Energa Trefl Gdańsk: trzeci mecz, trzecia przegrana

Energa Trefl Gdańsk uległa Asseco Resovii Rzeszów 1:3. Gdańszczanie są tym samym na ostatnim miejscu Tauron Ligi. W kolejnym spotkaniu Gdańskie Lwy wracają do domu i potrzebują wsparcia kibiców. W Ergo Arenie Energa Trefl zmierzy się ze Stilonem Gorzów we wtorek, 3 listopada, o godzinie 17:30. Bilety w sprzedaży.
30.10.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
tre
Energa Trefl przegrała w Rzeszowie 1:3
Fot. Asseco Resovia Rzeszów

Pierwszy set dla Gdańska 

Obie ekipy weszły w ten mecz na dobrej skuteczności w ataku – po stronie Rzeszowian główną rolę grali środkowi, a w przypadku Gdańszczan skrzydłowi. Następnie asem i dobrymi zagrywkami popisał się Patryk Niemiec i zrobiło się +3 dla gości. Takie prowadzenie utrzymywało się przez pierwsze kilka akcji premierowej partii.  W połowie pierwszego seta Gdańskie Lwy dalej były minimalnie lepsze od gospodarzy, którzy próbowali powoli zbliżyć się do remisu. Energa Trefl Gdańsk nie dawała jednak dojść do głosu Resovii za sprawą dobrej gry w ataku Michała Gierżota i skutecznego przyjęcia Voitto Koykki. W finałowej fazie, żółto-czarni utrzymali koncentracje, wykorzystali błędy rywali i wygrali 25:22.

Drugi set Gdańszczanie rozpoczęli od kilku błędów i na tablicy wyników widniał wynik 5:1 dla Resovii. Złą passę przełamał skutecznym atakiem Michał Gierżot, a błąd Karola Butryna sprawił, że straty zmalały do dwóch oczek. Następnie ponownie gospodarze odskoczyli dzięki dobrej grze w bloku. Tym razem to rzeszowianie utrzymywali trzy punkty przewagi przez pierwszą część drugiej partii. Mijały kolejne minuty, a prowadzenie gospodarzy rosło – w pewnym momencie było już 16:9. Gdańszczanie próbowali zrywami gonić wynik, ale wypracowanej na początku przewagi nie udało się odrobić i w meczu mieliśmy remis 1:1.

Start trzeciej odsłony bardziej przypominał ten z pierwszej niż drugiej. Do rezultatu 3:3 – wtedy trzy kolejne akcje wygrali gospodarze i odskoczyli z wynikiem, przez co trener Mariusz Sordyl musiał poprosić o czas. Nie przyniósł on oczekiwanego rezultatu, gdyż od razu po powrocie na boisko zablokowany został Michał Gierżot. Kolejne błędy własne powiększały tylko przewagę Resovii, oglądając identyczny wynik, co w poprzednim secie – 16:9. Następnie mieliśmy niezły fragment w wykonaniu gdańszczan – dwa skończone ataki i dwa punktowe bloki zmniejszyły straty do czterech oczek. Prowadzenie utrzymało się do końca seta, którego wygrali gospodarze 25:20.

Odkąd drużyna Resovii zaczęła trafiać z pola serwisowego, stała się bardzo groźna. Energa Trefl Gdańsk starała się trzymać blisko gospodarzy, którzy wypracowali sobie 1-2 punkty przewagi na start. Prowadzenie Rzeszowian zostało zniwelowane dzięki dwóm blokom kapitana Gdańskich Lwów – Moustaphy M’Baye. Wtedy ponownie Resovia „odpaliła” na zagrywce odjeżdżając znów na dwa oczka. Gdy Gdańszczanie mieli piłkę na remis 10:10, z przechodzącej piłki w aut zaatakował Patryk Niemiec. Następnie udany blok biało-czerwonych, kolejne błędy własne i zrobiło się siedem punktów różnicy. Wtedy o czas poprosił trener Mariusz Sordyl. Końcówka była pod pełną kontrolą Asseco Resovii Rzeszów, która wygrała 25:14 i cały mecz 3:1.

W kolejnym spotkaniu w Ergo Arenie Energa Trefl Gdańsk zmierzy się ze Stilonem Gorzów. Mecz odbędzie się 3 listopada o godzinie 17:30. Bilety dostępne tutaj.

MVP: Klemen Čebulj

Energa Trefl Gdańsk: Gierżot 15, M’Baye 13, Schulz 11, Kogut 7, Nasevich 7, Niemiec 5, Nowakowski, Schamlewski, Voitto Köykkä (L.), Stępień, Worsley, Durski

Asseco Resovia Rzeszów: Butryn 18, Čebulj 17, Szalpuk 11, Poręba 8, Janusz 6, Demyanenko 4, Bartha 1, Zatorski (L.), Nowak, Kwasowski, Kaczmarek, Brand, Lenik, Potera (L.)

Tekst za treflgdansk.pl