Całe życie rysował życie. Daniel Chodowiecki „wraca” do Gdańska po 300 latach
Mieszkał w Sopocie, redakcję miał w Gdańsku
Janusz Christa miał 11 lat, kiedy przyjechał z rodziną w 1945 roku do Sopotu z Wilna. To w Sopocie narysował komiksy, na których wychowały się pokolenia Polaków, ale - początkowo przede wszystkim mieszkańcy Trójmiasta. Dla gdańskiej redakcji “Wieczoru Wybrzeża” rysownik tworzył po jednym komiksowym pasku na dzień, z wyjątkiem niedziel, nieprzerwanie przez 17 lat. Czy w jego komiksach dostrzec można ślady Trójmiasta i Pomorza?
Naszym przewodnikiem po imponującej twórczości rysownika jest Bogdan Ruksztełło-Kowalewski, znawca i popularyzator komiksu, współzałożyciel Fundacji
“Kreska” im. Janusza Christy, autor i gospodarz podcastu KOMIKS TV
Bibliotekarz z komiksową duszą i podcastem
Od Armstronga po kowboja
Co ciekawe, jeden z pierwszych rysunkowych projektów Christy związany był z jazzem, który na Wybrzeżu przeżywał w tamtych latach złotą erę. W latach 1957-58 Christa jako zapalony perkusista tworzył dla założonego w tym czasie czasopisma Jazz (pierwszego w “demoludach” poświęconego temu gatunkowi muzycznemu - red.), w którym publikował grafiki satyryczno - muzyczne i m. in. powieść rysunkową o Louisie Armstrongu pt. Nowy Orlean z tekstem Michała Wójcikiewicza. Christa grywał z różnymi zespołami, czy to w Rudym Kocie, czy w Żaku i wahał się między karierą twórcy komiksów a muzyczną.
W 1958 roku perkusista jazzowy związał się z wydawanym wówczas od niespełna roku Wieczorem Wybrzeża i tutaj rozpoczął już “pełnoprawną” komiksową karierę.
- Na początku jego bohaterem był kowboj “Jack O'Key”, bo Janusz Christa był wielkim pasjonatem dzikiego zachodu. Miał zresztą przezwisko Westman, był na bieżąco z westernami, nosił kowbojski kapelusz i przez całe życie chętnie słuchał country - opowiada Bogdan Ruksztełło-Kowalewski. - Naczelny “Wieczoru” (Waldemar Slawik - red.) któregoś dnia wezwał go do siebie, mówiąc "Panie Januszu, mamy tyle wspaniałych zawodów na wybrzeżu: rybaków, stoczniowców, marynarzy. A wy tutaj kowbojów, tę zgniliznę imperialistyczną, rysujecie”.
Macierzysty port - zawsze Gdańsk
Jacka O'Key zastąpił więc wkrótce Kajtek Majtek, marynarz pływający na parowcu “Kakaryka”.
- Jeśli przejrzeć opowieści o Kajtku Majtku, a później o dwóch marynarzach - Kajtku i Koko, to owszem, widzimy jak “Kakaryka” odbija od brzegu w gdańskim porcie, ale akcja dzieje się później w kosmosie, w krainie baśni, w głębinach, albo w jakimś innym fantastycznym świecie. Morze najczęściej służy bohaterom do przemieszczania się w miejsce akcji - tłumaczy Bogdan Ruksztełło-Kowalewski. - Janusz Christa był zapalonym żeglarzem, ale śródlądowym. Na morskiej żegludze się nie znał, nie wnikał więc w morskie wątki.
Najbardziej gdańskim komiksem Janusza Christy są “Dni Gdańska” z serii Kajtek i Koko. W humorystycznych, krótkich historyjkach o urokach portowego miasta zobaczyć można m. in. Fontannę Neptuna, scenerię ówczesnego jarmarku dominikańskiego (dziś Jarmark św. Dominika) i gdańską plażę, na której Kajtek jako profesjonalny marynarz chce uczyć pływania piękną dziewczynę, kto pływa już jak ryba w wodzie, bo jest syreną.
Prequel Kajtka i Koko?
Co ciekawe, komiksowy Gdańsk był świadkiem narodzin nowych i chyba najbardziej dziś znanych bohaterów Janusza Christy - Kajka i Kokosza. W 1971 roku autor, a wraz z nim czytelnicy “Wieczoru”, pożegnali się z Kajtkiem i Koko.
- Nie wszyscy o tym wiedzą, ale przygody Kajka i Kokosza to prequel przygód marynarskiego duetu. Wpływając po raz ostatni do gdańskiego portu, w toku akcji, Kajtek i Koko odwołują się do swoich pradawnych przodków. Pojawia się wówczas Kokosz w stroju sarmaty, dalej następuje przeniesienie do średniowiecza, a później widzimy już gród Mirmiłowo - opowiada nasz ekspert. - Kajko i Kokosz narodzili się więc właściwie morzu. Opowiadające o tym pierwsze trzy gazetowe paski z opowieści “Złoty puchar” (pierwotny tytuł “Złote prosię”) o wojach z Mirmiłowa nie były później publikowane w albumach. Dopiero Egmont przywrócił je w złotej kolekcji Janusza Christy (wydanej z okazji 50-lecia serii Kajko i Kokosz - red.).
Obrabowali średniowieczny grób przy dawnej lodziarni "Miś"?
Woj Wit i gdańskie gęśle
Świat Słowian, w którym rozgrywa się akcja Kajka i Kokosza, Janusz Christa odmalował z detalami, na solidnej podbudowie literatury historycznej. Część książek, którymi posiłkował się przygotowując kolejne tomy przygód mieszkańców Mirmiłowa, jest dziś w zbiorach Fundacji “Kreska”. Każdy egzemplarz sygnowany jest, jak wszystkie należące do rysownika książki charakterystycznym, zamaszystym autografem “J. Christa”. Zachowały się też szkicowniki Janusza Christy, w których widać, jak pracował nad detalami słowiańskiego świata swoich bohaterów.
- Wzory broni, naczyń, ubiorów, czy też łódź Wikingów, które zobaczyć można w albumach o Kajku i Kokoszu, były wzorowane na odkryciach archeologów, głównie na Pomorzu - wylicza Bogdan Ruksztełło-Kowalewski. - Wój Wit, przyjaciel tytułowych bohaterów, gra na gęślach gdańskich.
Jak czytamy w Gedanopedii, owe gęśle gdańskie, datowane na XIII wiek, archeolodzy odkryli podczas badań archeologicznych prowadzonych w Gdańsku w 1949 pod kierunkiem Konrada Jażdżewskiego w rejonie dawnego grodu (wykopy przy ul. Rycerskiej 4–5 i Sukienniczej 17).
Komiksowa archeologia od 11 lat w trasie
O wysokim poziomie merytorycznym serii Kajko i Kokosz świadczy wystawa “Komiksowa archeologia” przygotowana w 2015 roku przez Wojciecha Łowickiego (znawcę i popularyzatora komiksu) i Muzeum Archeologiczne w Gdańsku, we współpracy z Fundacją. Ta ekspozycja, na której zestawiono dwa światy - znalezisk archeologicznych i detali umieszczonych przez Christę w komiksie - do dziś krąży po polskich muzeach (obecnie można ją oglądać w Mysłowicach).
- Jest też teoria, kultywowana przez kilku fanów, że Christa osadził miejsce akcji Kajko i Kokosza nad Jeziorem Potęgowskim (gmina Kartuzy), po którym chętnie żeglował. Są oni w stanie wskazać, w którym dokładnie miejscu powinien stać gród Mirmiła, chata ciotki Jagi i warownia zbójcerzy - dodaje współzałożyciel Fundacji “Kreska”.
W Wieczorze Wybrzeża powstały w sumie trzy opowieści o Kajku i Kokoszu: Złoty Puchar, Woje Mirmiła oraz Szranki i Konkury. Później, w 1975 roku, Janusz Christa przeszedł do Świata Młodych i zyskał ogólnopolską sławę.
Od podpalenia do proszku pokoju
Warto jednak wspomnieć jeszcze jeden wątek, który został przez artystę narysowany, ale nigdy nie został opublikowany.
- Pracując w “Wieczorze” Janusz Christa musiał oddawać komiksowe paski od razu na cały tydzień, z pewnym wyprzedzeniem, żeby cenzor zdążył je zaakceptować przed publikacją i żeby był czas na ewentualne poprawki - przypomina realia PRLu Bogdan Ruksztełło-Kowalewski. - W grudniu 1970 roku Kajtek i Koko wylądowali na planecie, na której rządził dyktator. Bohaterowie podpuścili mieszkańców planety, żeby podpalili jego siedzibę. Christa przekazał redakcji ten materiał dosłownie kilka dni przed podpaleniem komitetu wojewódzkiego PZPR w Gdańsku (wydarzyło się to 15 grudnia 1970 roku - red.). Oczywiście musiał to zmienić. W historii, którą opublikowano, Orionidzi (jedna z pozaziemskich ras występujących w serii “Kajtek i Koko w Kosmosie” - red.) przylatują po Kajka i Koko na rzeczoną planetę, zostawiają tam klony głównych bohaterów i wygaszają konflikt, rozsypując jakiś proszek, dzięki któremu wszyscy stają się pacyfistami, łącznie z dyktatorem.
To będzie spotkanie o Januszu
Więcej opowieści o Januszu Chriście i jego bohaterach usłyszeć będzie można w sobotę, 1 sierpnia, podczas Małego GDAKa, czyli cyklicznego spotkania komiksowego organizowanego przez Bogdana Ruksztełło-Kowalewskiego i fundację Edu Art Media w CH Manhattan we Wrzeszczu. Wstęp wolny, wydarzenie odbędzie się w godzinach 10-17. Więcej szczegółów wkrótce na profilu Gdańskie Spotkania Komiksowe GDAK.