Lodołamacze na Wiśle. Rzeka udrożniona

Trzy dni trwała akcja lodołamania na dolnej Wiśle. W środę, 14 stycznia, lodołamacze czołowe Puma i Tygrys wykruszały rynnę w pokrywie lodowej w ujściu Wisły, gdzie zatrzymała się kra, uniemożliwiając swobodny spływ do Zatoki Gdańskiej. Sytuacja była trudna, jednostki blokowały się w lodzie, do zmierzchu do całkowitego udrożnienia pozostało około 200 metrów pokrywy lodowej. Akcję zakończono w czwartek, 15 stycznia, około południa.
15.01.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl

Na początek trzy lodołamacze

Po patrolu dwóch lodołamaczy Wód Polskich, przeprowadzonym w piątek, 9 stycznia, o którym pisaliśmy w artykule „Lodołamacze na Wiśle. To na razie patrol, a nie udrażnianie”, sytuacja na rzece zmieniła się na tyle, że we wtorek, 13 stycznia, rozpoczęła się właściwa akcja lodołamania.

W pierwszym dniu pracy na dolnej Wiśle pracowały trzy lodołamacze: czołowe – Puma i Tygrys oraz liniowy Rekin.

- Akcja rozpoczęła się w rejonie mostu w Kiezmarku, gdzie lód przestał się samoczynnie przemieszczać i zaczął się gromadzić, stwarzając ryzyko powstania zatoru. Dwie jednostki płynęły na czele, wycinając rynnę w stojącym lodzie, a trzecia rozdrabniała pozostałe fragmenty – informuje Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku.

Akcja przebiegała bez zakłóceń - sukcesywnie kruszone fragmenty lodu swobodnie spływały w kierunku ujścia rzeki, a lodołamacze skierowały się w stronę Tczewa, by rozpocząć działania na około 18-kilometrowym odcinku Wisły.

Kolejne jednostki wkraczają do akcji

Drugiego dnia, w środę, 14 stycznia na wodę wypłynęły już cztery jednostki: dwa pracujące już dzień wcześniej lodołamacze czołowe Puma i Tygrys oraz dwa liniowe: Manat i Nerpa. Akcję zaczęły u ujścia Wisły, następnie udały się w górę rzeki. Dodatkowy lodołamacz, Rekin prowadził patrol w korycie rzeki, którego celem była bieżąca ocena odpływu rozbitej pokrywy lodowej. 

Zadaniem Pumy i Tygrysa, dwóch najmocniejszych jednostek w liczącej 9 statków flocie stacjonującej w Przegalinie, było wykruszenie w pokrywie lodowej rynny. Tak by pracę mogły kontynuować w niej lodołamacze liniowe, poszerzając wyłom.

Molo w Brzeźnie ponownie otwarte

Sytuacja nie była łatwa – kra u ujścia Wisły zatrzymała się i nie chciała swobodnie spływać do Zatoki Gdańskiej. Statki blokowały się więc w nagromadzonym lodzie i musiały nawzajem wyciągać się z uścisku kry. Do zmierzchu do całkowitego udrożnienia ujścia pozostało około 200 metrów pokrywy lodowej.

W czwartek, 15 stycznia do pomocy dołączył Narwal, kolejny lodołamacz liniowy. Do południa usunięto ostatnie 100 m zalegającej pokrywy lodowej. Choć lodołamacze musiały wzajemnie uwalniać się z zatorów, sprzyjający południowy wiatr i dodatnie temperatury wspierały akcję.

Oprócz 9 lodołamaczy stacjonujących w Przegalinie, drugim portem lodołamaczy na Wiśle jest Włocławek z ośmioma jednostkami podlegającymi pod Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie.

TV

Pomaganie jest trudne i wymaga ciągłego wsparcia