• Start
  • Wiadomości
  • Lechia - Jagiellonia 0:6. Goście dali lekcję gry w piłkę

Lechia - Jagiellonia 0:6. Goście dali lekcję gry w piłkę

Bezradna, pogubiona i po prostu słaba Lechia Gdańsk nie miała żadnych szans w starciu z ekstraklasową Jagiellonią Białystok w 1/16 finału Pucharu Polski. Piłkarsko, niestety, spotkały się dwa różne światy. Goście wygrali 0:6, a momentami mieli nawet 80 procent posiadania piłki. Lechia może się teraz skupić na lidze, bo już w sobotę gra z Unią Skierniewice.
28.10.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
jag1
Przykro się to oglądało. Goście z Białegostoku dali Gdańszczanom srogą lekcję futbolu
fot. Grzegorz Radtke/Lechia.pl

Jest taka teoria, że te same produkty tych samych marek mają różną jakość w zależności czy idą na rynek zachodni czy wschodni. I tak na przykład jogurty w Austrii i Niemczech rzekomo miały zawierać (według badań) więcej owoców niż te z Czech czy Słowacji.  

Dlaczego o tym piszę? Lechia też ma taką przypadłość, że jest w niej raz więcej Lechii a raz mniej. Raz to jest produkt luksusowy, a raz jakieś smutne popłuczyny po Lechii. Raz kandydat do awansu do Ekstraklasy, a innym razem, jak ostatnio w Niepołomicach, jakaś żałosna, źle złożona zbieranina. 

Pytanie brzmiało: jaką Lechię dostaniemy w meczu z Jagiellonią w Pucharze Polski? Odpowiedź: tę wersję bez owoców. 

Wybić byle dalej 

KIbice, których na stadionie było ok. 6200, wierzyli, że Lechia Gdańsk przejdzie Jagę, tak samo jak Siarka Tarnobrzeg, która wyrzuciła z PP Lecha Poznań czy wręcz Fleetwood Town (League Two, czyli IV liga angielska), który wyeliminował potężny Arsenal z Carabao Cup. Po to właśnie są puchary, by lać potężne kluby, faworytów. 

W porównaniu z przegranym meczem w Niepołomicach trener Lupashko zrobi aż pięć zmian w pierwszej jedenastce. Pojawili się Weirauch, Kopasek, Madej, Bambecki i Blanuta, a na ławce usiedli: Holewiński, Łopata i Dodaj. 

Jagiellonia od początku miała przewagę i było jasne, że będzie chciała szybko odklikać ten mecz, odznaczyć jako wygrany i zapomnieć. Lechia chciała szukać swoich szans w kontratakach. Do czego świetnie nadawał się młody Javier Mena – inspirowany swoim starszym bratem. 

Od 10 minuty przewaga Jagi była przytłaczająca, dojmująca wręcz. Obrońcy Lechii, których w tym momencie było 10, czyli cała drużyna, skupili się na wykopywaniu piłek byle dalej, albo chociaż na róg czy aut. Jaga podchodziła pod pole karne biało-zielonych i dośrodkowanie goniło dośrodkowanie. Wrzutka na główkę, wrzutka na główkę, wrzutka na główkę. Jakby Matrix się zaciął i program odtwarzał w kółko tę samą sekwencję. 

Drużyna z Białegostoku miała w tej fazie 80 procent posiadania piłki. Pozostałe 20 proc. to były te momenty, gdy piłka była poza grą. 

Gol - dla Jagi - padł w 34 minucie. W kompletnym chaosie w polu karnym, jak w Biedronce przed świętami, najlepiej odnalazł się Nik Prelec. Niby miał przed sobą trzech obrońców Lechii, ale i tak zdołał skierować piłkę do bramki. 

W 40 minucie było już 0:2. Tym razem do piłki zagranej z lewej strony przez Cirkovicia - a która przeszła właściwie całe pole karne - dopadł po przeciwnej stronie pola karnego Ousmane Sow. 

Było raczej jasne, że niespodzianki tu nie będzie i drużyna z 10 miejsca w Ekstraklasie, grająca w Lidze Europy, ten mecz wygra. Pytanie, czy będzie jej się chciało grać po przerwie. 

Lechia się słania 

Odpowiedź? Na 0:3 podwyższył w 50. minucie Sow. Po rzucie rożnym piłka spadła na jego głowę, uderzył mocno, Weirauch nie zdołał wybić piłki. 

Jesus Imaz w 53. minucie strzelił lekko, tak trochę od niechcenia na 0:4. To już przypomniało znęcanie się nad chłopakiem z podwórka, który zawsze dostaje bęcki. Czy Jagiellonia będzie miała litość dla Gdańszczan? Nie! Sow strzelił na 0:5 w 60. minucie. W 67. minucie na 0:6 podwyższył Rallis mijając bezradnych obrońców.  

Smutna konstatacja jest taka, że Lechia w zeszłym sezonie, gdy grała w Ekstraklasie, wygrała z Jagiellonią 3:0 - to było 6 marca 2026. KIbice zaczęli wtedy myśleć, że biało-zieloni mogą zagrać w Europie. Tymczasem spadli z ligi. 

Jagiellonia tymczasem gra w Lidze Europy, zarabia też europejskie pieniądze od UEFA, rozwija się, ma perspektywy. Dwie drużyny, dwie jakże różne historie.