Na początek trzy lodołamacze
Po patrolu dwóch lodołamaczy Wód Polskich, przeprowadzonym w piątek, 9 stycznia, o którym pisaliśmy w artykule „Lodołamacze na Wiśle. To na razie patrol, a nie udrażnianie”, sytuacja na rzece zmieniła się na tyle, że we wtorek, 13 stycznia, rozpoczęła się właściwa akcja lodołamania.
W pierwszym dniu pracy na dolnej Wiśle pracowały trzy lodołamacze: czołowe – Puma i Tygrys oraz liniowy Rekin.
- Akcja rozpoczęła się w rejonie mostu w Kiezmarku, gdzie lód przestał się samoczynnie przemieszczać i zaczął się gromadzić, stwarzając ryzyko powstania zatoru. Dwie jednostki płynęły na czele, wycinając rynnę w stojącym lodzie, a trzecia rozdrabniała pozostałe fragmenty – informuje Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku.
Akcja przebiegała bez zakłóceń - sukcesywnie kruszone fragmenty lodu swobodnie spływały w kierunku ujścia rzeki, a lodołamacze skierowały się w stronę Tczewa, by rozpocząć działania na około 18-kilometrowym odcinku Wisły.
Kolejne jednostki wkraczają do akcji
Drugiego dnia, w środę, 14 stycznia na wodę wypłynęły już cztery jednostki: dwa pracujące już dzień wcześniej lodołamacze czołowe Puma i Tygrys oraz dwa liniowe: Manat i Nerpa. Akcję zaczęły u ujścia Wisły, następnie udały się w górę rzeki. Dodatkowy lodołamacz, Rekin prowadził patrol w korycie rzeki, którego celem była bieżąca ocena odpływu rozbitej pokrywy lodowej.
Zadaniem Pumy i Tygrysa, dwóch najmocniejszych jednostek w liczącej 9 statków flocie stacjonującej w Przegalinie, było wykruszenie w pokrywie lodowej rynny. Tak by pracę mogły kontynuować w niej lodołamacze liniowe, poszerzając wyłom.
Molo w Brzeźnie ponownie otwarte
Sytuacja nie była łatwa – kra u ujścia Wisły zatrzymała się i nie chciała swobodnie spływać do Zatoki Gdańskiej. Statki blokowały się więc w nagromadzonym lodzie i musiały nawzajem wyciągać się z uścisku kry. Do zmierzchu do całkowitego udrożnienia ujścia pozostało około 200 metrów pokrywy lodowej.
W czwartek, 15 stycznia do pomocy dołączył Narwal, kolejny lodołamacz liniowy. Do południa usunięto ostatnie 100 m zalegającej pokrywy lodowej. Choć lodołamacze musiały wzajemnie uwalniać się z zatorów, sprzyjający południowy wiatr i dodatnie temperatury wspierały akcję.
Oprócz 9 lodołamaczy stacjonujących w Przegalinie, drugim portem lodołamaczy na Wiśle jest Włocławek z ośmioma jednostkami podlegającymi pod Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie.