Duet Gilbert&George tworzą Gilbert Proush i George Passmore. Artyści od lat 60. mieszkają w wschodnim Londynie, który postrzegają jako swoisty mikrokosmos. Według George'a: "Nic nie dzieje się na świecie, co nie dzieje się na East Endzie". Jak tłumaczą tę tezę?
Gilbert Proush i George Passmore: - Wszyscy artyści uważają, że są w centrum wszechświata, ale w naszym przypadku jest to szczególnie prawdziwe. Żyjemy w miejscu, które niegdyś było rzymskim cmentarzem. Potem odzyskiwali tam zdrowie powracający z wypraw Krzyżowcy. Następnie do tego regionu przypływały i odpływały całe pokolenia przybyszów. W latach 80. wprowadzili się tam artyści.
W co wierzą artyści?
- Wierzymy, że większość rzeczy sprowadza się do prostych faktów: seksu, pieniędzy, religii i rasy. Na naszej ulicy na jednym końcuu mamy meczet, który kiedyś był synagogą, a na drugim kościół anglikański. A my świeccy artyści - jesteśmy pośrodku. Mamy swój maleńki “kościółek” pomiędzy tamtymi. Każdego dnia jesteśmy zakorzenieni w historię, a także w modernizm. Sami wierzymy tylko w osobę ludzką.
Musimy żyć razem, ponieważ nie ma nic innego. Dlatego uważamy, że kultura jest tak istotna. Staramy się zrozumieć różne rodzaje zachowań. Pomagają w tym książki, filmy, sztuka. Są tak ważne, ponieważ zmieniają świat każdego dnia. Nic nie jest zapisane raz na zawsze. W to wierzymy i dlatego możemy powodować zmiany.
Po co ludziom sztuka współczesna?
- Spróbuj pojechać do kraju, który nie ma muzeum, biblioteki, opery, uniwersytetu. Będziesz potrzebował ochroniarza, bo będziesz w niebezpieczeństwie. Brak kultury oznacza brak bezpieczeństwa i brak wolności.
Kultura jest w pewnym sensie swobodą wypowiadania się. To bardzo istotne dla nas, bo od kiedy zaczęliśmy tworzyć sztukę w latach 60., wymyśliliśmy ideę “mówiących rzeźb”. Staliśmy się rzeźbami mówiącymi do świata. Tym samym tworzyliśmy sztukę, która byłaby dużo bliżej człowieka niż sztuka abstrakcyjna. Nie chcielibyśmy patrzeć na biały prostokąt na czarnym tle, ale na nieszczęścia, pijaństwo, seksualność. Na to co nazywamy zachowaniem, religijnością. To są tematy, które nas interesują.
Jak łączą obrazoburczą sztukę z konserwatywnymi poglądami?
- Nigdy nie wyznawaliśmy idei zbuntowanego, złego artysty. Chcemy być bardziej wycofanymi konserwatystami. To bardzo interesujące, bo tym momemcie możemy być wolnomyślicielami, kiedy nie stanowimy tego, co się nazywa elitą, i która jest taka jednolita. Nazywamy ją klasą “marszczącą brwi”, ponieważ jeśli robimy coś, co się im nie podoba - to zostajemy wykluczeni z ich grona. Wierzymy, że konserwatyzm wspiera jednostkę, a lewica przesuwa się w kierunku zbiorowości. A artysta zawodowo musi głosić oryginalne poglądy. My nie chcemy być tacy jak inni, nie chcemy się podporządkować do świata sztuki. W pewien sposób, stawiamy się poza tym systemem i dzięki temu jesteśmy w stanie wykreować dla siebie wspaniały świat. Jesteśmy jednocześnie dziwni i normalni.
Rozmowę przeprowadziła Anna Umięcka. Całość poniżej:
Spotkanie z artystami odbyło się w piątek, 15 czerwca 2018 w Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia. Zgromadziło wielką liczbę wielbicieli. To kolejna ich wizyta w naszym mieście. Od 10 listopada 2011 do 5 lutego 2012 w CSW Łaźnia można było oglądać ich prace na wystawie Jack Freak Pictures.
Artyści pozostaną w Gdańsku do 24 czerwca 2018. Ich wizycie towarzyszą pokazy filmów poświęconych ich twórczości. Filmy są prezentowane w przestrzeni ŁAŹNI 1 na Dolnym Mieście od 16 do 24 czerwca. Wstęp jest biletowany.
Zobaczymy filmy:
- The World of Gilbert & George (1981, reż. Gilbert & George),
- The Singing Sculpture (1992, reż. Philip Haas),
- With Gilbert & George (2009, reż. Julian Cole),
- The Naked Shit Songs (2017, reż. Huba de Graaff).
WIĘCEJ:
Mówimy, co chcemy - słynni brytyjscy artyści Gilbert & George w CWS Łaźnia