• Start
  • Wiadomości
  • Lechia przed meczem z Podbeskidziem. Można porównać to do "Odysei"

Lechia przed meczem z Podbeskidziem. Można porównać to do "Odysei"

Lechia Gdańsk w Betclic 1. lidze jest po dwóch zawstydzających porażkach po 0:3 z Pogonią Grodzisk Mazowiecki i Wartą Poznań. Oba te spotkania były rozgrywane na własnym boisku. Teraz czas na pierwszy wyjazd w sezonie: w sobotę o godz. 20.15, Lechia zagra z Podbeskidziem Bielsko- Biała. Gdański klub jest na przedostatnim, 17 miejscu w tabeli, i wydaje się dryfować w nieznanym kierunku, niczym jedna z załóg Odyseusza.
07.08.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
lechia
Lechia Gdańsk przed meczem z Wartą Poznań (0:3)
fot. Lechia.pl

Ciężko pracować w miejscu pracy, w którym nie ma nawet podstawowej stabilności. Łatwo to sobie wyobrazić, w odniesieniu do własnego miejsca pracy: nie wiadomo, czy i kiedy będzie wypłata, kto właściwie jest zatrudniony w firmie, a kto jest na wylocie i jakie są cele stawiane przed zespołem. Zastanawiacie się przy okazji, dlaczego wasz szef wysyła w świat dziwaczne komunikaty, zamiast skupiać się na umacnianiu marki waszej firmy, a wczoraj przy biurku obok usiadł 15-latek świeżo po podstawówce.  

Coś takiego dzieje się teraz w Lechii. Zacznijmy od tego, że nikt do dziś nie rozumie, dlaczego właściwie Lechia spadła do Betclic 1. Ligi, skoro rozbiła w trakcie sezonu Lecha Poznań (3:1), Górnika Zabrze (5:2) czy Jagiellonię (3:0) - wszystko drużyny z topu i do tego pucharowe. Tymczasem pod koniec rozgrywek przyszła niezrozumiała zapaść. Właściwie wyglądało to, jak zmowa części kluczowych zawodników przeciwko właścicielowi klubu. Lechia w ostatnich siedmiu ligowych kolejkach minionego sezonu Ekstraklasy uzyskała średnią 0,14 pkt na mecz! To wyjątkowe "osiągnięcie", ze świecą trzeba by szukać drugiego takiego przypadku. Lechia mogła jeszcze uratować miejsce w Ekstraklasie, gdyby tylko w ostatniej kolejce pokonała zdegradowany już Bruk Bet Termalica Nieciecza. Gdańscy piłkarze wiedzieli o tym świetnie, ale nie sprawiali wrażenia dość zdeterminowanych.     

Pytania i wątpliwości można mnożyć.

Kto jeszcze w Lechii gra, a kto już nie? Czy Rifet Kapić, Bujar Pllana, Tomáš Bobček, Camilo Mena, Ivan Zhelizko i Bogdan Wiunnyk chcą jeszcze reprezentować ten klub, czy czekają na jak najszybsze odejście? Niby wciąż są w Gdańsku, ale wygląda to tak, jakby siedzieli na walizkach - spadek Lechii do niższej klasy rozgrywkowej dał im automatycznie prawo do zmiany barw klubowych. Oczywiście nowi pracodawcy musieliby zapłacić za transfery sporo pieniędzy, bowiem cała szóstka wymienionych powyżej zawodników warta jest w sumie - według Transfermarkt - ponad 17 mln euro, a prezes Paolo Urfer podobno żąda więcej.   

Inne pytanie: dlaczego w meczu ligowym przeciwko seniorskiej drużynie rywali na boisko wbiega 15-latek, chłopiec tuż po podstawówce? Oczywiście znamy prostą odpowiedź: "Bo nie było nikogo innego". Dlatego precyzujemy pytanie: jak to możliwe, że w Lechii, podobno profesjonalnym klubie, dopuszczono do takiej sytuacji? 

Czy Lechia ma stabilną sytuację finansową i pewnych sponsorów? Czy będą transfery i jakie? I dlaczego prezes klubu Paolo Urfer upiera się, że Lechia nie spadła z Ekstraklasy, skoro spadła i opowiada na spotkaniach, że “zainwestował w Lechię tyle, że mógłby kupić pół Gdańska”? 

Te pytania można mnożyć. I wszyscy wokół - kibice, media i zapewne sami piłkarze - je sobie zadają. 

Zapewne zadaje je sobie także nowy trener Lechii Gdańsk - Vladyslav Lupashko (nie chce, by spolszczać pisownię jego nazwiska). Jeden ze świadków mówił mi, że tuż po przyjeździe trener z Ukrainy gasł w oczach i uchodziła z niego energia, jakby nagle zdał sobie sprawę, że trafił do klubu w naprawdę trudnej sytuacji. 

Teraz jest lepiej - trener odżył, zapewne po zapewnieniach od prezesa, że dostanie jednak wzmocnienia. 

lupahs
Trener Vladyslav Lupashko
fot. Lechia.pl

Trenera głowa nie boli

Na czwartkowej konferencji prasowej wyglądało to jednak tak, jakby Lupashko mówił - za Sokratesem - “wiem, że nic nie wiem”. Greckie wątki są ostatnio w modzie, patrz filmowa “Odyseja” w reżyserii Nolana. Może w Lechii poszła za tym moda na greckich filozofów?   

Lupashko - niczym nie ustępując Sokratesowi - też dał próbkę opisania swojej wiedzy o świecie w jednym kondensującym wszystko zdaniu. 

Pytany, czy ma kłopot z obsadą pewnych pozycji na boisku, powiedział: “Gdy nie masz wyboru, to głowa nie boli”.  

Sens tych słów? Po prostu, gdy na daną pozycję masz tylko jednego zawodnika, to nie masz problemu. Gra jeden jedyny gracz przypisany na dane miejsce. Wiemy więc już, że Lupashko po apap czy paracetamol sięgać nie musi. 

To może przejdźmy do jego ukrytych pragnień, które w normalnie funkcjonujących klubach nie są niczym nadzwyczajnym.

- Chciałbym mieć po kilu graczy na jedna pozycję, chciałbym widzieć konkurencję na treningach i na meczach - powiedział ukraiński trener. - Z optymizmem patrzę w przyszłość, bo nowi gracze mają przyjść. 

Posiłki rzeczywiście mają nadejść: prawy obrońca Samuel Kopasek ze Słowacji oraz lewy obrońca Daniło Małow z Ukrainy. 

Trener ujawnił także, że ani Rifet Kapić ani Bujar Pllana nie zagrają w najbliższym meczu na wyjeździe z Podbeskidziem Bielsko- Biała. Choć nie powiedział tego wprost, obaj widocznie nie chcą już grać w biało-zielonych barwach. 

A młodzi? - Młodzi muszą pokazać więcej chęci, energii, zaangażowania, nie grają na 100 procent, a muszą być bardziej agresywni - powiedział trener.

Mecz w sobotę

Co dalej z Lechią? Póki co wygląda to na dosyć rozpaczliwe próby zarządzania chaosem. Pytanie, czy ktoś ma na ten klub dobry pomysł, dalekosiężny plan i ogólnie czy leci z nami pilot? Oby nie skończyło się spadkiem do II ligi. Klub jest na 17. miejscu w tabeli! 

Nie może być inaczej, skoro Lechia nie ma jest na swym koncie jeszcze żadnego punktu - jest po dwóch zawstydzających porażkach po 0:3 z Pogonią Grodzisk i Wartą Poznań. I nie zdziwimy się, jeśli w Bielsku- Białej, w meczu z Podbeskidziem, w sobotę o godz. 20.15, zaliczy kolejną. Bogowie - niczym w Odysei - wyraźnie Lechii nie sprzyjają.