Do początku XIV wieku Gdańsk był przede wszystkim ośrodkiem o słowiańskim, pomorsko-kaszubskim charakterze. Po wydarzeniach związanych z przejęciem miasta przez Krzyżaków w 1308 roku i późniejszym rozwojem coraz liczniej napływali tu osadnicy z obszarów niemieckojęzycznych. To właśnie oni przynieśli ze sobą dialekty niskoniemieckie, które przez kolejne stulecia odgrywały coraz większą rolę w życiu miasta.
Bezbłędny ilustrator. Zobacz prace Daniela Chodowieckiego
Multi kulti jest wpisane w gdańskie DNA
Nie oznaczało to jednak, że Gdańsk stał się miastem jednej kultury. Wręcz przeciwnie. Już od średniowiecza spotykali się tu przedstawiciele narodów związanych z handlem bałtyckim. To właśnie ta różnorodność sprawiła, że nad Motławą powstało wyjątkowe środowisko językowe.
Początkowo na Pomorzu Gdańskim dominował niemiecki w odmianie niskogermańskiej. Był to język hanzeatyckich kupców, żeglarzy i rzemieślników utrzymujących kontakty z portami północnej Europy.
Jednak Gdańsk nie był zwykłym niemieckim miastem. W jego murach spotykali się ludzie pochodzący z różnych stron kontynentu. W mieście osiedlali się Holendrzy, menonici uciekający przed prześladowaniami religijnymi, szkoccy kupcy (stąd nazwa Stare Szkoty i Nowe Szkoty!), ludność żydowska, skandynawscy marynarze oraz ludność kaszubska i polska. Każda z tych grup wnosiła do codziennej komunikacji własne słowa, zwroty i sposoby mówienia.
Nie był to proces, który dotyczył niższych stanów społecznych. Warto mieć świadomość, że zarówno językiem niemieckim, jak i polskim władała spora część gdańskiego patrycjatu - ojcowie wysyłali swoich synów na magnackie dwory Rzeczypospolitej, by tam uczyli się polskiego języka i obyczaju, i oczywiście po to, by mieli dobre kontakty wśród elity politycznej dawnej Polski.
Gdański miks wyjątkowy
Z czasem język używany przez Gdańszczan zaczął coraz bardziej odbiegać zarówno od klasycznej niemczyzny, jak i od dialektów północnych Niemiec.
Choć często określa się dawną mowę Gdańszczan mianem Plattdeutsch, badacze podkreślają, że jest to zbyt duże uproszczenie.
Danziger Plauderei, Danziger Platt, Danziger Missingsch lub gdańska gadka - niezależnie od tego, jak nazwiemy tę mowę, była ona czymś więcej niż lokalną odmianą niemieckiego. Powstała z połączenia dialektów wysoko- i niskoniemieckich, wzbogaconych o wpływy polskie, kaszubskie, niderlandzkie, szkockie, francuskie, a nawet jidysz. Właśnie dlatego niektórzy językoznawcy określają go mianem Missingsch - językowego miksu, który z czasem wykształcił własne reguły i charakter.
Holendrzy pomagają zszyć południe Gdańska. Wstępna koncepcja dla 164 hektarów
Jak mówiło się po gdańsku? Znasz te słówka?
Najciekawszym śladem dawnego języka są słowa, które pokazują jego wielokulturowe korzenie.
Pytanie o godzinę mogło brzmieć:
Was is de Klock?
Słowo "Klock" pochodziło od angielskiego "clock". Równie popularna była forma:
Was ist die zeger?
gdzie „zeger” wywodziło się od polskiego słowa "zegar".
W codziennym języku funkcjonowały także zapożyczenia z kaszubskiego:
- Gewastketag - wigilia (od kaszubskiego „gwiôzdka”),
- Plitt - kałuża (od „plëta”),
- Wruck - brukiew (od „wrëk”),
- Pomuchel - dorsz (od „pòmùchel”).
Nie brakowało również wpływów polskich:
- Jajkes - jajka,
- Panki - państwo,
- Kuddlich - kudłaty,
- Machleuchen - machlojki, drobne oszustwa.
Z francuskiego pochodziło między innymi słowo Charmant, oznaczające kogoś eleganckiego i pełnego wdzięku, co oczywiście ma też swoje odzwierciedlenie w polszczyźnie - w postaci słowa "szarmancki". W mowie Gdańszczan pojawiały się także liczne wyrażenia wywodzące się z angielskiego, niderlandzkiego i języków skandynawskich.
Gdańska gadka była językiem ulicy
Upadek Rzeczypospolitej i przejęcie miasta przez Prusy - to wszystko miało swoje konsekwencje również w mowie. W XIX wieku w urzędach, szkołach i literaturze dominował już język niemiecki w bardziej zunifikowanej formie, jednak Danziger Platt nadal żył na ulicach.
Świadectwem tego są między innymi ryciny Matthaeusa Deischa przedstawiające gdańskich handlarzy i domokrążców. Artysta uwiecznił nie tylko wygląd mieszkańców miasta, ale także ich zawołania reklamujące towary i usługi.
W tych krótkich tekstach odnaleźć można ślady wszystkich języków, które współtworzyły gdańską tożsamość - od niemieckiego, przez polski i kaszubski, po francuski i angielski.
Dlaczego gdańska gadka zniknęła?
Kres wielowiekowej historii przyniósł rok 1945. Po zakończeniu II wojny światowej większość niemieckojęzycznych mieszkańców opuściła Gdańsk. Wraz z nimi zniknęło naturalne środowisko, w którym funkcjonował Danziger Platt. Nowi mieszkańcy przybywali głównie z różnych regionów Polski, a językiem codziennej komunikacji stała się polszczyzna. Gdańska gadka zniknęła z miasta wraz z jej użytkownikami i niestety dziś jest już dialektem wymarłym.
Na podstawie: "Gdańska Gadka", dr Marta Bieszk, 2019; Gdansk.pl