwili wszyscy w pokoju wybuchają śmiechem.   
Starsza kobieta siedzi na fotelu i ściska za rękę młodszą kobietę, obie się uśmiechają.
Ostatni uścisk dłoni i życzenia
fot. Marcin Gadomski/ www.gdansk.pl
 
Mimo całego wieku na karku pani Honoracie dopisuje jeszcze forma. Ma stałą opiekunkę, ale porusza się po mieszkaniu o własnych siłach za pomocą chodzika. Gdy są cieplejsze dni, wychodzi też na balkon. 

Helena Kurpet ma sto lat i wciąż zachwyca energią. Jaki jest jej sekret?

To zdjęcie zrobił ...

Na pożegnanie Aleksandra Dulkiewicz dostaje w prezencie pamiątkowy, metalowy breloczek w kształcie serduszka z napisem: “Jubileusz 100 lat Honoraty, 2026, Gdańsk”. - To był dla mnie wielki zaszczyt poznać Panią. Wszystkiego dobrego i dużo zdrowia - życzy w ostatnich słowach prezydent Gdańska. 
Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz pokazuje na zdjęciu grupowym 12-latkę, czyli dzisiejszą stulatkę panią Honoratę.
Druga dziewczynka od lewej to Honorka, dzisiejsza stulatka z Gdańska
fot. Marcin Gadomski/ www.gdansk.pl
 
Prawdziwym skarbem w rodzinie jubilatki jest fotografia wykonana w czasie II wojny światowej, na początku lat 40. Przed wiejskim domem w Zalesiu dumnie pozuje do obiektywu nastoletnia wówczas Honorata wraz z rodzeństwem i rodzicami. Na sepiowej powiększonej odbitce widać łącznie 11 osób. Okazuje się, że oprócz bohaterów zdjęcia, równie ważny jest jego autor. Bezcenną fotografię wykonał bowiem Tony Halik, legendarny polski podróżnik i dziennikarz, który w tamtym czasie prowadził w okolicy zakład fotograficzny.