Mija 89 lat od ludobójstwa Polaków dokonanego przez NKWD

11 sierpnia 1937 roku szef NKWD Nikołaj Jeżow podpisał rozkaz nr 00485, który stał się początkiem zbrodni ludobójstwa wymierzonej w Polaków. Tzw. operacja polska zakładała wymordowanie naszych rodaków mieszkających na terenie ZSRR. Zginęło ponad 100 tysięcy osób. We wtorek, 11 sierpnia, na Cmentarzu Łostowickim oddano hołd ofiarom tej zbrodni.
11.08.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
na zdjęciu dwie starsze osoby kłaniają się przed czarnym pomnikiem, przed którym leżą wiązanki kwiatów
11 sierpnia na Cmentarzu Łostowickim oddano hołd ofiarom tzw. operacji polskiej dokonanej przez NKWD
Fot. Piotr Wittman / www.gdansk.pl

„Operację polską” NKWD przeprowadzono w latach 1937-1938 przede wszystkim na ziemiach ukraińskich wchodzących wówczas w skład Związku Radzieckiego. Żyły tam duże skupiska ludności polskiej, która została odcięta od ojczyzny granicą wyznaczoną w Traktacie Ryskim z 1921 r.

Na Cmentarzu Łostowickim znajduje się pomnik upamiętniający ofiary “operacji polskiej”. Stoi on w pobliżu pomnika Golgoty Wschodu. To przy nim odbyła się wtorkowa uroczystość.

81 lat temu zakończyła się najtragiczniejsza z wojen

na zdjęciu piotr kryszewski w ciemnym garniturze, mówi do mikrofonu
Dyrektor Piotr Kryszewski: Dziś, gdy historia bywa przedmiotem manipulacji i fałszowania, naszym obowiązkiem jest stać po stronie prawdy
Fot. Piotr Wittman / www.gdansk.pl

Stać po stronie prawdy

W wydarzeniu uczestniczył Piotr Kryszewski, dyrektor zarządzający ds. Zielonego Gdańska. Przypomniał on, że zbrodnia dokonana na naszych rodakach była zaplanowana i przeprowadzona przez “aparat terroru totalitarnego państwa”.

- Jej ofiarami byli ludzie, których jedyną winą było polskie pochodzenie, przywiązanie do ojczystego języka, kultury, wiary i tradycji. Byli wśród nich rolnicy, robotnicy, nauczyciele, kolejarze, urzędnicy i duchowni - zwykli ludzie, którzy żyli na ziemiach włączonych do Związku Sowieckiego po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej - przypomniał Piotr Kryszewski. - W wyniku tzw. operacji polskiej NKWD zamordowało ponad 111 000 osób, dziesiątki tysięcy skazano na łagry, więzienia lub deportacje. Za każdą z tych liczb kryje się ludzki dramat… - dodał.

Przez dziesięciolecia o tej zbrodni nie wolno było mówić. Władze komunistyczne także w naszym kraju próbowały wymazać pamięć o tych ofiarach. 

- Przywracamy ich naszej wspólnej historii i oddajemy im należytą cześć. Dziś, gdy historia bywa przedmiotem manipulacji i fałszowania, naszym obowiązkiem jest stać po stronie prawdy - zaznaczył dyrektor Kryszewski. 

Wszyscy mieli zostać "zlikwidowani"

Wicewojewoda pomorski Emil Rojek podkreślał z kolei, że zamordowani Polacy pozostali wówczas poza granicą odrodzonej Rzeczpospolitej, przede wszystkim dlatego, że “od wieków” mieszkali tam ich przodkowie.

- Decyzja Nikołaja Jeżowa - “Krwawego karła”, szefa aparatu terroru, była jednoznaczna: należy wyczyścić społeczeństwo sowieckie całkowicie z “elementu polskiego”. A byli to często robotnicy, nauczyciele, bibliotekarze, muzykolodzy, inżynierowie. Nieważne było, jaki zawód i jaką rolę w gospodarce sowieckiej pełnili. Wszyscy mieli zostać zlikwidowani - przypomniał wicewojewoda Rojek. - Nie przewrócimy tym ludziom życia. Natomiast w sposób zbiorowy, pielęgnując pamięć, jesteśmy w stanie sprawić, że oni pozostaną w naszej narodowej tożsamości.

na zdjęciu wicewojewoda emil rojek, w granatowym garniturze, mówi do mikrofonu
Wicewojewoda Emil Rojek: - Decyzja Nikołaja Jeżowa, szefa aparatu terroru, była jednoznaczna: należy wyczyścić społeczeństwo sowieckie całkowicie z “elementu polskiego”
Fot. Piotr Wittman / www.gdansk.pl

Na represje narażony był każdy Polak

Hanna Śliwa Wielesiuk, prezes zarządu Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Gdańsku, także opowiadała o tragicznych w skutkach rozkazach Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych ZSRR, Jeżowa.

- Nakazał on, aby na terenie całego Związku Sowieckiego podlegli mu funkcjonariusze rozbili konspiracyjną polską organizację wojskową, która rzekomo zajmowała się szantażem, sabotażem, dywersją i szpiegostwem na rzecz Rzeczypospolitej Polskiej. W rzeczywistości jednak żadna polska organizacja wojskowa nie istniała. Była wytworem chorej wyobraźni NKWD. Kryteria zawarte w rozkazie sprawiały, że na represję narażony mógł być każdy z około półtora miliona Polaków żyjących na terenie Sowietu - przypomniała Hanna Śliwa Wielesiuk.

Pożegnaliśmy ostatniego powstańca warszawskiego mieszkającego w Gdańsku

45 procent ofiar NKWD stanowili Polacy

Podczas wtorkowej uroczystości głos zabrał także Maciej Lisicki - prezes miejskiej spółki Gdańskie Autobusy i Tramwaje, prywatnie wnuk ofiary „operacji polskiej” NKWD. 

- Spotykamy się w tym gronie co roku. To bardzo ważne, żeby tu być, dawać świadectwo prawdzie. Ta historia miała być zapomniana, ale dzięki nam przywracamy ją codziennie do życia - podkreślał Maciej Lisicki.

Według dokumentów NKWD w latach 1937-1938 skazano 139 835 osób, z czego zamordowano strzałem w tył głowy nie mniej niż 111 091 Polaków - obywateli ZSRR, a 28 744 osoby skazano na pobyt w łagrach. Wyroki były wykonywane natychmiast. Wywożono też masowo Polaków zamieszkujących Ukrainę i Białoruś (które znajdowały się wówczas w obrębie państwa sowieckiego), na Syberię i do Kazachstanu. Zesłano ponad 110 tys. Polaków. Podobnym represjom poddano też przedstawicieli innych narodów i grup etnicznych zamieszkujących ZSRR. Zamordowani Polacy stanowili 44,9 proc. ofiar wszystkich operacji narodowościowych NKWD.

TV

W poszukiwaniu nowej Świątek, Chwalińskiej