Co znajdziemy w krabie?
Najpierw kraba trzeba rozciąć, wyciągnąć z niego skrzela, wątrobotrzustkę czy gonady. Z każdego odnóża trzeba wypreparować mięśnie. Tkanki należy wysuszyć w niskiej temperaturze (w procesie liofilizacji). Później w moździerzu ścierane jest to na pył. To właśnie ten pył służy do badań.
Dr Anna Hallmann oraz mgr Dagmara Leszczyńska z Wydziału Farmaceutycznego GUMed zajmują się szukaniem śladów leków w organizmach Morza Bałtyckiego. Badają m.in. kraby wełnistoszczypce.
Rezultaty mogą dziwić, choć akurat gdańskich naukowczyń w ogóle nie dziwią. – Wyniki naszych wstępnych analiz pokazują, że w krabach znajdujemy ślady leków przeciwzapalnych, antybiotyków, antydepresantów czy leków przeciwpadaczkowych - wymienia dr Hallmann. - Ibuprofen czy paracetamol obecne są w wodach Bałtyku i tkankach organizmów zamieszkujących nasze morze. Co prawda są to bardzo niskie stężenia, które nie stanowią zagrożenia dla człowieka, ale świadczą o rozprzestrzenianiu się leków w morskim łańcuchu pokarmowym.
Jeśli wyrzucamy leki do śmietnika czy wylewamy syropy na kaszel do toalety, koniec końców trafią one do Morza Bałtyckiego. Leki bowiem nie są oczyszczane w oczyszczalniach albo są oczyszczane zbyt słabo.
Jeden wielki miks
Dlaczego tak dużo leków wyrzucamy? To proste - bo za dużo ich kupujemy. Robimy zapasy, a w sumie marnujemy leki o wartości około 4 miliardów złotych rocznie. Z badań wynika, że w Polsce zaledwie co dziesiąty przeterminowany preparat trafia do odpowiedniego punktu zbiórki (czyli do „konfiskatora” w aptece).
Dr Hallmann: - Gdy zbadaliśmy wodę nadenną Zatoki Gdańskiej z okolic ujścia oczyszczonych ścieków z kolektora w Dębogórzu, to było w niej wszystko: pozostałości farmaceutyków, hormony, składniki kosmetyków, dodatki do żywności, związki pochodzenia przemysłowego oraz trwałe zanieczyszczenia określane mianem „wiecznych chemikaliów”. Jeden wielki miks. To wszystko trafia z oczyszczalni do morza.
Zamknięty łańcuch pokarmowy
- Jakie są efekty tego zanieczyszczenia? - pytam. Dr Hallmann: - Weźmy małże bałtyckie. Wykryliśmy w nich ślady leków czy sztucznych hormonów (estrogenów). Związki te mogą wpływać hamująco na rozrodczość tych bezkręgowców i prowadzić do zmniejszenia ich populacji. A im mniej małży, tym trudniej rybom o pokarm.
Ryby takie jak stornia czy dorsz żywią się małżami, a ludzie później jedzą ryby. - Pozostałości leków nie znikają bez śladu. Mogą krążyć w morskim łańcuchu pokarmowym, a część z nich może ostatecznie wracać do nas wraz z produktami pochodzenia morskiego. To właśnie dlatego monitorowanie ich obecności w środowisku jest tak istotne - mówi dr Hallmann.
Potrzebne zmiany
Jak to zmienić? - Rozwiązanie tego problemu wymaga działań na kilku poziomach - dodaje badaczka. - Trzeba ułatwić mieszkańcom oddawanie niepotrzebnych leków, dlatego pojemniki powinny być dostępne nie tylko w aptekach, ale również w przychodniach, szpitalach i urzędach. Konieczne są także dalsze inwestycje w nowoczesne technologie oczyszczania ścieków oraz edukacja ekologiczna, rozpoczynająca się już w szkole podstawowej.
Dr Hallmann uważa także, że częściowa odpowiedzialność za utylizację leków mogłaby spaść na producentów: - Niech oni także poczują odpowiedzialność za utylizację swoich produktów - mówi.
GUMed - wolne miejsca na kilku kierunkach studiów
Dr hab. Anna Hallmann i mgr Dagmara Leszczyńska wraz z dr Aleksandrą Czumaj, dr hab. Danutą Dudzik i mgr Pauliną Goździk prowadzą badania w ramach programu PharmaSea finansowanego przez Fundację Orlen dla Pomorza oraz GUMed.
