• Start
  • Wiadomości
  • Kolegium zarządów dzielnic, czyli jak działa Port Czystej Energii?

Kolegium zarządów dzielnic, czyli jak działa Port Czystej Energii?

To było pierwsze takie kolegium zarządów dzielnic. Zamiast tradycyjnego spotkania w Nowym Ratuszu, przewodniczący gdańskich dzielnic pojawili się w Porcie Czystej Energii. Była to okazja, by z bliska przekonać się, jak funkcjonuje miejska spalarnia odpadów i jednocześnie nowoczesna elektrociepłownia.
15.09.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
na zdjęciu kilka osób w białych kaskach i jaskrawych kamizelkach idą po schodach wewnątrz budynku spalarni odpadów
Do "serca" gdańskiej spalarni zajrzeli w poniedziałek dzielnicowi radni
Fot. Grzegorz Mehring/ www.gdansk.pl

Niższe opłaty dzięki PCE

Port Czystej Energii funkcjonuje już 1,5 roku. 75 proc odpadów, które do niego trafiają, dostarczanych jest z Zakładu Utylizacyjnego w Gdańsku, pozostałe - z podobnych zakładów działających pod Kwidzynem i w Tczewie. W poniedziałek, 14 września, zorganizowano tam wyjazdowe kolegium zarządów dzielnic. 

O funkcjonowaniu tego miejskiego zakładu opowiadał obecnym Sławomir Kiszkurno, prezes zarządu PCE. Wyjaśniał on m.in. jak działalność Portu wpływa na ceny odbioru odpadów w Gdańsku (to jedne z najniższych wśród dużych miast w Polsce), ale też koszty funkcjonowania miejskich spółek. 

Rocznie w Porcie Czystej Energii można spalać nawet 160 tys. ton odpadów. Zimą, płynące stąd ciepło, ogrzewa około 20 tys. gospodarstw domowych.

Energia cieplna zasila miejską sieć ciepłowniczą, a energia elektryczna (od stycznia br.) wspiera jednostki miejskie, w tym Gdańskie Autobusy i Tramwaje, Zakład Utylizacyjny, Gdańską Agencję Rozwoju Gospodarczego i placówki edukacyjne, w tym Zespół Szkolno-Przedszkolny nr 6 i Przedszkole nr 68. 

Zakład Utylizacyjny skutecznie ogranicza emisję odorów z Szadółek

Po omówieniu zasad funkcjonowania PCE, radni wraz z prezesem Kiszkurno, zajrzeli do “wnętrza” Portu. 

Problem przykrego zapachu nie zniknie

W poniedziałkowym kolegium uczestniczył też Sebastian Kozłowski, wiceprezes - sąsiadującego z PCE - Zakładu Utylizacyjnego. Opowiadał on m.in. o realizowanych przez Zakład inwestycjach, które mają zmniejszać uciążliwości odorowe w tym miejscu, ale też o trwającej rekultywacji zamkniętych już kwater składowania odpadów.

Przewodnicząca zarządu dzielnicy Letnica, Elżbieta Strzelczyk, dopytywała o to, czy całkowicie zniknie problem nieprzyjemnych zapachów z tej okolicy. 

W odpowiedzi usłyszała, że jest to niemożliwe. Realizowane i zrealizowane inwestycje zmniejszają te uciążliwości, i dotyczą już nieczynnych kwater. Niewiele można jednak zrobić w przypadku kwater czynnych, do których nadal trafia część odpadów. To z nich wydobywa się obecnie zapach.

Sebastian Kozłowski przypomniał, że na terenie ZU powstanie w najbliższych latach bioelektrociepłownia, do której trafiać będą bioodpady. Ta inwestycja także powinna wpłynąć na zmniejszenie problemu odorowego. 

Gdańsk z dofinansowaniem na bioelektrociepłownię

W poniedziałek rozmawiano też o nowych sorterowniach. Budowa jednej z nich, w Osowej, dobiegła końca, obecnie trwają procedury związane z jej uruchomieniem. Finiszują też prace budowlane na pozostałych dwóch PSZOKach - na Zaspie i w Letnicy. W planach jest budowa kolejnych takich obiektów. Prezes Kiszkurno przyznał, że docelowo, kiedy w mieście powstanie wystarczająca liczba sorterowni, zamknięta zostanie ta działająca na terenie Zakładu Utylizacyjnego. 

grupa osób w białych kaskach i jaskrawych kamizelkach, słuchają mężczyzny który coś tłumaczy gestykulując
W rolę przewodnika po PCE wcielił się prezes Sławomir Kiszkurno
Fot. Grzegorz Mehring/ www.gdansk.pl

Nie dokarmiać zwierząt

W poniedziałkowym kolegium uczestniczył również Piotr Kryszewski, dyrektor zarządzający ds. Zielonego Gdańska i Anna Trzuskolas, dyrektor Wydziału Ekologii i Energetyki w Urzędzie Miejskim w Gdańsku. Poruszono bowiem, po raz kolejny, kwestię dzików w mieście. W tym roku podjęto już 149 działań interwencyjnych wobec tych zwierząt.

Dyrektor Trzuskolas podkreślała, że miasto reaguje na każde zgłoszenie mieszkańców, ale zaapelowała przy okazji o to, by mieszkańcy nie dokarmiali dzików, zamykali altany śmietnikowe i kontenery na odpady. Przyznała, że do miasta trafia dużo sygnałów dotyczących m.in. bloków znajdujących się nad Parkiem Oruńskim, z których to mieszkańcy regularnie wyrzucają jedzenie dzikim zwierzętom.

Przewodnicząca zarządu dzielnicy Aniołki, Monika Mazurowska, zaproponowała z kolei, by Miasto zabezpieczyło miejskie śmietniki przyuliczne, do których podchodzą nie tylko dziki, ale przylatują też ptaki, rozrywają worki i rozsypują ich zawartość.