O co chodzi w sumo?
W japońskich zapasach sumo startują zawodnicy solidnej postury, bo duża masa ciała ułatwia wypchnięcie przeciwnika z ringu. W sumo robotycznym zwycięstwo również osiąga się wypychając konkurenta z ringu, ale w tej dyscyplinie decydujące znaczenie mają umiejętności i talent konstruktora.
Robotycy wyjątkowych talentów uczą się w I Liceum Ogólnokształcącym w Gdańsku, a skupia ich koło naukowe RoboILO. Gdańscy licealiści przez trzy ostatnie lata z rzędu sięgnęli po medale mistrzostw świata RoboRAVE World Championship, zdobywając w 2025 roku w Chinach złoto, w 2024 roku w Australii złoto i w 2023 roku w Meksyku dwa srebra i jeden brąz.
A że roboty buduje się po to, by mierzyły się z przeciwnikami, ekipa RoboILO uczestniczy też w krajowych zawodach, z których przywozi kolejne tytuły, medale i statuetki.
ZDJĘCIA z zajęć Koła RoboILO
O robotach przy herbatce
Trofea, także te wywalczone przez poprzednie składy koła, stoją na półkach w pracowni, obok części i urządzeń do budowania robotów. RoboILO działa od 2007 roku, jego pierwsi absolwenci zdążyli już skończyć studia i podjąć pracę, ale nie wszyscy definitywnie zamknęli za sobą drzwi pracowni po zdaniu matury. Wszyscy obecni opiekunowie koła właśnie w nim stawiali pierwsze kroki w robotyce. Trzech studiuje na Politechnice Gdańskiej, a jeden projektuje systemy bateryjne w firmowym centrum badawczo - rozwojowym.
Spotkania młodych robotyków odbywają się dwa razy w tygodniu. Młodzież stopniowo schodzi się do pracowni po lekcjach i na początek je obiad - spotkania trwają po cztery godziny, trzeba mieć siły do działania.
Po herbatce każdy siada do swoich zadań - ktoś projektuje robota na laptopie, ktoś lutuje podzespoły na płytce elektronicznej, ktoś inny na drukarce 3D drukuje prototypy.
Autorskie autonomiczne roboty w RoboILO, tworzone są w gdańskiej Jedynce głównie pod kątem wspomnianych już zawodów kategorii sumo oraz linefollower (ich zadaniem jest precyzyjne i szybkie pokonanie trasy wyklejonej czarną taśmą na białym tle), a ostatnio także - maze explorer, czyli najszybsze pokonanie labiryntu.
FILM O RoboILO
Trzy kierunki w trzy lata
Choć sumo, czy line followery powstają, by stawać w szranki z innymi, najważniejsza jest satysfakcja z możliwości stworzenia własnego działającego robota, praktycznie od A do Z. I choć dojście do tego wymaga od młodzieży sporo nauki - w uproszczeniu mówiąc, mają trzy kierunku studiów w trzy lata - dzieje się to przy okazji dobrej zabawy.
To jak to jest z tymi studiami?
- Młodzież uczy się projektowania mechanicznego, bo sami projektują obudowy do robotów, a coraz częściej także systemy przeniesienia napędu. Poznają też techniki obróbki CNC, bo czasem korzystamy z tej technologii, by wyprodukować przednią krawędź robota sumo - wylicza Patryk Dybowski, opiekun koła, zawodowo projektant obwodów elektronicznych. - Uczą się też elektroniki, bo sami projektują, składają i uruchamiają płytki elektroniczne. I w końcu też programowania, głównie mikrokontrolerów umieszczonych na wspomnianej płytce, które decydują o tym, jak się zachowuje dany robot. Poza mikroprocesorami i silnikami w naszych robotach nie ma fabrycznych części.
Toster dymi
Kiedy robot autonomiczny staje do pojedynku na ringu (sumo), albo do wyścigu z czasem (linefollower oraz maze explorer) jego twórca nic mu już nie pomoże - nie tylko dlatego, że pilota startu przejmuje sędzia. Taki robot ma “swój rozum” i podejmuje autonomiczne decyzje w oparciu o algorytmy, w które wyposażył go twórca.
- Roboty nie zawsze zachowują się idealnie, to jest ciągły work in progress. Podczas treningu wychodzi, co jest nie tak, dodajemy wówczas nowe komponenty elektroniczne, czy nowe algorytmy sterowania - tłumaczy Patryk Dybowski.
Jak zapewniają młodzi robotycy, sumo o wdzięcznych nazwach Hiroshima, Kama, czy Toster potrafią podczas walki czy treningu tak się przepychać na ringu z przeciwnikiem, że aż dym leci. Nie są to długie starcia, przeciętny pojedynek sumo trwa kilka sekund, regulaminowo maksymalnie do dwóch minut.
Każdy dla siebie i drużyny
Wśród piętnaściorga licealistów, którzy rozwijają swoje robotyczne aspiracje w kole, są uczniowe klas od I do III (w czwartej młodzież zazwyczaj skupia się już na nauce do egzaminu dojrzałości). Różni ich poziom wiedzy i doświadczenia, każdy tworzy swojego robota i jest na innym etapie zaawansowania, a jednocześnie są jedną drużyną.
Ten układ działa i przynosi owoce zwycięstwa. Nastoletni robotycy pokonują na zawodach nie tylko rówieśników, ale przede wszystkim studentów uczelni technicznych i profesjonalistów.
Początkujący adepci z pierwszej klasy przede wszystkim się uczą, głównie od starszych kolegów, którzy wprowadzają ich w aspekty robotyki zaczynając od platform takich jak LEGO Mindstorms.
Po pierwszym semestrze i pierwszych doświadczeniach w lokalnych zawodach, uczeń najczęściej wie już, czy robotyka jest rzeczywiście jego “zajawką”. Wówczas gotowe rozwiązania idą w kąt i nadchodzi czas na projektowanie pierwszego własnego mini sumo, line followera lub zupełnie innego robota.
Każdy robot zaczyna się od projektu, przy czym programy, z których na każdym etapie projektowania korzysta młodzież nie są rozwiązaniami edukacyjnymi lecz profesjonalnymi, wykorzystywanymi na co dzień przez konstruktorów i pracowników działów R&D w wielu firmach.
Spotkania na ringu
Opiekunowie skupiają się na wspieraniu najbardziej zaawansowanych robotyków i robotyczek z RoboILO.
- Każdy projektuje swojego robota, ale jest to jednocześnie zespołowa praca. Roboty spotykają się na ringu, czy to na zawodach, czy podczas treningów i jest w tym trochę wewnętrznej rywalizacji, ale dzięki temu uczymy się - tłumaczy Patryk Dybowski. - W naszym kole opiekunowie także budują roboty i startują w zawodach. To podstawowa różnica między RoboILO, a innymi kołami. I to nie jest wcale tak, że prowadzący wygrywają. Bo w końcu chodzi o to, żeby uczniowie przerośli mistrza, prawda?
Na drodze do przerośnięcia mistrzów są m. in. Gabriela Golińska i Szymon Filipkowski. Oboje budują właśnie swoje roboty sumo. Dla Gabrieli możliwość uczęszczania do koła to strzał w dziesiątkę, bo jest zadeklarowaną pasjonatką robotyki i spędza tu czas z ludźmi o podobnych zainteresowaniach.
Szymon podkreśla, że na zajęciach jest świetna atmosfera i dają dużą możliwość samorozwoju z pomocą prowadzących i kolegów.
Cel - Japonia
Praca podczas każdego roku szkolnego zmierza do wielkiego finału - mistrzostw świata rozgrywanych co roku w innym kraju.
W tym roku wydarzenie odbędzie się w Japonii, minione edycje również miały miejsce daleko od Europy. Kto sponsoruje wyjazdy uczniów na najważniejsze zawody roku?
W większości oczywiście rodzice, ale opiekunowie podkreślają, że zawsze starają się uzyskać jakieś wsparcie zewnętrzne. Ostatni wyjazd ekipy - do Chin - wsparła finansowo Fundacja Orlen im. Ignacego Łukasiewicza.
Jaki plan mają na Japonię?
- Pierwsze miejsce, jak zawsze - odpowiadają wspólnie pewnym głosem gdańscy robotycy.
Więcej informacji o RoboILO i jego sukcesach na stronie internetowej.