Lublin nie do pokonania
Już w pierwszym wyścigu ubiegłoroczni mistrzowie Polski zmierzyli ze srebrnymi medalistami z poprzedniego roku. Duet Zmarzlik-Vaculík z Lublina nie dał szans Michaelowi Jepsenowi Jensenowi oraz Vadimowi Tarasence z Grudziądza. Ale w kolejnym starcie już tak dobrze nie poszło, bo lepsi od „Koziołków” z Lublina okazali się zawodnicy Betard Sparty Wrocław. I to właśnie ekipa ze stolicy Dolnego Śląska prowadziła po siedmiu wyścigach, gdy wszyscy uczestnicy mieli po dwa starty na koncie.
Sporo radości swoim kibicom dali gospodarze. Para Zdunek Wybrzeża dała się mocno we znaki Pres Grupie Deweloperskiej Toruń oraz Fogo Unii Leszno. I chociaż gdańszczanie nie zakończyli tych wyścigów zwycięsko, tak jak długo się zanosiło, to remisy przyjęto na trybunach z dużym entuzjazmem. A gdy później podopieczni Lecha Kędziory pokonali Krono-Plast Włókniarza Częstochowa 4:2, miejscowi kibice byli jeszcze bardziej uradowani.
Leszczynianie za to urywali punkty dotychczasowym liderom. Remis z Orlen Oil Motorem oraz wygrana nad GKM spowodowała, że znowu włączyli się do walki o medale. To jednak ekipa z Lublina w końcowej fazie nadawała ton rywalizacji. Zmarzlik z Vaculikiem wygrali podwójnie z Toruniem oraz 4:2 w wyścigu XIX – Memoriale Zbigniewa Podleckiego - z parą gdańską, zakończonym zwycięstwem sześciokrotnego mistrza świata.
Upadek po starcie
To wystarczyło do obrony tytułu. Podwójny triumf GKM nad Włókniarzem zapewnił z kolei grudziądzanom srebro. O brązowym medalu zdecydował wyścig dodatkowy, gdzie upadek tuż po starcie Piotra Pawlickiego zdecydował, że z brązu cieszyła się Betard Sparta Wrocław, którą reprezentował w tym biegu Artem Laguta.
Duet Krystian Pieszczek i Tim Sørensen z Wybrzeża Gdańsk zajął 6. miejsce. Gdańszczanie wyprzedzili siódmą ekipę Włókniarza Częstochowa. Przypomnijmy, że Gdańszczanie jeżdżą na co dzień w 3. lidze, a Częstochowa i wszystkie pozostałe ekipy w PGE Ekstralidze.