• Start
  • Wiadomości
  • Polska - Francja 0:2. Maria Antonina i jej koleżanki bez litości

Polska - Francja 0:2. Maria Antonina i jej koleżanki bez litości

Francuzki na stadionie w Gdańsku “nauczyły nas jeść widelcem”, czyli dały nam dobrą lekcję futbolu. Rekordowa publiczność 11 713 kibiców oglądała jak waleczne, dzielne i ambitne Polki poległy w starciu z 7. drużyną świata. Polki wciąż mają szansę na awans na mundial w Brazylii.
05.06.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Mecz Polska-Francja w piłce nożnej kobiet
Marie‑Antoinette Katoto na stadionie w Gdańsku
Piotr Wittman / www.gdansk.pl

Marząc o Brazylii 

Wszystko się w tej Francji zgadza. “Marsylianka” wybrzmiała w Gdańsku jak zawsze pięknie (choć Mazurek Dąbrowskiego o niebo lepiej). Ubrany na czarno trener Francuzek Laurent Bonadeil był elegancki niczym francuski amant kinowy. Imiona i nazwiska piłkarek brzmią jak bogata historia tego kraju (Marie‑Antoinette Katoto) albo jak wykwintne potrawy: Peyraud‑Magnin, Perle Morroni, Anaële Le Moguédec.  

Les Bleues złoiły nas na wyjeździe w Dijon 1:4. Nie było powodu, żeby tego samego nie zrobiły w Gdańsku, ponieważ - jak Niemcy czy Szwecja - są w pierwszej dziesiątce najlepszych drużyn świata (są na 7 pozycji, Polska na 28).  

Pogoda, delikatnie mówiąc, nie przypomniała tej na Lazurowym Wybrzeżu. Lało w Gdańsku od rana, murawa była nasiąknięta deszczówką. Na szczęście na czas meczu przestało aż tak mocno padać. 

Dla Francuzek stawka tego meczu była niebagatelna - pierwsze miejsce w grupie i wyjazd do Rio na karnawał zwany kobiecym mundialem 2027. Kto nie chciałby posłuchać samby na żywo i zagrać na Maracanie? Francuzki bardzo chciały.  

Polki, zawsze ambitne, mogły w zasadzie potraktować ten mecz jak sparing z jedną z najlepszych drużyn świata. Nas - niezależnie od wyniku - i tak czekają jesienne baraże. Jednak Polki nie chciały popełnić faux pas. Wyszły na mecz zmotywowane. Zaskoczenie na bramce - w miejsce Kingi Szemik weszła jej imienniczka Kinga Seweryn z GKS Katowice. Widać trenerka Nina Patalon uznała, że na tej pozycji potrzebna jest zmiana. 

1000019658
Patrycja Sarapata w ataku na francuską bramkę
Piotr Wittman/gdansk.pl

Francuzki za szybkie

Mecz przebiegał tak, jak można się było spodziewać. Francuzki były doskonałe technicznie, poukładane i widziały, co chcą grać. Niesamowite jak szybko i jak łatwo zdobywały teren - pilka chodziła od nogi do nogi. Miały blisko 70 procent posiadania piłki. Wyglądały jakby chciały być kobiecą kopią PSG, czyli zwycięzców tegorocznej Ligi Mistrzów.

Polki nadrabiały ambicją, walecznością, wolą walki. Nie poddawały się. Niósł je doping ponad 11 tysięcy widzów. W Gdańsku pobito tego wieczoru rekord frekwencji na meczu kobiecej reprezentacji. Polscy kibice kochają Biało-Czerwone miłością bezwarunkową.  

Francuzkom, który długo utrzymywały się przy piłce i wymieniły setki podań, nie wychodziły strzały na bramkę i nie potrafiły sfinalizować swojej przewagi. Próbowały Malard i Baltimore.

W 43. minucie po jednym z niewielu rzutów rożnych dla Polek, piłka wpadła do francuskiej bramki, ale sędzia z Anglii uznała, że Oliwa Woś wcześniej zdemolowała bramkarkę Picaud, a ta upadając, zgubiła piłkę i wepchnęła ją do własnej bramki. Gol anulowany po faulu Woś. 

Pierwsza bramka dla Francji padła tuż po przerwie. W 47. minucie, po starcie piłki przez Polki w środku pola, trzy Francuzki popędziły na naszą bramkę. Perfekcyjne prostopadłe podanie od Sakiny Karchaoui dostała Melvine Malard, wyszła sam na sam z naszą bramkarką i przerzuciła nad nią piłkę.

Polki miały swoje szanse. W 59. minucie francuska bramkarka opuszkami palców wybroniła strzał Ewy Pajor. Atakował także Weronika Zawistowska, ale była nieco spóźniona. 

W 62. minucie Francuzki znów pokazały klasę. Sandy Baltimore i Melvien Malard kilkoma błyskotliwymi podaniami między sobą wymanewrowały polską obronę. Baltimore dostała piłkę zwrotną od Malard i ładnym strzałem pod poprzeczkę zdobyła drugiego gola. 

Czy Polki gryzły trawę? Tak. Nie można odmówić naszym zawodniczkom ambicji i chęci.  Ale tego wieczoru Francuzki były po prostu zbyt silne. 

No cóż, pozostały nam - jak pisał Balzac - stracone złudzenia. Jednak jesienią gramy mecze barażowe o mundial. Piłka w grze. A więc allez! 

W naszej grupie prowadzi Francja - 10 punktów; Irlandia - 9 pkt; Holandia - 8 pkt; Polska - 1 punkt. 9 czerwca gramy na wyjeździe z Holandią ostatni mecz w grupie. Baraże zaczniemy w październiku. 

1000019659
Ewa Pajor nie była w stanie zdobyć bramki w meczu z Francją
Piotr Wittman/gdansk.pl

Nina Patalon: przydałby się VAR

Po meczu selekcjoner Nina Patalon podsumowała: - Zaważyła jakość piłkarska Francji. Francuzki miały swoje szanse i je wykorzystały. Francja potrafi wejść w pole karne ponad 30 razy w jednym meczu. Dwie bramki Francuzki zazwyczaj strzelają na mecz. My pod względem organizacji gry zagraliśmy dobry mecz. Mieliśmy cztery czy pięć kontrataków, niestety nie podały po nich bramki dla nas, ale to, co mieliśmy, próbowaliśmy wykorzystać. 

Komentując nieprzyznanie Polsce rzutu karnego już w 2. minucie po faulu na Weronice Zawistowskiej, Nina Patalon powiedziała: - Wierzę, że w końcu ktoś zauważy faul na naszej piłkarce w polu karnym. Nie ma w tych meczach VAR, a szkoda. Może warto by było mieć na tym poziomie VAR? Ludzie [sędziowie] są tylko ludźmi.