Brak w drużynie - z powodu urazów - Tomasa Bobcka i Camilo Meny jest usprawiedliwieniem, ale tylko do pewnego stopnia. Klasowa drużyna powinna sobie poradzić nawet w osłabieniu. Tym bardziej, że GKS też nie zagrał najsilniejszym składem - zabrakło dwóch podstawowych obrońców: Arkadiusza Jędrycha i Alana Czerwińskiego.
Rozczarowała cała Lechia, ale szczególnie mogła irytować nieskuteczność bramkarza Alexa Paulsena. Wpuścił niemal wszystko, co było do wpuszczenia. Raz nawet podał piłkę do rywala i powinna być z tego bramka, ale Bartosz Nowak szczęśliwie nie zdołał wykorzystać tego prezentu.
Lechia - Górnik Zabrze 5:2! Lider Ekstraklasy rozbity w Gdańsku
- W 39. minucie kontra GKS-u. Mateusz Wdowiak dostał piłkę na lewą stronę, strzelił z ostrego kąta wprost w bramkarza. Niestety Paulsen był w tym momencie w zbyt głębokim przysiadzie. Piłka leciała prosto na jego twarz - zdążył sparować ją rękawicami, ale przełamała mu palce, skoczyła nad głową i wpadła do siatki.
- W 60. minucie Paulsen znalazł się sam na sam z Ilią Szkurynem. Ten strzelił bezpośrednio obok bramkarza, zdobył gola. Niby szanse na skuteczną interwencję były małe, ale tym się właśnie różni bardzo dobry golkiper od dobrego - że umie bronić również takie piłki.
ZOBACZ SKRÓT SPOTKANIA:
Kto najbardziej rozczarował trenera Lechii? Tutaj odpowiedź daje wyjątkowo długa, jak na Johna Carvera, lista zawodników zmienionych w trakcie drugiej połowy - oprócz Mateja Rodina, który zszedł do szatni ze względu na uraz żeber. Boisko z powodu nie dość dobrej gry opuścić musieli: Tomasz Wójtowicz, Kacper Sezonienko, Tomasz Neugebauer, Dawid Kurminowski.
Ich zmiennicy nie zaprezentowali się lepiej.
Warto zauważyć, że każdy mecz jest także starciem trenerów. W sobotę, w Katowicach, górą był wyraźnie Rafał Górak z GKS-u, który lubi mawiać, że nie trzeba mieć wysokiego posiadania piłki, żeby kontrolować mecz. Wygląda na to, że - zwykle chwalony, i to zasłużenie - trener John Carver tym razem dobrał złą taktykę do tak nastawionego rywala.
Lechia na boisku w Katowicach miała aż 61 procent posiadania piłki i wysoką 81-procentową celność podań, których wymieniła w sumie aż 533! Co z tego, skoro były to podania głównie w poprzek boiska, a często też w stronę bramkarza. Zabrakło dynamiki, gry z pierwszej piłki, “gryzienia trawy”, ciągu na bramkę, groźnych strzałów. Pierwsza połowa była w wykonaniu przeciętna, druga - mniej, niż przeciętna. Gdy przegrywasz, powinieneś pokazać zaciętość i waleczność, bez których nie odwrócisz niekorzystnego wyniku. Tymczasem Lechia wyglądała na boisku tak, jakby broniła swojego zwycięstwa poprzez "szanowanie piłki",
Mimo braku dwóch podstawowych stoperów, GKS był świetnie zorganizowany w obronie i grał tak, jak lubi najbardziej - z kontry. W obu akcjach bramkowych kluczową rolę odegrał Bartosz Nowak, jeden z najlepszych rozgrywających w lidze. Wystarczyło go wyłączyć z gry, by znacznie osłabić siłę uderzeniową Katowic - jednak Lechia nie potrafiła i tego zrobić.
To duże rozczarowanie, zaledwie w tydzień po błyskotliwym zwycięstwie nad Jagiellonią Białystok.
Lechia - Jagiellonia 3:0. Lider Ekstraklasy dostał lanie w Gdańsku
GKS KATOWICE - LECHIA 2:0 (1:0)
25 kolejka Ekstraklasy w sezonie 2025/2026
sobota, 14 marca, godz. 17.30
stadion Arena Katowice
- 1:0 Mateusz Wdowiak 39'
- 2:0 Ilja Szkuryn 60'
Składy:
GKS: Rafał Strączek - Erik Jirka, Marcin Wasielewski, Marten Kuusk, Lukas Klemenz, Borja Galan - Mateusz Wdowiak (76' Marcel Wędrychowski), Mateusz Kowalczyk, Sebastian Milewski (83' Damian Rasak), Bartosz Nowak (89' Adrian Błąd) - Ilja Szkuryn (83' Jakub Kokosiński)
LECHIA: Alex Paulsen - Tomasz Wójtowicz (68' Bartłomiej Kłudka), Maksym Diaczuk, Matej Rodin (46' Bujar Pllana), Matus Vojtko - Kacper Sezonienko (73' Michał Głogowski), Rifet Kapić, Iwan Żelizko, Tomasz Neugebauer (64' Anton Carenko), Aleksandar Ćirković - Dawid Kurminowski (64' Bohdan Wjunnyk)