• Start
  • Wiadomości
  • Tajemnicza skrzynka z XIX-wiecznego wraku z Bałtyku. Co odkryto w środku?

Tajemnicza skrzynka z XIX-wiecznego wraku z Bałtyku. Co odkryto w środku?

Pracownicy Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku otworzyli drewnianą skrzynkę wydobytą z wraku XIX-wiecznego drewnianego żaglowca tzw. „Portowca”. Zanim zajrzano do jej wnętrza, przeprowadzono szczegółowe badania rentgenowskie, które pozwoliły ocenić stan zachowania obiektu oraz układ znajdujących się w środku przedmiotów. Co wydobyto ze skrzynki?
24.03.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
portowiec_1-scaled
Archeolodzy NMM. Od lewej: Janusz Różycki, dr Krzysztof Kurzyk, Paweł Litwinienko
fot. Ł. Grygiel

Profesjonalne prześwietlenie

Prześwietlenie skrzynki narzędziowej wykonano przy użyciu belgijskiej lampy RTG stosowanej w radiografii przemysłowej, wykorzystywanej m.in. do kontroli spoin rurociągów czy konstrukcji stalowych.

Za darmo do muzeum. Gdzie i kiedy?

Urządzenie pracuje przy wyższym napięciu niż aparaty medyczne, a sama ekspozycja trwa znacznie dłużej – w medycynie to zwykle milisekundy, w przypadku zabytkowej skrzyni naświetlanie trwało około 10 minut.

portowiec_5-scaled
Zespół archeologów NMM przyglądający się skrzyni cieśli okrętowego
fot. Ł. Grygiel

Zabytek umieszczono na kasecie ze specjalną płytą rejestrującą obraz. Promieniowanie rentgenowskie pada na płytę, tworząc na niej tzw. obraz utajony.

portowiec_2-scaled
Skrzynka cieśli okrętowego przed wyjęciem zawartości
fot. Ł. Grygiel

– Po wykonaniu ekspozycji kasetę umieszcza się w skanerze, gdzie wiązka lasera odczytuje zapisany obraz, uwalniając zmagazynowaną energię w postaci światła widzialnego. Następnie światło przetwarzane jest na sygnał elektryczny i zamieniane w cyfrowy obraz widoczny na monitorze – tłumaczy Irena Rodzik, kierownik Działu Konserwacji Muzealiów. - Dzięki temu badaniu możliwe było opracowanie bezpiecznej metody wydobycia zawartości skrzynki, tak aby nie uszkodzić ani samego zabytku, ani znajdujących się w nim artefaktów.

portowiec_3-scaled (1)
Zdjęcie rentgenowskie skrzyni wykonano w Centrum Konserwacji Wraków Statków w Tczewie
fot. Ł. Grygiel

Tajemnica skrzynki

Podczas otwierania skrzynki do jej wnętrza wpuszczano delikatnie niewielką ilość wody. Dzięki temu udało się wypłukać osad, który nagromadził się w środku podczas wieloletniego zalegania na dnie morza. Gdy osad został usunięty, okazało się, że nie wszystkie znajdujące się w środku przedmioty można łatwo wyjąć. Część z nich była pokryta twardą warstwą konkrecji powstałej w wyniku długotrwałego oddziaływania środowiska morskiego na metalowe elementy.

Międzynarodowy Dzień Ochrony Morza Bałtyckiego

portowiec_4-scaled
Irena Rodzik, kierownik Działu Konserwacji Muzealiów, podczas analizy zdjęcia rentgenowskiego
fot. Ł. Grygiel

– Konieczne było delikatne podkuwanie osadu. Stopniowo, po jednym lub dwóch narzędziach, skrzynkę ponownie przepłukiwaliśmy wodą, aby usunąć kolejne warstwy osadu. W ten sposób udało się wydobyć cały zestaw narzędzi cieśli okrętowego – wyjaśnia Janusz Różycki z Działu Badań Podwodnych NMM.

portowiec_18-scaled
Beata Jakimowicz z Działu Konserwacji Muzealiów sprawdza zawartość skrzynki
fot. Ł. Grygiel

Wśród znalezisk znajduje się m.in. kilka dłut, konopatek i przecinaków różnych rozmiarów, miara składana calowa, sznur traserski, dwa marszpikle oraz inne narzędzia ciesielskie służące do obróbki drewna.

portowiec_9-scaled
Archeolog Janusz Różycki podczas procesu wydobywania przedmiotów ze skrzyni
fot. Ł. Grygiel

Na jednym z elementów odkryto także inicjały „I lub J.R.”. – Najprawdopodobniej są to inicjały właściciela zestawu. Na statkach marynarze często oznaczali swoje prywatne przedmioty, aby uniknąć ich pomylenia – dodaje Janusz Różycki.

Pomorskie Sztormy rozdane. Triumfowała LeŚnia i nie tylko

Narzędzia zostały już zadokumentowane w stanie, w jakim je wydobyto. W kolejnym etapie trafią do Działu Konserwacji Muzealiów NMM, gdzie przejdą specjalistyczny proces konserwacji.

portowiec_8-scaled
Przedmioty znajdujące się wewnątrz skrzyni trzeba było wyciągnąć bardzo delikatnie
fot. Ł. Grygiel

Inne cenne przedmioty

Badania prowadzone w sezonie letnim 2025 roku przez Dział Badań Podwodnych Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, z wykorzystaniem jednostki badawczej „NMM Wodnik”, przyniosły także inne interesujące zabytki związane z codziennym życiem załogi.

portowiec_7-scaled
Opłukiwanie strumieniem wody narzędzi wydobytych ze skrzyni
fot. Ł. Grygiel

– Wśród naszych odkryć znalazły się m.in. żeliwny piecyk typu koza, który służył do ogrzewania marynarzy w kubryku znajdującym się na dziobie statku. W jego pobliżu odnaleźliśmy również sporą ilość węgla, prawdopodobnie używanego jako opał lub będący pozostałością ładunku – mówi dr Krzysztof Kurzyk, kierownik Działu Badań Podwodnych NMM.

portowiec_12-scaled
Narzędzia cieśli okrętowego tuż po wyjęciu ze skrzyni
fot. Ł. Grygiel

Do ciekawych znalezisk należą także drewniana fajka oraz pojedyncze egzemplarze mocno zużytych skórzanych butów marynarskich, które stanowią cenne świadectwo codziennego życia XIX-wiecznych żeglarzy. Sam wrak zachował się w bardzo dobrym stanie.

portowiec_15-scaled
Przedmioty wydobyte ze skrzyni
fot. Ł. Grygiel

– Odkryliśmy dobrze zachowany kadłub o długości około 30 metrów i szerokości do 7 m, w większości zagrzebany w dnie morskim na głębokość ok. 3,5-4 m. Zachowały się również liczne elementy konstrukcyjne statku, m.in. stępka, denniki, węzłówki oraz pokładniki – uzupełnia dr Krzysztof Kurzyk.

Wyciągnięte z wody – i co dalej?

Wszystkie zabytki są podczas badań dokładnie lokalizowane, co pozwala na ich późniejszą interpretację w trakcie opracowywania wyników badań. W czasie prac nurkowych wykonywana jest także dokumentacja w postaci podwodnych fotografii i nagrań filmowych.

portowiec_11-1024x768
Część przedmiotów tuż po wyjęciu ze skrzyni
fot. Ł. Grygiel

Zespół badawczy wykonał również fotogrametrię podwodną części dziobowej wraku, która pozwoli w przyszłości stworzyć jego trójwymiarowy model. W kolejnych sezonach badacze planują w ten sposób udokumentować cały wrak. Po wydobyciu zabytki są zabezpieczane przed wysychaniem i po wstępnym opracowaniu trafiają do Działu Konserwacji Muzealiów NMM, gdzie przechodzą specjalistyczny proces konserwacji. Po jego zakończeniu najciekawsze z odkrytych artefaktów będą mogły zostać zaprezentowane zwiedzającym na wystawach Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.

portowiec_13-scaled
Dokumentowanie fotograficzne przedmiotów wydobytych ze skrzyni
fot. Ł. Grygiel

Co wiemy o „Portowcu”?

Wrak oznaczony jest sygnaturą F53.14. Potocznie nazywany jest w środowisku archeologów podwodnych „Portowcem” z powodu zalegania w rejonie wejścia do Portu Gdańsk.

To pozostałość drewnianego żaglowca spoczywającego na dnie Bałtyku. Na podstawie dotychczasowych badań wrak drewnianego żaglowca datowany jest wstępnie na pierwszą połowę XIX wieku. Na razie nie ustalono jednak jego dokładnego pochodzenia oraz nazwy.

portowiec_17-scaled
Zespół archeologów NMM. Od lewej: Paweł Litwinienko, Janusz Różycki, dr Krzysztof Kurzyk, Zbigniew Jarocki
fot. Ł. Grygiel

– Nie wiemy jeszcze, czy była to jednostka związana z portem w Gdańsku, czy statek należący do armatora z jednego z portów zagranicznych uczestniczących w wymianie handlowej prowadzonej przez Królestwo Prus za pośrednictwem gdańskiego portu. Wrak spoczywa w strefie przybrzeżnej u ujścia Martwej Wisły, gdzie przy niekorzystnych warunkach pogodowych bywa zasypywany przez osady denne – mówi Paweł Litwinienko archeolog podwodny NMM.

“Heweliusz. Prawdziwa historia”. Roman Czejarek spotkał się ze słuchaczami w Gdańsku

W pobliżu "Portowca" odkryto również inne relikty drewnianych żaglowców, m.in. wcześniej badane przez Narodowe Muzeum Morskie wraki W-25 oraz W-23 „Loreley”. Sam wrak F53.14 został po raz pierwszy częściowo przebadany w części rufowej przez zespół muzeum w 2014 roku.

Na podstawie komunikatu prasowego autorstwa Łukasza Grygiela, rzecznika prasowego Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku