Na O'Block naprawdę jest niebezpiecznie
Osiedle gangsterów i... pierwszej damy
Edzio śmiał się z O'Blocku. Był tam dwa razy
Edzio odwiedzał O'Block dwukrotnie. Za pierwszym razem, w listopadzie 2024 roku, dzięki znajomemu otrzymał kontakt do osób przedstawiających się jako członkowie lokalnego gangu. Polak chciał "zwiedzić" niebezpieczną dzielnicę i nagrać z tymi osobami piosenkę.
Na osiedle, które jest strefą no go, nie można wejść po prostu z ulicy, bo jest ono strzeżone przez "ochroniarzy", którym trzeba zapłacić. Na miejscu jednak okazało się, że Edzio prawdopodobnie został oszukany. Lokalsi najpierw zabrali go do restauracji i wymusili na nim zapłacenie rachunku za jedzenie dla nich i dodatkowe porcje, które wzięli na wynos. Później pojechał z nimi do studia nagraniowego, gdzie - zamiast tworzyć razem piosenkę - mężczyźni zaaplikowali sobie kilka nielegalnych substancji i większość z nich usnęła. Mimo, iż piosenka nie powstała, raperowi wystawiono rachunek za wizytę w studiu.
Po tych wydarzeniach Edzio został wyśmiany w sieci. Komentujący twierdzili, że nie spotkał się z prawdziwymi członkami gangu, tylko z lokalnymi kloszardami, którzy naciągnęli go, by najeść się i imprezować na jego koszt. W odpowiedzi raper nagrał krótki freestyle, w którym stwierdza, że "gangsterzy z Chicago okazali się ściemniaczami".
@edziorap Film nie ma na celu nikogo urazić, still bardzo lubię chłopaków
♬ dźwięk oryginalny - Edzio weź coś nawiń
Około pół roku później Edzio wrócił na O'Block, gdzie znów nagrał materiały do swoich mediów społecznościowych i teledysk. Gdańszczanin przekonywał, że odwiedza ludzi z niebezpiecznej dzielnicy "jak rodzinę". Przy okazji tej wizyty Edzio wypuścił koszulki z napisem "wbiliśmy na O'Block".
Lokalny gangster do Edzia: Zabiję cię
Na O'Block dopiero niedawno dotarły echa pierwszej wizyty Gdańszczanina. Ktoś najprawdopodobniej przetłumaczył lokalsom prześmiewczy freestyle rapera. Nie są oni, delikatnie mówiąc, zadowoleni z tego, jak zostali w nim przedstawieni.
- Dlaczego nas obrażasz po tym, jak zapłaciłeś, żeby posiedzieć z ludźmi stąd? - pyta członek chicagowskiego gangu na nagraniu, które pojawiło się w sieci.
Mężczyzna zasugerował, że Edzio spędził czas z jakimiś przypadkowymi osobami z osiedla, bo nie było go stać na spotkanie się z poważniejszymi osobami.
- On nie załatwiał tego ze mną, tylko z jakimś szczeniakiem. Zamiast iść do dużego psa, poszedł do szczeniaczka. Powinien napisać na przykład do mnie. Trafił na niewłaściwe osoby i teraz nas obraża. Tu się naprawdę zabija ludzi s****synu. Zabiję cię. Wyjeżdzasz stąd i obrażasz ludzi? - kontynuuje dalej gangster.
- Wiedziałem, że to błazen. Rozpoznaję błazna, gdy go zobaczę. Zadarł z niewłaściwą osobą - dodaje.
Mieszkaniec O'Block wyśmiał także Edzia, stwierdzając, że artysta z Gdańska "zachowuje się jak fan".
Raper z Pomorza komentuje sytuację Edzia. "U nas wywieźliby go do lasu"
Sytuację gdańskiego freestyle'owca skomentował kaszubski raper MeHow Front, w którego muzyce słychać inspiracje sceną drillową z O'Block. MeHow w swoich kawałkach przyznaje, że jeszcze dekadę temu sam obracał się w towarzystwie, którego członkowie są dziś w więzieniach lub na cmentarzach. Dziś nagrywa muzykę, która jego zdaniem pokazuje, że to nie jest droga, którą warto podążać.
- Jeszcze 10 lat temu u nas skończyłoby się to podobnie. Jakby ktoś z zewnątrz wszedł do nas i wziął sobie do teledysku jakichś młodych żuli, czyli takie osoby, które zawsze kręcą się w pobliżu półświatka, ale są raczej pośmiewiskiem lub klientami, udając że nagrywa z kimś od nas, to pewnie też byśmy go postraszyli. Jeśli ktoś poważniejszy poczułby się obrażony, to mogłoby się to nawet skończyć wywiezieniem do lasu - komentuje.
- Ci ludzie, których on wynajął, mogli mu nakłamać, że są jakimiś gangsterami. Takie osoby są wszędzie, bo znają kogoś i ze względu na uzależnienie obracają się w danym środowisku, a potem sami sobie wkręcają, że są ważniejsi niż w rzeczywistości - dodaje.
- Edzio zrobił straszną głupotę, bo za pieniądze próbował wejść do świata, do którego nie można kupić sobie biletu. Zapłacił jakimś niepoważnym ludziom, klientom prawdziwych gangusów, by zgarnąć trochę szacunku po naszej stronie oceanu i zrobić wyświetlenia na TikToku. No bo umówmy się, że w Polsce nie jest obecnie specjalnie szanowany. Można się z tego śmiać, bo zagrożenie jest daleko i być może ludzie z O'Block straszą go tylko dla zasady, ale na wszelki wypadek na jego miejscu nie leciałbym już do Chicago. Zresztą mam nadzieję, że nic mu się nie stanie - podsumowuje MeHow.