• Start
  • Wiadomości
  • Płynie w dół Wisły, minął już Warszawę. Zbiera na pomoc dzieciom

Płynie w dół Wisły, minął już Warszawę. Zbiera na pomoc dzieciom

Jacek Pałubicki płynie Wisłą do Gdańska. Planuje przepłynąć 942 kilometry. Zachęca do wsparcia zbiórki na rzecz dzieci z alkoholowym zespołem płodowym (FAS). Spędza w wodzie 10-12 godzin każdego dnia. 1 sierpnia minął Warszawę i kontynuuje wyzwanie w okolicach Nowego Dworu Mazowieckiego i Zakroczymia.
03.08.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
wisla2
Jacek Pałubicki w wodzie
fot. FB

Minął Warszawę 

Jacek Pałubicki 18 lipca wyruszył ze źródeł Wisły i zamierza przepłynąć wpław całą najdłuższą rzekę w Polsce - aż do jej ujścia w Gdańsku. Trasa liczy 942 kilometry, a zakończenie wyprawy planowane jest na 9 sierpnia. Jeśli misja się powiedzie, będzie to pierwsze w historii przepłynięcie całej Wisły. 

Misje można śledzić TUTAJ, na FB - Na Otwartym Nurcie

Mężczyzna pochodzi z Rumi na Kaszubach, jest aplikantem prokuratorskim z Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie.

W sobotę, 1 sierpnia w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, pływak dopłynął do Warszawy. Godzina "W" zastała go za Mostem Południowym.

- Średnia z ostatnich 5 dni to niemal 43 kilometry i organizm to czuje, więc potrzebne jest wyhamowanie chociaż na jeden dzień, żeby móc dalej atakować – poinformował. - Jeśli mam po dwóch tygodniach powiedzieć, jaka część ciała jest najbardziej obolała, to są to nie ramiona, czy uda, a stopy. Poranione przez kamienie i gałęzie, bo każdego dnia poza pływaniem czołgam się, chodzę na czworaka i chodzę.

W poniedziałek, 3 sierpnia, w okolicach Nowego Dworu Mazowieckiego, Pałubicki podał: 

Po raz pierwszy od wielu dni kładę się spać bez bólu w jakiejkolwiek części ciała, energii zostało sporo, a pokonana dzisiaj trasa chociaż znacznie krótsza od tych w poprzednich dniach, była jednak ważna. Na wylocie z Warszawy na odcinku kilku kilometrów jest ogromne pole kamieni i innych przeszkód wodnych. Kawałek za głazowiskiem z kolei wylot niesławnej Czajki. Dokładnych, mocno naturalistycznych opisów tego aspektu płynięcia przez Warszawę może Wam oszczędzę, ale trzeba było więcej płynąć na grzbiecie, oddychać nie ustami, a nosem, żeby nie przepuszczać wody przez jamę ustną i zminimalizować ryzyko zachłyśnięcia. Jestem już kilkanaście kilometrów za wylotem ścieków, nieco się one rozmyły, ale na pewno przynajmniej do ujścia Narwi będą jeszcze odczuwalne. Tak więc dosyć newralgiczny odcinek już za mną, ale też trudne dni przede mną - wpierw trzeba dotrzeć do Płocka, a rzeka teraz będzie miała dość trudny charakter. A po dotarciu do Płocka zacznie się najtrudniejsze 40 kilometrów Zalewu Włocławskiego. Poziom trudności rośnie, Wisła się przede mną broni i rzuca wszystko, co ma, jest jak ślepy bokser. Trzymajcie kciuki za najbliższe dni!

10-12 godzin w wodzie

Wyzwanie ma zwrócić uwagę na zbiórkę prowadzoną przez Fundację Mały Książę w ramach kampanii #NiePijZaMnie. Zebrane środki zostaną przeznaczone przede wszystkim na wsparcie psychiatryczne i psychologiczne rodzin zastępczych i adopcyjnych wychowujących dzieci z alkoholowym zespołem płodowym (FAS) oraz spektrum alkoholowych zaburzeń płodowych (FASD). Na stronie zbiórki organizatorzy przypominają, że nawet niewielkie ilości alkoholu spożywane w czasie ciąży mogą prowadzić do nieodwracalnych uszkodzeń rozwijającego się dziecka. 

Jacek Pałubicki spędza w wodzie od 10 do 12 godzin każdego dnia. Potem ma noclegi. Postępy wyprawy można śledzić na żywo dzięki nadajnikowi GPS. 

Finał charytatywnej wyprawy zaplanowano w Gdańsku, 9 sierpnia.

Jako pierwszy w historii przepłynął Bałtyk