Radni dzielnicowi protestują
Na tyłach sali plenarnej o godz. 9.30 czterej radni dzielnicowi stanęli z transparentem “Demokracja w Gdańsku dla wybranych” z przekreśloną mówiącą głową. Trzymali go Paweł Zarzycki (radny z dzielnicy Osowa, stowarzyszenie Kocham Gdańsk), Sebastian Piasecki (przewodniczący rady dzielnicy Letnica), Mateusz Gudaniec (rada dzielnicy Osowa, Ruch Narodowy) i Piotr Bednarski (radny dzielnicy Przymorze Małe, Ruch Narodowy).
Wyjaśnili, że mają żal do władz miasta, że głosy radnych dzielnicowych nie są wysłuchane. Zarzut dotyczył przede wszystkim tego, że na sesji absolutoryjnej, na której na temat stanu miasta mogą wypowiadać się mieszkańcy, lista mówców została zamknięta na 15 osobach, z których każdy miał 5 minut na wypowiedź.
- My w radzie dzielnicy Letnica dopuszczamy wszystkich do głosu i każdy może się wypowiedzieć bez limitów - powiedział Sebastian Piasecki, przewodniczący rady dzielnicy Letnica. - Tymczasem każdy mieszkaniec, który chce się dziś wypowiedzieć na Radzie Miasta, musi najpierw zebrać 50 podpisów, a później i tak okazuje się, że lista mówców została zamknięta na 15 osobach, a przecież chętnych było ponad 30 osób.
Radni dzielnicowi zarzucili też Radzie Miasta, że nie słucha ich głosu, choćby w tak błahej sprawie, jak zmiany nazwy ulicy Marii Janion przy UG - przeciwko czemu protestowali. Zarzuty dotyczyły także nieuwzględnienia przez władze miasta wyników konsultacji społecznych, nieodpowiadania na pisma i rzekomego braku konsultacji w kluczowych sprawach.
Przewodnicząca RMG: wysłucham każdego
Agnieszka Owczarczak, przewodnicząca Rady Miasta Gdańska odniosła się do tych zarzutów w rozmowie z gdansk.pl. Powiedziała, że udział 15 osób w debacie o stanie miasta jest zgodny z zapisem w ustawie. Ustawa mówi także, że każdy kto chce wziąć udział w debacie, musi przynieść 50 podpisów pod wnioskiem. Przewodnicząca RMG działa więc zgodnie z prawem.
- Ci, którzy w pierwszej kolejności złożyli wnioski, zabierają głos - powiedziała Owczarczak. - W związku z tym, że zainteresowanie w tym roku było większe niż rok temu, wszystkim osobom, które nie zmieściły się w tej piętnastce zaproponowałam indywidualne spotkania. To, co mają do powiedzenia, jest dla mnie ważne. Nigdy nie odmawiam nikomu spotkania, a każdy, kto chce porozmawiać o Gdańsku ze mną czy z radnymi, może to zrobić. Poza tym przedstawiciele rad dzielnic mają regularne spotkania z przedstawicielami pani prezydent.
Jak mówi Agnieszka Owczarczak, z kilkunastu osób, którym zaproponowała indywidualne spotkania, siedem wyraziło zgodę.
- Każdemu z czterech radnych, którzy dziś trzymali transparent, także zaproponowałam indywidualne spotkanie - powiedziała przewodnicząca RMG. - Jednak z tej czwórki trzech odmówiło spotkania ze mną. Na propozycję przystał tylko pan Sebastian Piasecki, przewodniczący z Letnicy. Jesteśmy umówieni na przyszły tydzień. Pozostałych trzech panów odmówiło. Zarzuty, że ich nie słuchamy nie są więc trafione. Jesteśmy cały czas otwarci na te spotkania, zaproszenia pozostają otwarte.
Czy Rada Miasta rzeczywiście nie słucha radnych dzielnicowych? Agnieszka Owczarczak: - W kwestii dialogu rad dzielnic z Radą Miasta, każdą sprawę trzeba rozpatrywać indywidualnie. Są tematy, w których się zgadzamy, ale są takie, gdzie mamy odrębne zdanie. Musimy pamiętać, że radni miejscy również są wybrani przez mieszkańców Gdańska i ich reprezentują. Mają pełne prawo do swojego odrębnego zdania.
Popołudniowa pikieta
O godz. 17 przed siedzibą Rady Miasta ci sami radni dzielnicowi - Zarzycki, Piasecki, Gudaniec i Bednarski - zorganizowali większą pikietę. Przyciągnęli około 100 osób, w tym przedstawicieli Klubów Gazety Polskiej, Ruchu Narodowego, Konfederacji Korony Polskiej, ludzi popierających protesty Kai Godek przed szpitalem na Zaspie czy osoby o poglądach antyniemieckich.
Przyłączyli się do nich miejscy radni PiS, którzy wcześniej specjalnie w tym celu zawnioskowali o przerwanie na pół godziny wciąż trwającej absolutoryjnej sesji RMG.
Niektórzy protestujący krzyczeli: “Precz z komuną!” oraz “Raz sierpem, raz młotem czerwona hołotę”. Członkowie Ruchu Narodowego protestowali przed nazywaniem ich "faszystami".
Znów pojawiły się zarzuty o upolitycznienie rad dzielnic ludźmi KO i Wszystko dla Gdańska oraz o rzekome niesłuchanie głosu radnych dzielnicowych i cenzurowanie ich wypowiedzi.
Przewodnicząca Rady Miasta Agnieszka Owczarczak wyszła przed budynek z grupą radnych (m.in. Perucki, Kieturakis) i powtórzyła to, co mówiła wcześniej: - W tym budynku są regularne spotkania z przedstawicielami rad dzielnic. Są spacery z radami dzielnic, są spotkania otwarte. Prosiłam panów o osobiste spotkania, ale nie chcieli się panowie spotkać. Mamy w Radzie Miasta mandat społeczny, żeby mieć własne zdanie, nie zawsze musimy się z wami zgadzać.
FOTOGALERIA Z PIKIETY PRZED RMG: