To był pierwszy statek pełnomorski zbudowany całkowicie w Polsce po II wojnie światowej. Zwodowano go w 1948 roku i ochrzczono nazwiskiem Stanisława Sołdka - tu warto się na chwilę zatrzymać, bo był taki moment w historii Gdańska, gdy SS Sołdek był popularną turystyczną atrakcją, a Stanisława Sołdka wymazywano z przestrzeni publicznej miasta.
Dlaczego? W 2017 roku władze państwowe chciały „dokończyć dekomunizację” i odgórnie decydowano o zmienianiu wielu nazw ulic w polskich miastach. Spotkało to również ulicę Stanisława Sołdka w dzielnicy Osowa.
Ulicę przemianowano na Kazimierza Szołocha, ale była to zmiana tymczasowa i Sołdek szybko powrócił do patronowania tej trasie. Prawdopodobnie nawet osoby zamieszczające tabliczkę z nazwiskiem nowego patrona nie do końca wierzyły, że pozostanie ona w tym miejscu, bo stara tablica nie została nawet zdemontowana, a jedynie przysłonięta.
Buty dla organisty. Opowieść o Andrzeju Szadejce
Kim był Stanisław Sołdek?
Za tym nazwiskiem kryje się historia człowieka, którego życie stało się symbolem powojennej odbudowy kraju. Stanisław Sołdek urodził się 12 maja 1916 roku w Oleksowie koło Kielc. Przed II wojną światową zdobył kwalifikacje zawodowe związane z budową statków, pracując jako traser i spawacz. Po wojennej zawierusze trafił do Gdańska, gdzie od 1946 roku podjął pracę w odbudowującej się Stoczni Gdańskiej. Był jednym z tysięcy robotników, którzy własnymi rękami przywracali do życia zniszczony przemysł stoczniowy. Jednak szybko wyróżnił się pracowitością i zaangażowaniem.
W latach powojennych stał się jednym z najbardziej znanych polskich stoczniowców. Osiągał wyniki znacznie przekraczające obowiązujące normy produkcyjne (nawet 206% normy), dzięki czemu był przedstawiany jako wzór robotnika uczestniczącego w odbudowie kraju. Jego nazwisko zyskało ogólnopolską rozpoznawalność, gdy zdecydowano, że będzie patronem pierwszego pełnomorskiego statku zbudowanego po wojnie przez polski przemysł okrętowy.
Numer 31642. Pasiak obozowy Polki odnaleziony w gdańskiej szkole
6 listopada 1948 roku w Stoczni Gdańskiej zwodowano rudowęglowiec „Sołdek”. Jednostka stała się symbolem odradzającej się polskiej gospodarki morskiej oraz możliwości krajowego przemysłu. Dla wielu mieszkańców Gdańska była dowodem na to, że miasto odzyskuje swoją pozycję ważnego ośrodka stoczniowego.
Stanisław Sołdek nie poprzestał jednak na pracy fizycznej. Równolegle podnosił swoje kwalifikacje i ukończył studia na Politechnice Gdańskiej, uzyskując tytuł magistra inżyniera budowy okrętów. W kolejnych latach zajmował stanowiska kierownicze w przedsiębiorstwach związanych z przemysłem okrętowym, pracował także w Polskim Rejestrze Statków oraz kierował Stocznią Wisła. W latach 1952–1956 był posłem na Sejm I kadencji z ramienia PZPR. Był także członkiem Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Zmarł 12 czerwca 1970 roku i został pochowany na gdańskim Srebrzysku (w rejonie II).
Ciekawostką jest, że choć statek otrzymał imię na jego cześć, to matką chrzestną jednostki została żona Stanisława, Helena.
Statek, który stał się symbolem odbudowy Polski
Budowa „Sołdka” rozpoczęła się w czasie, gdy Polska podnosiła się ze zniszczeń wojennych. Powstający w Stoczni Gdańskiej rudowęglowiec miał być dowodem, że kraj potrafi samodzielnie projektować i budować nowoczesne jednostki handlowe.
Jego uroczyste zwodowanie było wydarzeniem o znaczeniu nie tylko gospodarczym, ale również społecznym. Dla mieszkańców Wybrzeża i pracowników stoczni „Sołdek” stał się znakiem nowego początku.
Tajemnica napisu na rufie
Przez ponad 31 lat służby jednostka przewoziła przede wszystkim węgiel i rudę żelaza. Regularnie kursowała między portami Polski, Szwecji, Danii, Niemiec i Belgii. W tym czasie odbyła 1479 rejsów, zawinęła do kilkudziesięciu portów i przetransportowała ponad 3,5 miliona ton ładunków.
Choć dziś kojarzy się głównie z muzealnym nabrzeżem nad Motławą, przez lata był zwykłym statkiem handlowym, którego macierzystym portem był Szczecin - stąd mylący niektórych napis na rufie. Przez jakiś czas mówiło się nawet o powrocie jednostki do stolicy województwa zachodniopomorskiego, ale na szczęście obecnie nic nie zapowiada takich wojaży. "Sołdek" spędzi resztę emerytury w mieście, z którego pochodzi - w Gdańsku.
"Piracka" historia rudowęglowca
Zachowały się relacje o przemycie papierosów i alkoholu, co zresztą w okresie powojennym było zjawiskiem powszechnym na wielu statkach handlowych kursujących po Bałtyku. Wspomnienia zagranicznych celników oraz marynarzy pokazują, że „Sołdek” był świadkiem nie tylko historii gospodarczej, ale również mniej oficjalnych epizodów życia portowego.
Takie historie nie wpływają na legendę "Sołdka". Wręcz przeciwnie - "piracka" historia statku jedynie rozbudza ciekawość turystów.
Jak statek zmienił się w muzeum
Po zakończeniu służby pod polską banderą pod koniec 1980 roku los „Sołdka” długo nie był przesądzony. Rozważano różne scenariusze, a jednostce groziło nawet złomowanie. Ostatecznie dzięki staraniom środowiska muzealnego statek został zachowany i przekazany muzeum. W 1985 roku zacumował przy Ołowiance, rozpoczynając nowy rozdział swojej historii.
Dziś jest częścią zbiorów Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku i pozostaje jedynym na świecie zachowanym rudowęglowcem z napędem parowym. Zwiedzający mogą zobaczyć m.in. maszynownię, pomieszczenia załogi, ładownie oraz wystawę poświęconą historii polskiego przemysłu stoczniowego i żeglugi handlowej.
12 czerwca mija 45 lat odkąd jednostka funkcjonuje jako muzeum na wodzie. Z tej okazji zorganizowano uroczystości na Ołowiance, a także na "Sołdku".
Do kolejnej kamienicy wraca życie
Zamarznięta Motława 2026. Statek zatopiony w lodzie
Zimą 2026 roku po raz pierwszy od 15 lat lód na Motławie był na tyle mocny, że turyści mogli po nim chodzić.
"Sołdek" ponownie stał się główną atrakcją, a rzesze osób odwiedzających miasto podchodziły do statku lub podjeżdżały na łyżwach, by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie na jego tle.
Ikona nad Motławą - jeden z symboli miasta
Przez lata „Sołdek” stał się jednym z symboli Gdańska. Jego charakterystyczna sylwetka wpisuje się w panoramę miasta równie mocno jak Żuraw czy dźwigi stoczniowe.
Dla kolejnych pokoleń mieszkańców i turystów pozostaje żywą lekcją historii. Przypomina o czasach, gdy Gdańsk odbudowywał swoją pozycję morskiej stolicy Polski, a stoczniowcy tworzyli fundamenty powojennego przemysłu okrętowego. Dzięki temu „Sołdek” jest dziś czymś więcej niż zabytkiem techniki – jest częścią tożsamości miasta.
Chodzili tu Kolberger, Kwaśniewska. IX LO ma 75 lat
O tym, że "Sołdek" wciąż działa na turystów jak magnes, świadczą liczby - w okresie od stycznia do maja 2026 roku statek-muzeum „Sołdek” odwiedziły łącznie 7263 osoby.