• Start
  • Wiadomości
  • Lech Poznań - Lechia 1:3. Mistrz Polski rozbity w swoim domu

Lech Poznań - Lechia 1:3. Mistrz Polski rozbity w swoim domu

Świetny, mądrze zagrany - choć jak zwykle ofensywnie - kolejny mecz Lechii w Ekstraklasie. W sobotni wieczór, 31 stycznia, Gdańszczanie pokonali na wyjeździe mistrza Polski, Lecha Poznań. Lechia od jesieni sieje postrach w lidze. W pięciu ostatnich meczach cztery zwycięstwa i jeden remis; bilans bramkowy 17:7. Są powody do dumy i wiary, że ta drużyna w bieżącym sezonie może pokazać jeszcze dużo dobrego.
31.01.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Zawodnicy na boisku - pośrodku jeden najbardziej uradowany
Jeden z bohaterów meczu w Poznaniu: Tomasz Neugebauer który otworzył wynik spotkania strzelając gola już w 2. minucie. Cała Lechia w starciu z Lechem zasłużyła na wielkie brawa
fot. Fb Lechii Gdańsk

Poznań srodze rozczarowany

Prawie 18 tysięcy widzów na stadionie przy Bułgarskiej w Poznaniu liczyło na pewne zwycięstwo swoich ulubieńców. Przyszli mimo tęgiego mrozu. Lech to aktualny mistrz Polski, przez ekspertów uznawany jest za najsilniejszych zespół Ekstraklasy i jednego z faworytów w walce o mistrza kraju w tym sezonie.

Cały Poznań grubo się rozczarował.

Tytuł oficjalnej filmowej relacji z meczu, jaki przygotował Canal+, mówi wszystko: “Lech na deskach”. Potem został nieco przeredagowany: "Szok w Poznaniu! Absurdalne błędy, Kolejorz w rozsypce!".

Warto to zobaczyć: TUTAJ

Inny tytuł relacji w Sportowych Faktach: "Zimny prysznic w Poznaniu. Lechia bawiła się z Lechem".

Karolina Jaskulska. Jej pasją jest piłka nożna

Zasłużona radość Lechii

Gdańszczanie grali dynamicznie, bez kompleksów, prezentowali dużą piłkarską jakość w ataku. Umieli też skutecznie się bronić - Lech próbował gonić wynik, ale było to przysłowiowe walenie głową w mur. 

Bramki dla Gdańszczan zdobyli Tomasz Neugebauer i Tomas Bobcek, który z 14 trafieniami umocnił się na szczycie rankingu najlepszych strzelców Ekstraklasy.

  • Tomasz Neugebauer strzelił swojego gola już w 2. minucie, po błyskawicznej dwójkowej akcji Camilo Meny i Tomasa Bobcka na prawym skrzydle. Mena złamał kierunek biegu - wszedł z piłką w pole karne Lecha i prostopadle podał do Neugebauera. Ten ostatni uderzył płasko, przy prawym słupku. Skutecznie.
  • Tomas Bobcek popisał się swoimi snajperskimi umiejętnościami w 55. minucie, ale warto podkreślić, że akcja zaczęła się od Aleksandara Ćirkovicia, który przejął piłkę od rywala blisko linii środkowej boiska i pognał z nią w kierunku pola karnego Lecha. Tam Ćirković zachował się z zimną krwią - zamiast przepychać się dalej przez gąszcz obrońców, podał na lewą stronę do rozpędzonego kolegi z drużyny. Bobcek strzelił z ostrego kąta, płasko, na długi słupek. Bramkarz zrobił, co mógł, ale piłka wpadła do siatki Lecha idealnie przy słupku. 

Trzeci gol dla Lechii (na 1:2) padł po samobójczym uderzeniu zawodnika Lecha.

Radość w szatni zasłużona:

Lechia jedzie na ostro

Było to trzecie z rzędu zwycięstwo Lechii w Ekstraklasie i czwarte w ostatnich pięciu ligowych kolejkach.

  • Lechia - Widzew Łódź 2:1
  • Legia Warszawa - Lechia 2:2
  • Lechia - BrukBet Termalica Nieciecza 5:1
  • Lechia - Górnik Zabrze 5:2
  • Lech Poznań - Lechia 1:3

Czterej rywale ww. meczach zaliczani są do najsilniejszych drużyn w kraju. Górnik Zabrze, gdy w grudniu przyjechał na Polsat Plus Arena Gdańsk, był liderem Ekstraklasy. Legia Warszawa gola na 2:2 szczęśliwie strzeliła w ostatniej akcji meczu - choć nie zasługiwała nawet na remis.

Lechia - Górnik Zabrze 5:2! Lider Ekstraklasy dostał lanie w Gdańsku

Wygląda na to, że Lechia ma już za sobą pobyt w strefie spadkowej i obrała kurs w górę tabeli. Gdańszczanie mają 23 punkty (z czego 13 w ostatnich pięciu meczach) grają ofensywnie i widowiskowo, zdobyli dotąd najwięcej bramek w lidze (40). 

Gdyby nie kara nałożona na początku sezonu, Lechia miałaby 28 punktów i już teraz grałaby o najwyższe lokaty w lidze.

John Carver robi swoje

Jak to wszystko wytłumaczyć?

Lechia, która zaczynała sezon od -5 punktów (kara nałożona przez PZPN), była przez wszystkich skazana na rozpaczliwą walkę o utrzymanie się w Ekstraklasie. I rzeczywiście początek rozgrywek pokazał, że może być nieciekawie. Z jednej strony Gdańszczanie grali ładnie w ofensywie, z drugiej - fatalnie w obronie, co sprawiało, że przegrywali nawet te mecze, w których nie zasługiwali na porażkę.

Jednak trener John Carver krok po kroku znakomicie wykonuje swoją robotę. Przebudował obronę Lechii, cały czas wzmacnia potencjał drużyny w środku pola i w ataku. Nie robi tego poprzez efektowne transfery, ale dzięki rozwijaniu umiejętności młodych zawodników, jakich ma do dyspozycji (Lechia ma najniższą średnią wieku w całej Ekstraklasie). Wartość rynkowa tych piłkarzy systematycznie rośnie, o czym świadczą aktualizowane co pół roku notowania portalu Transfermarkt. 

Efekty pracy Johna Carvera są szokujące dla wszystkich - również dla piłkarskich ekspertów. Sympatycy Lechii mają powody do radości.

Anglicy robią piłkę w Lechii. To może być zaskakujący sezon

LECH POZNAŃ - LECHIA GDAŃSK 1:3 (1:1)

  • 0:1 Tomasz Neugebauer 2'
  • 1:1 Ali Gholizadeh 27'
  • 1:2 Antonio Milić (s.) 47'
  • 1:3 Tomas Bobcek 55'
  • Żółte kartki: Palma (Lech) oraz Ćirković, Neugebauer (Lechia).
  • Sędzia: Karol Arys (Szczecin)

Składy:

LECH: Bartosz Mrozek - Joel Pereira (63' Robert Gumny), Mateusz Skrzypczak, Antonio Milić, Michał Gurgul - Ali Gholizadeh (85' Joao Moutinho), Antoni Kozubal (85' Gisli Thordarson), Filip Jagiełło (63' Patrik Walemark), Pablo Rodriguez, Leo Bengtsson (63' Luis Palma) - Mikael Ishak.

LECHIA: Alex Douglas - Tomasz Wójtowicz, Bujar Pllana, Matej Rodin, Matus Vojtko - Camilo Mena (79' Dawid Kurminowski), Iwan Żelizko, Tomasz Neugebauer, Kacper Sezonienko (76' Bohdan Wjunnyk), Aleksandar Ćirković - Tomas Bobcek.

 

TV

Pomaganie jest trudne i wymaga ciągłego wsparcia