30 lat temu wyjechał z Legionowa by studiować w Warszawie geologię. Do Trójmiasta trafił w czasie wakacji, by w sezonie turystycznym dorobić za barem do skromnego studenckiego budżetu. Został, choć wielu jego znajomych z rodzinnych stron wybierało na miejsce życia i kariery stolicę. Najpierw pracował w gastronomii, później prowadził sopocki klub „Wtedy”, do którego on i jego ekipa zaprojektowali i wykonali stolarkę. W końcu smykałkę do robótek ręcznych miał od dziecka, a zestaw „małego stolarza” dostał w prezencie jako kilkulatek. Zabawa z drewnem tak mu się spodobała, że w ramach dywersyfikacji dochodów otworzyli w kilka osób stolarnię „Wtedy Drewno”. Klub to już historia, stolarnia się rozwija. Z dawną branżą łączą ich ręcznie wykonane realizacje do hotelowych i restauracyjnych wnętrz.
Od 2015 roku Marcin Sternik z załogą działa w hali 86B dawnej Stoczni Gdańskiej.
Pierwszy stoczniowy zabytek
Wybudowana około 1890 roku hala Stoczni Schichaua przy ul. ks. Jerzego Popiełuszki 3 mieści dziś stolarnię Sternika, obiekt sportowy i klubowe przestrzenie. W pierwszej połowie lat 40. XX w. była magazynem stoczni Danziger Werft, nastawionej głównie na produkcję na potrzeby przemysłu wojennego. W czasach Stoczni Gdańskiej im. Lenina przekształcono ją w warsztat wózków akumulatorowych i elektrowozów. Swoje miejsce pracy miał tu w latach 70. Lech Wałęsa, o czym przypomina dziś zawieszona na ceglanej elewacji pamiątkowa tablica.
Tak wyglądał weekend otwarcia Grid ArtHub na Stoczni
W 2019 roku hala 86B została wpisana do rejestru zabytków, jako pierwsza hala dawnej Stoczni Cesarskiej. Wniosek o wpis złożył sam właściciel terenu - spółka Biznes Park Stocznia. Jak tłumaczy nam Sternik, doradziła im to ówczesna wojewódzka konserwator zabytków Agnieszka Kowalska. Wpis umożliwił rozpoczęcie prac remontowych i adaptacyjnych oraz pozyskanie na te cele dotacji.
Centrum designu i rzemiosła
Te historyczne dziedzictwo chce wykorzystać Marcin Sternik w swym najnowszym, ambitnym planie stworzenia w hali 86B Gdańskiej Wytwórni Wzornictwa Użytkowego. Odrestaurowany warsztat Wałęsy ma być częścią strefy historycznej projektu, którego celem jest stworzenie przestrzeni łączącej projektantów i rzemieślników. Jego misją jest promocja polskiego designu na świecie i wsparcie rodzimych talentów przez edukację i komercjalizację ich pomysłów.
Jak tłumaczy szef „Teraz Drewno”, polski design, choć bardzo często lepszy od zagranicznego, jest zbyt mało rozpoznawalny na świecie, a polskie firmy są najczęściej podwykonawcami zagranicznych marek i nie sprzedają swoich wyrobów pod własnym logo. Z propozycjami produkcji mebli dla zagranicznych koncernów spotykał się niejednokrotnie wystawiając się na targach w Paryżu czy Sztokholmie.
- Przychodził do mnie na przykład pan Francuz, nazwijmy go Jean Michel, i mówił - panie Marcinie, świetne, bardzo ładne meble, to niech pan je dla nas produkuje, będzie się pan nazywał jakkolwiek po francusku. No i ja powiedziałem, super, ale ja chcę budować własną markę – opowiada nam stolarz. - Jako pokłosie tych różnych doświadczeń, badania światowego rynku, przyszło mi do głowy stworzenie takiej fabryki w pigułce - trochę globalnego showroomu, trochę miejsca edukacji i tworzenia nowych miejsc pracy dla rzemieślników. Bo brakuje cały czas stolarzy, nie ma kim pracować.
Projekt ma skupić wszystkie etapy powstawania najwyższej klasy przedmiotów użytkowych: projektowanie, produkcję, marketing i dział handlowy. Pod jednym dachem współpracować mieliby projektanci, inżynierowie, rzemieślnicy, marketingowcy, edukatorzy i mentorzy.
Oprócz stolarzy tworzyliby tu swoje wyroby rzemieślnicy od bursztynu, tapicerki, ceramiki, ślusarki czy szkła. A w przestrzeni działałyby ponadto strefy gastronomiczna, eventowa, coworkingowa czy warsztatowa przyciągające mieszkańców - miejsce ma tętnić życiem, być otwarte dla wszystkich - łączyć, a nie dzielić społeczeństwo.
POSŁUCHAJCIE CAŁEJ ROZMOWY Z MARCINEM STERNIKIEM