Zanim przyszli krzyżacy
Mamy jedno z najważniejszych w Polsce odkryć archeologicznych ostatnich dekad. Wykopaliska prowadzone są na terenie tzw. Zamczyska, na tyłach historycznego gmachu Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku. Blisko stąd do kładki zwodzonej na Ołowiankę. W pobliżu znajdował się krzyżacki zamek, zburzony i rozebrany przez mieszczan w 1454 roku.
To, co znaleźli archeolodzy jest jednak dużo starsze. Gdy budowano w tym miejscu, zakon krzyżacki jeszcze w ogóle nie istniał - miał dopiero powstać w Ziemi Świętej, pół wieku później.
Znalezione w Gdańsku pozostałości XII-wiecznych zabudowań mieszkalnych są typowe dla Słowiańszczyzny (konstrukcja zrębowa). Znajdują się kilka metrów poniżej poziomu dzisiejszej ulicy.
Potężne dębowe belki ścian kościoła znaleziono na tej samej głębokości. Konstrukcja zachowała się mniej więcej do wysokości półtora metra. Datę budowy określono na ok. rok 1140, na podstawie badań dendrochronologicznych. Archeolodzy odkopali dotąd fragment świątyni, dlatego m.in. nie wiadomo jeszcze na jakim planie została wybudowana - krzyża greckiego (równoramiennego) czy łacińskiego. By to stwierdzić, trzeba kopać dalej. Reszta kościoła znajduje się pod chodnikiem i jezdnią ul. Sukienniczej.
Taki był najstarszy kościół Gdańska. Belki wezmą do Biskupina?
Relikty pod Lodziarnią "Miś"
O tym stanowisku archeologicznym pisano już na całym świecie. Pozostałości świątyni są po prostu sensacją i mówią bardzo dużo o początkach Gdańska. Duże zainteresowanie międzynarodowych mediów wzbudziła kamienna płyta nagrobna z wizerunkiem rycerza.
Pod odkrytymi przy Lodziarni “Miś” reliktami nie ma już nic, poza tzw. calcem - warstwą ziemi, która nie nosi śladów działalności człowieka. Wcześniej znajdowały się tutaj mokradła. Budownictwo rozpoczęło się, gdy doszło do naturalnego osuszenia terenu.
Piotr Grzelak: - Dobre, konstruktywne, spotkanie
Władze samorządowe w oczywisty sposób zainteresowały się tym znaleziskiem. Jakiś czas temu archeologów przy pracy odwiedził Piotr Grzelak, zastępca prezydenta Gdańska. Rozmowy z naukowcami zainspirowały pomysł, by kościół z historycznym otoczeniem wydobyć na powierzchnię i wyeksponować w warunkach muzealnych. Wiążą się z tym problemy finansowe i prawne. Bez rządowej pomocy - ani rusz. To, co znaleźli archeolodzy, z automatu jest własnością skarbu państwa. Koszt wydobycia pozostałości kościoła i ich konserwacji w Biskupinie - gdzie jest specjalistyczna placówka naukowa - wymaga wydatków z państwowej kasy.
Gdzie i kiedy zaczął się stary Gdańsk? W Dworze Artusa poznaliśmy fakty i hipotezy
W czwartek, 30 lipca, z Gdańska pojechała do Warszawy delegacja w tej sprawie. W spotkaniu z Martą Cienkowską, ministrą kultury i dziedzictwa narodowego, uczestniczyła spora grupa osób. Oprócz wiceprezydenta Piotra Grzelaka - m.in. wojewódzki pomorski konserwator zabytków Dariusz Chmielewski, miejska konserwator zabytków w Gdańsku Agnieszka Rózga-Micewicz i Waldemar Ossowski, dyrektor Muzeum Gdańska.
Było to dobre, konstruktywne spotkanie - podkreśla Piotr Grzelak, zastępca prezydenta Gdańska. - Rozmawialiśmy o konkretnych rozwiązaniach. Utworzymy zespół, do którego, oprócz ekspertów i przedstawicieli Miasta, będzie należeć wojewoda pomorska Beata Rutkiewicz, która reprezentuje rząd na poziomie województwa. Zaczynamy działać.
Fb Piotra Grzelaka, zastępcy rezydenta Gdańska: