Gdańszczanie w górę tabeli
"Zrobiliśmy wam Święta, co?" - brzmi wpis administratora klubowego profilu Fb Lechii Gdańsk.
Odpowiedzi kibiców w rodzaju: "Oj tak zrobiliście nam święta i o mało nie doprowadziliście do zawału".
Lechia gra najbardziej efektowną, a być może i najlepszą piłkę w Ekstraklasie. Imponuje rozmachem w ataku. Po tym zwycięstwie Gdańszczanie mają 37 punktów i najwięcej zdobytych bramek w całej lidze (55). Gdyby nie odebrane karnie pięć punktów na początku sezonu, Lechia byłaby dzisiaj tuż za liderem, Lechem Poznań. Miałaby wielkie szanse na grę w europejskich pucharach.
Do końca sezonu pozostaje siedem ligowych kolejek, potencjalnie 21 punktów do zdobycia. Jeśli Lechia będzie naprawdę skuteczna, może wejść do czołówki i zdobyć miejsce premiowane grą w europejskich pucharach. Szanse na to są, choć pewnie nie tak wielkie, jak chcieliby tego kibice i władze klubu.
Szkoda, że poniedziałkowe zwycięstwo nie było bardziej okazałe. Jesienią, w Kielcach, Korona pokonała Lechię 3:0. Na koniec sezonu, może to mieć decydujące znaczenie, liczy się bowiem bilans dwumeczu między dwiema drużynami. Lechia i Korona zdobyły w swoich bezpośrednich starciach po 3 punkty, zdobycz bramkowa jest jednak 5:4 na korzyść drużyny z Kielc. Jeśli Lechia i Korona skończą sezon z równą liczbą punktów, to Kielczanie będą wyżej w tabeli.
Lechia - Pogoń 2:1. Ważne zwycięstwo
Lechia: od dominacji do nerwów
Sęk w tym, że Gdańszczanie pokazali w tym meczu wszystko, co w nich najlepsze - i zarazem najgorsze.
W 59. minucie Lechia zdobyła gola na 3:0, do tego czasu całkowicie panowała na boisku. Wystarczyło dobić rywala czwartą bramką, tym bardziej, że Korona od 27. minuty grała w osłabieniu (czerwona kartka dla Sotiriou). I naprawdę przykro było patrzeć, jak Lechia seryjnie marnowała okazje bramkowe. Najwięcej piłek zepsuł i tak świetny w tym meczu Alexandar Cirković, który - oprócz zdobytej bramki - powinien mieć jeszcze z 3-4 asysty, ale prowadząc brawurowe kontry głupio psuł ostatnie podania.
Wydawało się, że mecz i tak jest pod kontrolą i nic innego jak zwycięstwo Lechii nie może się przydarzyć. I wtedy stało się: w 77. minucie Dawid Kurminowski dość przypadkowo nadepnął na stopę rywala, czym sprokurował karnego dla Korony. Zrobiło się 3:1.
Cztery minuty później akcja gości, strzał w zamieszaniu - i było już 3:2.
Lechia pogubiła się. Mocno pachniało remisem. Szczęśliwie w doliczonym czasie gry Gdańszczanie zdobyli gola na 4:2.
- Myślę, że przez pierwszą godzinę byliśmy fantastyczni - powiedział po meczy John Carver, trener Lechii. - Czasami, jak się prowadzi 3:0 z bardzo dobrym rywalem, w grę wkradła się nuta nonszalancji. Z tego wzięły się nasze kłopoty. Podsumowując: było sporo fajnych momentów, ale ciągle mamy dużo do poprawy.
Wartość rynkowa Lechii urosła do 26 mln euro
Jak padły bramki dla Lechii
- w 19. minucie Tomas Bobcek dostał podanie od Camilo Meny, po prawej stronie pola karnego Korony. Bobcek był spychany przez obrońcę rywali, jednak pociągnął z piłką do linii końcowej i płasko dośrodkował. Podanie przeszło wpoprzek pola karnego rywali, dopadł do niego Aleksandar Cirković i strzelił do siatki przy lewym słupku bramki.
- w 27. minucie Tomas Bobcek w polu karnym Korony dostał z prawej strony płaskie dośrodkowanie od Tomasza Wójtowicza. Strzelił z bliska, ale przeniósł nad poprzeczką. Chwilę później okazało się, skąd ta nieskuteczność. Bobcek był ciągnięty za rękę i koszulkę przez obrońcę Korony, Sotiriou. Interweniował VAR. Okazało się, że Sotiroiou w ogóle nie był zainteresowany walką o piłkę - chciał jedynie uniemożliwić celne uderzenie napastnika Lechii. Decyzja sędziego: czerwona kartka dla Sotriou i rzut karny dla Lechii. Bobcek strzelił mocno i celnie, przy lewym słupku. Dzięki temu golowi, z 15 trafieniami, wrócił na miejsce lidera klasyfikacji strzelców Ekstraklasy, które dzieli z Karolem Czubakiem z Motoru Lublin.
- w 59. minucie piękna kombinacyjna akcja Gdańszczan na prawym skrzydle, między Kacprem Sezonienką, Matejem Rodinem i Rifetem Kapiciem. Rodin podał piętką, Kapić pociągnął z piłką w poprzek pola karnego Korony, położył zwodem jednego z rywali, i strzelił z 16. metrów przy prawym słupku, nie do obrony. 3:0!
- już w doliczonym czasie gry, w 93. minucie, bramkarz Korony źle zagrał piłkę. Jego podanie w głębi boiska przejął Cirković, który błyskawicznie podał do przodu, do Tomasza Neugebauera, a ten puścił piłkę na lewą stronę, do Dawida Kurminowskiego, wbiegającego w pole karne Korony. Silny strzał do siatki, obok bramkarza, i zrobiło się 4:2. Ten gol praktycznie odebrał rywalom nadzieje na korzystny wynik.
Lechia - Jagiellonia 3:0. Lider Ekstraklasy dostał lanie w Gdańsku
ZOBACZ SKRÓT MECZU:
LECHIA GDAŃSK - KORONA KIELCE 4:2 (2:0)
27 kolejka PKO BP Ekstraklasy w sezonie 2025/2026
poniedziałek, 6 kwietnia, godz. 20.15
stadion Polsat Plus Arena Gdańsk
bramki:
- 1:0 Aleksandar Ćirković 19'
- 2:0 Tomas Bobcek (k.) 29'
- 3:0 Rifet Kapić 59'
- 3:1 Dawid Błanik (k.) 78'
- 3:2 Pau Resta 82'
- 4:2 Dawid Kurminowski 90+3'
żółte kartki: Wójtowicz, Mena, Kurminowski, Pllana (Lechia)
czerwona kartka: Sotiriou 27' (Korona, za faul taktyczny)
sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
widzów: 10 875
Składy:
LECHIA: Alex Paulsen - Tomasz Wójtowicz (46' Bartłomiej Kłudka), Maksym Diaczuk, Matej Rodin, Matus Vojtko - Camilo Mena (46' Tomasz Neugebauer), Rifet Kapić (90+4' Bujar Pllana), Iwan Żelizko, Kacper Sezonienko (75' Bohdan Wjunnyk), Aleksandar Ćirković - Tomas Bobcek (62' Dawid Kurminowski)
KORONA: Xavier Dziekoński - Wiktor Długosz (67' Hubert Zwoźny), Slobodan Rubezić, Kostas Sotiriou, Pau Resta, Marcel Pięczek (88' Adam Hańćko) - Stjepan Davidović (33' Konrad Matuszewski), Martin Remacle (67' Simon Gustafson), Tamar Svetlin, Dawid Błanik - Mariusz Stępiński (67' Marcin Cebula)