Mystic Festival pożegnał się ze stocznią, ale z Gdańska nie zniknie

Monumentalne koncerty, tuzy gatunku, eksperymentalne brzmienia i tłum skąpanych w czerni słuchaczy. Tak wyglądała tegoroczna edycja Mystic Festivalu i tak wyglądała po raz ostatni. Impreza hucznie pożegnała się z postindustrialną przestrzenią. Powód? Festiwal wypracował sobie europejską markę i chce dalej rosnąć. Mystic opuszcza dotychczasową miejscówkę na postoczniowych terenach Młodego Miasta, ale z Gdańska nie zniknie.
07.06.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Mystic Festival 2026
To był ostatni Mystic Festival w stoczni. Do zobaczenia w Letnicy!
Grzegorz Mehring/ www.gdansk.pl

Tak hartowała się stal - w ogniu buchającym ze scen, w postindustrialnych klubowych przestrzeniach, wśród majestatycznych stoczniowych żurawiach. To tutaj, w Gdańsku, na postoczniowych terenach Mystic znalazł przystań, w której mógł zacumować. Nigdzie wcześniej nie przyjął się tak dobrze i nie pozostał na długo. Pierwszy odbył się w 1999 roku w Krakowie, na początku lat 2000 wędrował m.in. po Śląsku, ale dopiero po wieloletniej przerwie i po pandemii w Gdańsku znalazł miejsce, do którego ciągną fani metalu z Polski i Europy. 

Mystic Festival się przeprowadza

Stocznia ze swoim inudstrialnym krajobrazem i przywróconymi do życia (choć często głównie rozrywkowego) halami okazała się idealnym tłem dla ekstremalnych brzmień. Surowe dźwięki w surowej przestrzeni - to się musiało udać. I tak, od przynajmniej czterech lat w stoczni swoje miejsce znalazły najróżniejsze odcienie metalu i muzyki eksperymentalnej - a w raz z nimi fani w każdym wieku - od koncertowych weteranów po nastolatków dopiero odkrywających uroku festiwali. 

Mystic Festival. Zobacz, jak bawiła się metalowa publiczność

Na zaaranżowanych w stoczni scenach grały i tuzy metalu, jak Megadeth, Machine Head, Bruce Dickinson… i wielu innych. Nie inaczej było tym razem - ton nadawały legendy, jak Megadeth, Anthrax, Overkill czy Saxon. Z roku na rok Mystic “ściągał”  co raz to bardziej pożądanych przez metalową publiczność wykonawców. Aż w końcu, jak przyznali organizatorzy, festiwal przestał się w stoczni mieścić (karnety i bilety w tym roku się wyprzedały). 

Dlatego też, to była ostatnia stoczniowa edycja. Festiwal jednak nie znika z Gdańska. Przeniesie się w przyszłym roku do Letnicy - na teren przy Polsat Plus Arenie. Znana też jest już data - Mystic Festival 2027 odbędzie się 10-12 czerwca. 

Finał po gdańsku

Pożegnać się ze stocznią organizatorzy postanowili z impetem. Dając ostatni, płomienny (dosłownie) i widowiskowy koncert na scenie głównej pod Żurawiem M3. Jako ostatni zagrał tu Behemoth i ten wybór nie dziwi - raz, że to najbardziej gdański z wyborów (to tutaj powstał zespół), a dwa, że jeśli chodzi o biegłość w tworzeniu scenicznego show, trudno znaleźć Behemothowi konkurencję. 

Teatralne widowisko, podsumowujące poniekąd 35 lat działalności zespołu obfitowało we wszystko, czego oczekiwała publiczność - najbardziej znane utwory, pirotechniczne show, świetną muzyczną formę i typową dla Nergala dynamiczną interakcję z publicznością. Podczas festiwalowego koncertu nie zabrakło zaskoczeń - w kulminacyjnym momencie zespół zszedł ze sceny i przemaszerował na drugą, zaaranżowaną z tyłu publiczności - na tzw. FOH-u, czyli stanowiska realizatora dźwięku, gdzie m.in. grając hymn festiwalu złożył hołd kultowej szwedzkiej grupie Bathory. Górując nad zebranymi, Nergal tym samym symbolicznie zamknął festiwal i zapieczętował stoczniową historię. 

Zapowiedział też, że Behemoth powróci wraz z festiwalem. Niewątpliwie, stanie razem z organizatorami przed wyzwaniem odwzorowania stoczniowego klimatu. Czy się uda? Czas pokaże. Stal ponownie będzie musiała się zahartować. 

Roztańczony XI Marsz Równości. Barwny korowód przeszedł ulicami Śródmieścia