„Rowerem z Polski do Afryki dla Fundacji Cancer Fighters” – pod takim hasłem ruszyła w swoją wyprawę dwudziestoczteroletnia Julia Robak. Gdańszczanka chce dojechać do Maroka, lecz zanim to zrobi, musi pokonać ponad 3500 kilometrów. Cały dobytek (łącznie z namiotem) zapakowała w sakwy, które przyczepiła do swojego jednośladu.
Julia każdego dnia pokonuje około 100 kilometrów. Jechała już przez Polskę, Niemcy, Holandię i Belgię. Aktualnie znajduje się we Francji, skąd wyruszy w kierunku Hiszpanii. Dwudziestego czwartego dnia podróży dojechała do Bordeaux. Nie było to łatwe zadanie, ponieważ temperatura dochodziła do 37 stopni Celsjusza.
Płynie w dół Wisły, minął już Warszawę. Zbiera na pomoc dzieciom
Wyjazd jest walką nie tylko z wyzwaniami fizycznymi, ale również psychicznymi.
– Przede wszystkim jadę dla podopiecznych Fundacji Cancer Fighters, którzy każdego dnia walczą z chorobą. Chcę udowodnić, że warto podejmować się dużych wyzwań, bo krok po kroku można osiągnąć swój cel – wyznała Julia.
Julia podkreśliła, że chciałaby, aby jej podróż była wsparciem dla osób, które codziennie podejmują niesprawiedliwą walkę z rakiem.
Złotówka za każdy kilometr
Pomysł pojawił się, gdy Łatwogang wyruszył w podróż rowerową przez Polskę z Zakopanego do Gdańska. Twórca internetowy jechał, aby nagłośnić zbiórkę na leczenie 8-letniego Maksa chorującego na dystrofię mięśniową Duchenne’a. W trakcie przejazdu udało się zebrać całą kwotę. Kolejnym celem było uzbieranie środków na leczenie Adasia, który również choruje na DMD. Ten cel także udało się osiągnąć, dlatego na trasie między Gniewem a Tczewem rozpoczęto zbieranie środków na kolejne dziecko z DMD – małego Wojtusia.
Łatwogang w Gdańsku. Jechał prawie 53 godziny, zebrał ponad 20 mln zł!
Julia, zainspirowana tym przejazdem, postanowiła, że wyruszy rowerem przez Europę dla podopiecznych Fundacji Cancer Fighters. Założyła, że uzbiera złotówkę za każdy kilometr, czyli łącznie 3,5 tysiąca złotych. Udało się. Obecnie, po dwudziestu czterech dniach jazdy, kwota na zbiórce zbliża się do 6 tysięcy złotych.
Każda złotówka ponad wyznaczony cel zbiórki nalicza kolejne kilometry do przejechania przez Julię na rowerze podczas kolejnego wyzwania.
– Mam nadzieję, że moje wyzwanie chociaż w małym stopniu będzie mogło wesprzeć podopiecznych i ich rodziny w ich trudnych zmaganiach – powiedziała Julia.
„Dziewczyny też mogą”
Ale to niejedyny cel. Dwudziestoczterolatka stara się również łamać stereotypy. Jakie?
– Staram się również łamać stereotypy i pokazywać, że dziewczyny też mogą podróżować same i że jest to możliwe, także na rowerze. Nie jest to tak niebezpieczne, jak się wydaje, ważny jest rozsądek. Każdego dnia przeżywam nowe historie i spotykam niesamowitych ludzi, czym dzielę się w swoich mediach społecznościowych – dodała Gdańszczanka.
Podróż Julii można śledzić na jej profilu na Instagramie. Zbiórka dostępna jest na stronie siepomaga.pl.
Wyświetl ten post na Instagramie
Efekt “dissa na raka”. Fundacja Cancer Fighters przekazała milion złotych gdańskiemu UCK