W trakcie powstania warszawskiego Adam Borowski brał udział w walkach na Woli. W tej dzielnicy stolicy toczyły się najcięższe boje i tam niemieckie oddziały dopuściły się masowych zbrodni na ludności cywilnej
fot. Piotr Wittman/ www.gdansk.pl
Niczego nie żałował
W pogrzebie uczestniczyła Kompania Reprezentacyjna Wojsk Obrony Terytorialnej, która przyjechała do Gdańska aż z Radomia. Żołnierze oddali na cześć zmarłego trzy salwy honorowe.
- W imieniu prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz oraz całej wspólnoty Gdańska pragnę oddać hołd człowiekowi, którego życie było świadectwem odwagi, służby i wierności ojczyźnie - mówiła nad grobem Monika Chabior.
Przypomniała wszystkim uczestnikom pogrzebu bogaty życiorys żołnierza AK.
Adam Borowski urodził się 6 marca 1926 roku w Warszawie.
- Miał zaledwie 15 lat, gdy wstąpił do konspiracji. Pod pseudonimem „Nikita” służył w Armii Krajowej, a jako 18-latek walczył w powstaniu warszawskim. Został ciężko ranny, przeszedł przez niemiecką niewolę, a po wyzwoleniu służył jeszcze w 1. Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka. Po latach, pytany o swoje wojenne wybory, odpowiadał krótko: „Niczego nie żałuję.” W tych trzech słowach zawiera się cała jego postawa: odpowiedzialność, odwaga i konsekwencja w życiu zgodnym z wyznawanymi wartościami - podkreśliła zastępczyni prezydent Gdańska.
Por. Adam Borowski był odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Warszawskim Krzyżem Powstańczym oraz Medalem „Pro Patria”
fot. Piotr Wittman/ www.gdansk.pl
Po wojennej tułaczce Adam Borowski przyjechał do Gdańska w 1947 r. i nieprzerwanie mieszkał w nim do śmierci.
"Patriotyzm miał w DNA". Pożegnanie Andrzeja Kaczorowskiego
Ukończył Wyższą Szkołę Handlu Morskiego w Sopocie i studia prawnicze. Potem, przez wiele lat pracował jako radca prawny w Stoczni Północnej.
- Tak, jak wcześniej służył Polsce z bronią w ręku, później służył jej swoją wiedzą, pracą i uczciwością. Był człowiekiem niezwykle skromnym. Nie szukał rozgłosu, ale chętnie dzielił się swoim doświadczeniem z młodszymi pokoleniami. Kiedy przedstawiciele miasta Gdańska go odwiedzali zawsze przypominał, jak wielką wartością jest pokój. Wiedział o tym lepiej niż większość z nas - mówiła Monika Chabior.
Dziękujemy za Pańskie życie
Wiceprezydentka przypomniała, że jeszcze kilka miesięcy Adam Borowski świętował setne urodziny.
Przemawia Monika Chabior, zastępczyni prezydenta Gdańska ds. rozwoju społecznego i równego traktowania, obok niej stoi Janusz Marszalec, zastępca dyrektora Muzeum II Wojny Światowej
fot. Piotr Wittman/ www.gdansk.pl
- Dziś żegnamy ostatniego powstańca warszawskiego mieszkającego w Gdańsku. Wraz z Jego odejściem zamyka się ważny rozdział historii naszego miasta. Pozostaje jednak pamięć i obowiązek przekazywania kolejnym pokoleniom świadectwa ludzi, którzy swoim życiem uczyli, czym jest odpowiedzialność za ojczyznę. Panie Adamie, w imieniu władz Miasta Gdańska dziękuję za Pańskie życie. Dziękuję za odwagę, za służbę Polsce, za lata uczciwej pracy i za świadectwo, które pozostawił Pan mieszkańcom naszego miasta. Dziękujemy za wszystko, co uczynił Pan dla Polski i dla Gdańska. Niech Pan spoczywa w pokoju - zakończyła swoje przemówienie Monika Chabior.
Głos podczas uroczystości zabrał też dr Janusz Marszalec, zastępca dyrektora ds. badań i rozwoju Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.
- Żegnamy Cię ze ściśniętym sercem, ale wiemy, że po drugiej stronie jest lepiej i spotykasz się już ze swoimi przyjaciółmi z czasów, gdy walczyliście o wolną Polskę oraz ukochaną żoną. My stoimy tutaj, żeby pamiętać oraz wspominać te chwile, które spędziłeś z nami. Wiemy, że były zbyt one krótkie i było ich zbyt mało oraz, że nie wykorzystaliśmy ich tak, jak powinniśmy. Ale wszystkie one pozostaną głęboko w naszym sercu i zawsze będziemy pamiętali Twoje wojenne opowieści - powiedział historyk.
W ostatniej drodze Adamowi Borowskiemu towarzyszyła najbliższa rodzina, kombatanci oraz uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 2 z oddziałami sportowymi im. Armii Krajowej oraz Zespołu Szkół Morskich im. Bohaterskich Obrońców Westerplatte - dwóch gdańskich szkół, z którym związany był porucznik. Na cmentarzu obecny był też radny miasta Gdańska Andrzej Kowalczys.