• Start
  • Wiadomości
  • Wciąż chętni do spacerów po lodzie na Motławie? GOS ostrzega

Wciąż chętni do spacerów po lodzie na Motławie? GOS ostrzega

Tłumy spacerujących po lodzie na Motławie stały się wiralem o globalnym zasięgu i zachętą dla kolejnych osób. Gdański Ośrodek Sportu - mimo braku umocowania prawnego - nie chce bezczynnie patrzeć, aż na zamarzniętej rzece dojdzie do tragedii. Najpierw na nabrzeżach pojawiły się tabliczki ostrzegawcze. Teraz - kompilacyjny filmik w mediach społecznościowych, który ma działać ostrzegawczo na wyobraźnię mieszkańców i turystów. 
06.02.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl

ZOBACZ FILMI GOS:

 

Kto za to odpowiada?

“Lód na Motławie jest cieńszy, słabszy i bardziej nieprzewidywalny niż wygląda. Dodajmy do tego odwilż i ogrzewane jachty - i mamy przepis na tragedię. Tabliczki wiszą po to, żeby do niej nie doszło” - czytamy na profilu facebookowym Gdańskiego Ośrodka Sportu.

Na Fb GOS-u wywiązuje się dyskusja między zwolennikami chodzenia po lodzie, a tymi, którzy proponują im się dobrze puknąć w głowę. Bywa, że obie strony nie przebierają w słowach. Jednak wiele głosów ma charakter konstruktywny.

Internauta Wojciech Wodziński pyta: “Czy Gdański Ośrodek Sportu odpowiada za wody na Motławie?”.

GOS odpisuje: “Za stan wody w Motławie odpowiadają Urząd Morski w Gdyni oraz Urząd Żeglugi Śródlądowej w Bydgoszczy. Gdański Ośrodek Sportu zarządza marinami, przystaniami i pobrzeżem, z których korzystają osoby wchodzące na Motławę”.

628430400_1804290827101825_7841511677793375624_n
Widok na zamarzniętą Motławę - od północnego cypla Wyspy Spichrzów w kierunku Muzeum II Wojny Światowej. Tutaj mamy wody morskie
fot. Fb GOS

Dlaczego nic nie zrobili?!

Powyższa odpowiedź tłumaczy, dlaczego GOS na nabrzeżach wywiesił tabliczki ostrzegawcze - znajdują się one przy drabinkach, które z poziomu chodnika umożliwiają ludziom schodzenie na lód. Gdy Motława jest po prostu płynącą rzeką, prawie nikt nie zwraca uwagi na te drabinki. Jednak gruba lodowa pokrywa wszystko zmieniła. Ludzi nawet nie przeraża to, że zejście po drabince z nabrzeża Wyspy Spichrzów wymaga pokonania niemałej wysokości ponad 4 metrów. Tylko czekać, jak ktoś spadnie, rozbije sobie głowę albo i gorzej.

W Gdańsku szefowie niektórych instytucji zaczęli zadawać sobie pytanie: co będzie jeśli dojdzie do tragedii?

  • rozpacz dotkniętej nieszczęściem rodziny, pogrzeb 
  • hejt medialny gwarantowany - przeciwko policji, Straży Miejskiej, władzom Miasta. Pytanie podstawowe: “Dlaczego nic nie zrobili, póki był na to czas?!”
  • do akcji wkroczy prokurator, zacznie się szukanie winnych

Już w niedzielę, 1 lutego, można było spotkać radiowóz Straży Miejskiej, który z mostu wzywał ludzi przez megafon do zejścia z lodu. Było mroźnie i słonecznie, po rzece chodziły tłumy - nikt nie reagował.

Tysiące na spacerach po zamarzniętej Motławie. Czy to bezpieczne?

629336122_1804290647101843_8338912111442661365_n
Pomost który znajduje się na Motławie na prawo od Zielonej Bramy. Tutaj mamy już wody śródlądowe
fot. Fb GOS

Most, który dzieli

Kamil Koniuszewski szef GOS-u też postanowił działać. 

Po pierwsze: wywiesić tabliczki ostrzegawcze na nabrzeżach.

Po drugie: nawiązać współpracę z instytucjami, które mogą realnie wpływać na zachowania ludzi. Okazało się, że są przepisy prawa dające możliwość karania mandatem za chodzenie po lodzie na rzece, takiej jak Motława, ale nie może ich egzekwować ani policja, ani strażnicy miejscy.

- Kto w takim razie może to robić?

- To skomplikowane - mówi Kamil Koniuszewski. - Gdy staniesz na Zielonym Moście twarzą do Żurawia, widzisz wody morskie, które są częścią obszaru portowego. Za plecami masz wody tej samej Motławy, jednak pod względem prawnym są one klasyfikowane już jako wody śródlądowe. Za te pierwsze odpowiada Urząd Morski w Gdyni. Za drugie - Urząd Żeglugi Śródlądowej w Bydgoszczy.

Trudno wyobrazić sobie, że obie instytucje z powodu lodu na Motławie oderwą teraz swoich pracowników od biurek i wyślą ich do Gdańska, by kazali ludziom wracać na nabrzeża.

627677443_1804290553768519_2413848273683820560_n
Widok z Wyspy Spichrzów na Motławę i Długie Pobrzeże. Tutaj są jeszcze wody morskie
fot. Fb GOS

GOS robi, co może

Gdański Ośrodek Sportu postawił więc na ostrzeżenia i podsycanie wyobraźni u tych, którym być może trochę brak poczucia odpowiedzialności za siebie i innych.  

Najpierw na nabrzeżach pojawiły się tabliczki ostrzegawcze.

W piątek 6 lutego - na profilu Fb GOS-u opublikowano sugestywny filmik, z nie mniej sugestywnym komentarzem:

Czy nadal macie ochotę pospacerować po Motławie?

Jak widzicie – te tabliczki nie wiszą bez powodu.

Wiemy, że Gdańsk obiegły zdjęcia bajecznie zamarzniętej Motława. Wygląda magicznie. Instagramowo. „Jak z pocztówki”.

Ale my wybieramy Motławę, po której się nie chodzi.

I przypominamy – dlaczego ten zakaz naprawdę ma sens:

 

  •  Jachty dogrzewają wodę od środka

Zacumowane łodzie i houseboaty mają ogrzewane kabiny i systemy przeciwzamarzaniowe. Ciepło trafia prosto do rzeki – pod kadłubami lód bywa symboliczny albo nie ma go wcale.

 

  •  To nie czysta woda – to miks słodkiej i morskiej

W dolnym biegu Motławy woda jest słonawa. Sól osłabia strukturę lodu – wygląda „normalnie”, ale jest kruchy i ma dużo mniejszą nośność niż na jeziorze.

 

  •  Miasto tworzy wyspy ciepła

Betonowe nabrzeża, kanały burzowe i instalacje oddają ciepło do wody. Powstają lokalne „plamy” cienkiego lodu – szczególnie przy brzegach i w rejonach takich jak Wyspa Spichrzów czy pod Żuraw Gdański.

 

  •  Idzie odwilż – lód znika szybciej, niż myślisz

Przy ociepleniu tafla traci grubość nie tylko od góry, ale głównie od spodu. To, co wczoraj „trzymało”, jutro może pęknąć pod jedną osobą.

 

  •  Bałtyk potrafi cofnąć rzekę

Silniejszy wiatr od północy wtłacza wodę z zatoki w górę Motławy. Tafla lodu się unosi, napina i pęka – często w sposób niewidoczny z góry.

 

  •  I na koniec: to po prostu nielegalne

Dolny odcinek Motławy jest częścią obszaru portowego. Wchodzenie na lód reguluje prawo morskie.

 

REASUMUJĄC:

Lód na Motławie jest cieńszy, słabszy i bardziej nieprzewidywalny niż wygląda. Dodajmy do tego odwilż i ogrzewane jachty - i mamy przepis na tragedię. Tabliczki wiszą po to, żeby do niej nie doszło.

 

TV

Sportowy Gdańsk na święta: Ice Crystals