Rockowy bunt kilkulatka
“Rock znaczy skała” to spotkanie z sympatycznymi dinozaurami, z których każdy mierzy się z własnym problemem. T-Rex jest wyjątkowo grzeczna i wcale nie chce straszyć, Diplodok nie chce być milusiński i dawać na zawołanie cioci buzi, a Mikroraptor - traktowany ciągle jak słodki maluch i od czasu do czasu lubi sobie poryczeć. Łączy ich przede wszystkim jedno: chcą być w końcu usłyszani.
Podobnie, jak… każdy przedszkolak. Wie o tym prawdopodobnie każdy rodzic, który miał w domu stwora, co od czasu do czasu ryczy i tupie - a w całym tym hałasie nie do końca potrafi wyrazić, czego w danym momencie tak naprawdę potrzebuje.
Nie tylko premiery i nagrody. Co w zanadrzu ma Teatr Miniatura?
Dinozaury znajdują wspólnie na to wyrażanie siebie prosty i przyjemny sposób - poprzez muzykę. Nie byle jaką, bo poprzez rock właśnie, czyli muzykę buntu. Rzeczony bunt doprowadza ich do wniosku, że kluczem do jest rozumienie i akceptowanie siebie, a siłą w pokonywaniu kłopotów - bycie razem. A to wszystko bez moralizowania i uproszczeń.
Trio dinozaurów w trakcie spektaklu poprzez proste, chwytliwe piosenki opowiadają dzieciom, jak mówić o sobie, wyrażać sprzeciw i artykułować swoje emocje. Zresztą, przedszkolaki już podczas walentynkowej premiery robiły to ochoczo. “Mam takiego w domu!” - rzucił jeden z chłopców na widok dinozaura na scenie. Ale mali widzowie utożsamiali bohaterów nie tylko ze swoimi zabawkami, ale samymi sobą. Chętnie odpowiadały aktorom, czy lubią ryczeć i prezentowali, jak to robią, gdy się zdenerwują. Emocje mogli rozładować także we wspólnym tańcu, a wszystko na scenie, na skarpetkach.
Nie tylko bajka
Premierowy pokaz, że przedstawienie trafia do wyobraźni najmłodszych Ci angażowani są od samego początku - najpierw muszą ”upolować” i pozbierać rozłożone po foyer zabawkowe dinozaury, a potem zaraz za Mikroraptorem udać się do teatralnego “podziemia”, czyli na scenę kameralną. Rockowy humor udziela się też rodzicom i dziadkom - szczególnie podczas piosenek, w których celnie padają żarty kierowane właśnie do starszej widowni.
Nauka latania. Wzruszający spektakl Miniatury w Muzeum II Wojny Światowej
Słowem - choć fabuła nie jest skomplikowana, piosenki są chwytliwe, więc dobrze bawią się i duzi, i mali. Zwłaszcza że do finałowego tańca wśród skał zapraszani są wszyscy. To energetyczny pogodny spektakl kierowany już do najmłodszych przedszkolaków - dwulatków. Duża zasługa w tym autorki tekstu (Maliny Prześlugi), autorki muzyki (Iwony Skwarek) i reżyserki, które świetnie odnajdują się w tworzeniu przedstawień dla dzieci. Warto też wyróżnić dynamiczne aktorskie trio: w przedstawieniu występują Edyta Janusz-Erlich, Weronika Kozłowska i Kamil Marek Kowalski (który podczas premiery dawał z siebie wszystko mimo sporej kontuzji łokcia). Spotkanie z nimi to dobry pomysł na spędzenie czasu z własnymi pociechami, ale i wewnętrznym dzieckiem.
— Spektakl nie opowiada „bajki o dinozaurach”. Jest raczej scenicznym spotkaniem, w którym ruch, muzyka i piosenki splatają się w opowieść o potrzebie wyrażania siebie, sprzeciwie wobec narzuconych ram i sile bycia razem. Dziecięcy świat jest tu przestrzenią intensywnych uczuć – radości, złości, ekscytacji i frustracji – bo to właśnie poprzez silne emocje dzieci najpełniej komunikują siebie i swoje potrzeby. Kto spędził dzień z przedszkolakiem, z pewnością rozpozna lawiny emocji, które dla nas stały się inspiracją do stworzenia spektaklu – podkreśla reżyserka Alicja Morawska-Rubczak.