ZOBACZ WIDEO:
Wiosną 2026 roku było o nich głośno nie tylko w Gdańsku, w którym mieszkają, ale w całym kraju. Nic dziwnego, że Elizaveta Labunets i Dinka podbiły serca Polaków. Duet za sprawą ciężkiej pracy i silnie zbudowanego zaufania wygrał 17. edycję programu „Mam Talent!”.
Studentka Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku oraz jej pięcioletnia suczka zaprezentowały w programie niezwykłe choreografie do popularnych utworów – w tym hitu „Barbie Girl” zespołu Aqua oraz ścieżki dźwiękowej z „Piratów z Karaibów”. Zwyciężczynie trenują dog dancing, czyli widowiskową dyscyplinę łączącą taniec, posłuszeństwo, kreatywność i wyjątkową relację człowieka z psem oraz agility, czyli dynamiczną dyscyplinę szybkościowo-zręcznościową.
„Nadal w to nie wierzę”. Liza i Dina wygrały 17. edycję Mam Talent!
Chociaż od finałowego odcinka minęły już blisko trzy miesiące, to emocje wciąż są duże.
– Szczerze mówiąc, mimo że minęło już trochę czasu, to cały czas do mnie nie dociera, że wygrałyśmy. Jestem naprawdę bardzo dumna z Dinki i z siebie – że dałam radę uciszyć swoje emocje, żeby ona ich nie czuła. Mimo wszystko nie mam poczucia, że jesteśmy „megagwiazdami” – powiedziała z uśmiechem Liza.
I choć Liza twardo stąpa po ziemi, to jej suczka Dinka odczuwa smak sławy nieco inaczej.
– Wydaje mi się, że Dinka zaczęła troszkę gwiazdorzyć i pozwalać sobie na więcej. Myślę, że ja je na to pozwoliłam, bo po prostu po tak intensywnym okresie obie byłyśmy bardzo zmęczone i chciałyśmy spokoju – dodała.
Liza i Dina, czyli duet oparty na zaufaniu. „Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami”
Apetyt rośnie w miarę jedzenia
Gdy spotkaliśmy się z duetem w kwietniu, Liza opowiadała o treningach maksymalnie trzy razy w tygodniu. Dina potrzebowała czasu na odpoczynek, regenerację i wyciszenie. Psy tej rasy bardzo szybko się pobudzają, dlatego po każdym dniu treningowym zawsze przychodził dzień przerwy – spokojny spacer i luźniejsza aktywność.
W trakcie trwania programu treningi musiały nabrać tempa, bo czasu na przygotowania było niewiele.
– To były zaledwie dwa tygodnie pomiędzy półfinałem a finałem i nie miałyśmy ułożonego nowego programu. Dlatego pierwszy trening to było po prostu główkowanie, co i jak robimy. Był wstępny zarys, ale wiadomo – to trzeba jeszcze wszystko połączyć, ułożyć i wymyślić, żeby trwało minimum dwie minuty. No i tak naprawdę potem mocno ciśnęłyśmy z Diną te treningi, praktycznie codziennie. Chociaż poprzednio mówiłam, że trenujemy maksymalnie trzy razy w tygodniu, tutaj musiałyśmy się spiąć, żeby po prostu zapamiętać układ. Nawet nie chodziło o to, żeby ćwiczyć sztuczki, tylko żeby zapamiętać, co jest po kolei. Dlatego tak, to było duże wyzwanie i dla mnie, i dla Dinki, ale uważam, że super sobie poradziłyśmy – podsumowała Liza.
Liza i Dina nie mają jednak zamiaru poprzestać na zwycięstwie.
– Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Szczerze mówiąc, troszkę mi nawet brakuje tego „Mam Talent!”, tych emocji, przygotowań i pracy – dodała.
W planach jest ułożenie kolejnego układu. Jak podkreśliła Liza, będzie on w zupełnie innym stylu, żeby duet mógł się zaprezentować w nowej odsłonie.
Wygrana „na luzie”
Dzięki udziałowi w programie Liza nauczyła się bardzo ważnej rzeczy – aby robić wszystko „na luzie” i dla siebie, a nie dla innych. Jak przyznała, kluczową rolę w ich sukcesie zagrało to, że nie myślała o wyniku.
– To, co mi pomogło w trakcie „Mam Talent!”, to to, że podchodziłam do wszystkiego na totalnym luzie. Nie skupiałam się na wyniku i mimo ogromnego stresu chciałam czerpać z tego przede wszystkim przyjemność – wyznała Liza. – Chciałam poczuć tę radość z naszej pracy, pokazać naszą więź i cieszyć się po prostu momentem – dodała.
Zwyciężczynie programu otrzymały główną nagrodę – 300 tysięcy złotych. Chwilę po wygranej Liza przyznała, że część z tych pieniędzy przeznaczy na „największego, najpotężniejszego, najcięższego smaczka, jaki istnieje”. Czy tak się stało?
– Tak, Dinka oczywiście dostała. Tak naprawdę, nawet gdyby nie było tej wygranej, to i tak by dostała. Jak to się mówi: jest Dzień Psa, a ja się śmieję, że ona ma Dzień Psa codziennie – powiedziała.
Ale to nie jedyna rzecz. Marzeniem Lizy jest otwarcie basenu dla psów.
– Mówiłam kilka razy o basenie dla psów, aczkolwiek to są dużo większe koszty niż sama wygrana. Wiąże się to też z dużymi kwestiami prawnymi. Jest to jednak marzenie, więc może kiedyś się spełni i w Gdańsku powstanie taki basen dla psów – dodała.
Historia Lizy i Diny
Liza jest studentką Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku na kierunku Sport. Na co dzień łączy studia z intensywnymi treningami w sportach kynologicznych, takich jak agility i dog dancing, oraz działalnością w mediach społecznościowych.
Zanim odkryła swoją obecną pasję, przez wiele lat trenowała łyżwiarstwo figurowe i synchroniczne. Osiągnęła 9. miejsce podczas mistrzostw świata juniorów. Kontuzja zakończyła jej karierę na lodzie, jednak pozwoliła odnaleźć nową drogę.
Liza marzyła o piesku, gdy była jeszcze dziewczynką. W 2014 roku natrafiła na wideo z udziałem border collie. Jak przyznała: „to była miłość od pierwszego wejrzenia”. Marzenie Lizy spełniło się w 2021 roku – wtedy dołączyła do niej Dina. Ich wspólne treningi oraz codzienna praca zaowocowały nie tylko sukcesami sportowymi, ale również popularnością w mediach społecznościowych, gdzie duet pokazuje kulisy treningów i wspólnego życia.
„Złoty przycisk” poszedł w ruch. Liza i Dina podbijają „Mam Talent”!