Kapitan Neugebauer i inni
Kto w niedzielę, 13 września, przyszedł na stadion Polsat Plus Arena Gdańsk - na pewno nie pożałował, bo emocji nie zabrakło, a do tego wszystko miało happy end.
Nie był to perfekcyjny mecz w wykonaniu Gdańszczan. Lechia mogła jednak się podobać, ponieważ zawodnicy bez wyjątku pokazali serce do gry, wolę zwycięstwa i piłkarską jakość. Imponująca była intensywność gry i dynamika przy konstruowaniu akcji ofensywnych. Gdyby tylko Biało-Zieloni mieli więcej zimnej krwi pod bramką rywali, wynik byłby znacznie wyższy. To spotkanie równie dobrze mogło się zakończyć przy stanie 4:2 lub 5:3 dla Gdańszczan.
Obie drużyny dużo strzelały, 22 uderzeń gospodarzy do 21 w wykonaniu gości.
Posiadanie piłki - zdecydowanie na korzyść Lechii: 55 proc. do 45 proc.
Jeśli Gdańszczanie stracili tylko jedną bramkę, to jest w tym duża zasługa bramkarza Axela Holewińskiego, który rozegrał świetne zawody.
Warto odnotować, że zdobywca pierwszego gola - Tomasz Neugebauer - po raz pierwszy wystąpił w roli nowego kapitana Lechii Gdańsk.
Lechia poszła w talenty, derby już 18 października. Miasto wsparło klub
Jak padły bramki?
- 32. minuta, 1:0. Tomasz Neugebauer z karnego. Huknął mocno, w lewą górną część bramki. Golkiper gości interweniował najlepiej, jak się dało - i może by obronił, gdyby nie to, że piłka była naprawdę dobrze uderzona. Sędzia podyktował tę jedenastkę po faulu na Christo Ivanovie. Bułgarski pomocnik Lechii mógł strzelić bramkę, ale nie sięgnął piłki, ponieważ jeden z obrońców Miedzi przytrzymał go za rękę. Sytuację wyjaśniono dzięki interwencji VAR.
- 53. minuta, 2:0. Kevin Dodaj zdobył gola po kontrze - strzelił do siatki z bliska, obok bezradnego bramkarza gości. Głównym bohaterem tej akcji był jednak Artur Shakh, który pociągnął z piłką na lewym skrzydle - przebiegł całą połowę boiska, wygrywając pojedynki biegowe z rywalami. Wyłożył piłkę Dodajowi, jak na przysłowiowej tacy - wystarczyło przyłożyć nogę.
- 81. minuta - Marcel Mansfeld dostał prosto na głowę precyzyjna piłkę, którą z rzutu rożnego wrzucił mocno i bardzo precyzyjnie Asier Cordoba. Strzał z bliska, Axel Holewiński w bramce Lechii był bez szans. Gdańska obrona dała się po prostu przechytrzyć gościom.
Lechia w Warszawie strzeliła 4 gole Polonii - i znowu może się podobać
Bambecki z czerwienią
Końcówka była bardzo nerwowa, ponieważ od 86. minuty Lechia grała w osłabieniu. Igor Bambecki dostał drugą żółtą kartkę, musiał opuścić boisko. Był to skutek dosyć pachowej sytuacji. Bambecki dynamicznie przechwycił piłkę blisko pola karnego Lechii, ruszył przed siebie, mając szansę na zainicjowanie groźnego kontrataku. Niestety zbyt mocno wypuścił sobie piłkę i dobiegł do niej już spóźniony, ścinając z nóg interweniującego zawodnika Miedzi. Druga żółta kartka - podobnie jak pierwsza - jak najbardziej zasłużona.
Ponieważ sędzia doliczył do regulaminowego czasu gry dodatkowe 4 minuty, Lechia musiała się bronić w osłabieniu przez osiem minut - na szczęście skutecznie. Komplet punktów, jak najbardziej zasłużony.
Następny mecz ligowy Lechii również będzie domowy: początek w sobotę, 19 września, o godz. 12.30, na stadionie Polsat Plus Arena Gdańsk. Przyjeżdża Stal Mielec.
Lechia awansowała w Pucharze Polski - dzięki rezerwowym
LECHIA GDAŃSK - MIEDŹ LEGNICA 2:1 (1:0)
- 1:0 Tomasz Neugebauer (k.) 32'
- 2:0 Kevin Dodaj 53'
- 2:1 Marcel Mansfeld 81'
Widzów: 8141
Żółte kartki: Bambecki, Kopasek, Dodaj (Lechia) oraz Noiszewski, Grudziński (Miedź).
Czerwona kartka: Bambecki 86' (Lechia, za drugą żółtą).Sędzia: Łukasz Szczech (Warszawa).
Składy:
LECHIA: Axel Holewiński - Samuel Kopasek, Kacper Łopata, Danyło Beskorowajnyj, Danyło Małow - Tomasz Wójtowicz (74' Igor Bambecki), Christo Iwanow (60' Jakub Adkonis), Tomasz Neugebauer, Artur Szach (73' Michał Głogowski, 88' Bartosz Szczepankiewicz), Kevin Dodaj - Vladislav Blanuta (88' Wojciech Madej).
MIEDŹ: Ivan Lucić - Oliwier Szymoniak (56' Oliwier Olewiński), Kamil Noiszewski, Myrosław Mazur (56' Igor Korczakowski), Mateusz Grudziński (76' Gustaf Norlin) - Asier Cordoba, Juliusz Letniowski (56' Kristian Fucak), Wojciech Hajda, Zvonimir Petrović, Kamil Antonik - Daniel Stanclik (68' Marcel Mansfeld).