Z Gdańska i z kraju
Prawdopodobnie w Polsce nie ma takiego drugiego miasta, które od początku rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku - co miesiąc - wysyła do Ukrainy transporty z pomocą humanitarną.
Motorem tej inicjatywy jest Aleksandra Kamińska, szefowa gdańskiej fundacji Zupa na Monciaku. Od początku wojny do Ukrainy pojechało już trzydzieści sześć konwojów, kończą się przygotowania do podróży konwoju numer 37.
- Za każdym razem ogłaszamy zbiórkę pieniężną w Internecie, więc choć ruszamy z Gdańska, to tak naprawdę pomagają nam osoby z całego kraju - podkreśla Aleksandra Kamińska. - Teraz też trwa taka e-zbiórka. Proszę o wsparcie.
Wiele osób wciąż rozumie
Nie jest łatwo. Rosjanie na coraz większą skalę wykorzystują narzędzia Sztucznej Inteligencji i swoją agenturę wpływu, by nastawić polskie społeczeństwo przeciwko Ukraińcom. Gdy Aleksandra Kamińska miesiąc temu przygotowywała 36. transport humanitarny, w mediach społecznościowych wylał się na nią niespotykany wcześniej hejt.
- Otarłam łzy i wróciłam do swojej roboty - mówi Aleksandra Kamińska. - Skoro mnie atakują, paradoksalnie potwierdzają, że to co robimy jest ważne.
Szefowa Zupy na Monciaku potwierdza, że obecnie ciężej zbiera się pieniądze na pomoc walczącej Ukrainie.
Moim zdaniem, ci co gorąco pomagali od początku, nadal to robią, bo rozumieją dlaczego to jest ważne - stwierdza Aleksandra Kamińska. - Rosyjska propaganda osłabiła wolę tych osób, które może nie miały głębokiego przekonania, ale dały się porwać entuzjazmowi pomocy Ukrainie w pierwszych miesiącach rosyjskiej inwazji.
Dzięki za działanie!
Do północy z czwartku na piątek (29/30 stycznia) 614 osób wpłaciło na cele 37. misji humanitarnej z Gdańska prawie 85 tysięcy złotych.
Komentarze darczyńców:
- "Wieźcie nasze ciepło, słowo i intencje. Dzięki za działanie!"
- "Dziękujemy Wam za to , że chronicie Polskę!"
Aleksandra Kamińska pisze:
Wojna to zło w czystej postaci. Wydobywa jednak z ludzi również to, co najlepsze. Ciepło i światło to życie i nadzieja. Po raz kolejny wyruszymy z pomocą humanitarną do Ukrainy. Pojedziemy w błoto, mrok i niepokój Donbasu ze światłem, ciepłem, medycyną ratunkową i sercem – od tych, którzy nie zapomnieli. A wciąż jest nas wielu.
Dla ludzi i zwierząt
Putin długo czekał na tak ostrą zimę - dopiero obecna już czwarta z rzędu spełniła nadzieje rosyjskiego dyktatora. Temperatury w nocy sięgają -30 stopni tęgi mróz panuje w ciągu dnia. Rosjanie uderzają w infrastrukturę energetyczną, co powoduje, że duża część Ukrainy pozbawiona jest ciepła i elektryczności.
Z Gdańska wyruszy 10 samochodów. W transporcie znajdą się: generatory prądu, magazyny energii, powerbanki, latarki i baterie, rozruszniki do aut, kuchenki turystyczne, ogrzewacze olejowe, butle gazowe i promienniki ciepła, bielizna termiczna, ciepłe kurtki, buty, skarpety, polary, śpiwory i grzejki, medycyna taktyczna, koce ratunkowe, koce, kołdry, leki na przeziębienie. Opony terenowe do aut wyjeżdżających pod wrogimi dronami na pozycje i do aut ewakuujących rannych.
- Zawsze też karma dla bezdomnych frontowych zwierząt, które garną się do żołnierzy - podkreśla Aleksandra Kamińska. - I mnóstwo innych mniejszych i większych niezbędności. - Żołnierze do których pojedziemy sami zestawiają precyzyjne listy potrzeb, dlatego mamy pewność, że wieziemy im dokładnie to, czego potrzebują. Pomoc przekazujemy osobiście.