Miasto wspólnej Europy
Gdańszczanie chyba już przywykli, że po ECS i Długim Targu chodzą ważne europejskie osobistości. Była u nas niedawno przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, był prezydent Francji Emmanuel Macron. Król Szwecji Karol XVI Gustaw zapewniał w Gdańsku, że jego kraj wraz z Polską zadbają razem o bezpieczeństwo Bałtyku. Z drugiej strony była w Gdańsku także szukająca siły i inspiracji dla swojego narodu Swiatłana Cichanouska, liderka białoruskiej opozycji.
W środę odwiedził nas Péter Magyar, czy może raczej Magyar Péter, bo przecież Węgrzy zwyczajowo podają nazwisko przed imieniem. Zobaczyliśmy na własne oczy, że przebojowy, młody i obiecujący premier Węgier to jednak spora wizerunkowa odmiana po 16-letnich rządach Viktora Orbana.
Sługa Kremla musiał odejść
Byłego już premiera Węgier - Orbana - zapamiętamy raczej z odwiedzin w Moskwie, gdzie pozował do zdjęć z Władimirem Putinem, podczas gdy minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto ściskał się ze swoim rosyjskim odpowiednikiem, Siergiejem Ławrowem. Później okazało się, czarno na białym, że Orban i jego ludzie przez lata rozbijali spójność Unii Europejskiej, ponieważ służyli Kremlowi. Peter Szijjarto uzgadniał wspólne interesy w rozmowach telefonicznych z Ławrowem, obiecując np. zabiegać o zniesienie sankcji UE wobec rosyjskich banków.
- Jestem zawsze do waszej dyspozycji - obiecywał Szijjarto Rosjanom. To “zawsze” skończyło się na szczęście po wyborach. Węgrzy mieli tego dość, dali Péterowi Magyarowi miażdżące zwycięstwo i większość konstytucyjną w parlamencie. Chcą mieć teraz "Warszawę w Budapeszcie".
Wizyta Pétera Magyara w Warszawie, Krakowie i Gdańsku pokazała nową twarz Węgier. Nawet wizerunkowo - premier Węgier z Krakowa do Warszawy pojechał pociągiem pendolino, jak zwykły pasażer. To świadome zerwanie z oligarchicznym stylem życia Orbana i jego świty. Przypomnijmy: w 2023 roku Lőrind Mészáros, jeden z najbogatszych Węgrów, nazywany "kasjerem" premiera Orbana, wypoczywał na Adriatyku na jachcie należącym od rosyjskiego oligarchy Konstantina Strukowa. W tym czasie zwykłych Węgrów nie było stać na wakacje nad Balatonem.
Podróż do Polski sukcesu
Premier Magyar niesie nadzieję na zerwanie z korupcją, systemem oligarchów i sługusów Moskwy. To, że przyjechał właśnie do Gdańska i spotkał się z Lechem Wałęsą jest symptomatyczne - pokazuje, że ideowo Budapeszt wraca do źródeł antysowieckiej, prodemokratycznej i proeuropejskiej rewolucji Solidarności. Węgrzy walczyli przecież o wolność od sowieckiej dominacji w 1956 roku na ulicach Budapesztu, o czym Orban w młodości pamiętał, ale potem stopniowo zapomniał, w miarę jak rósł jego korupcyjny bagaż.
Nacjonaliści rządzą zawsze tak samo: obiecują gruszki na wierzbie, machają ludziom przed oczami narodową flagą - wszystko po to, by wykorzystać ich szczery patriotyzm i lęk przed procesami globalizacyjnymi, jakie niesie nowoczesność. W końcu okazuje się, że im więcej machali - tym więcej kradli.
Tak wyglądało to również na Węgrzech, które w ciągu 16 lat rządów Orbana zatrzymały się w rozwoju społecznym i gospodarczym, roztrwoniły czas, pieniądze i możliwości. U nas, dzięki oporowi społecznemu, nacjonaliści nie zdołali tak wiele popsuć. Dziś Węgrzy patrzą na Polskę, jako na wzorcowy przykład cywilizacyjnego sukcesu, kraj który umiał wykorzystać możliwości, jakie daje Unia Europejska.
Wzmocnione Węgry, silniejsza Europa
Pétera Magyara w Gdańsku przywitali nie tylko Donald Tusk i Lech Wałęsa, ale także europosłanka Magdalena Adamowicz i europoseł Michał Wawrykiewicz. Zapytałem Wawrykiewicza, dlaczego to ważne, że Magyar pojawił się akurat w Gdańsku.
Michał Wawrykiewicz: - Teraz Magyar to ten, który przejmuje od Lecha Wałęsy pałeczkę w sztafecie zmian. Jego zwycięstwo przyniosło nową nadzieję, że Unia Europejska jako projekt przetrwa wzmocniona. Węgry były wcześniej hamulcowym Europy, a stają się teraz konstruktywnym partnerem. Wzmocnione Węgry to silniejsza Europa Środkowa i odnowiona Grupa Wyszehradzka. To bardzo dobra wiadomość dla Polski.
W Gdańsku Péter Magyar dostał od prezydent Aleksandry Dulkiewicz logo Solidarności z podpisem grafika Jerzego Janiszewskiego. Ten szlachetny prezent trafił w godne ręce.