• Start
  • Wiadomości
  • Białorusini przeciw Łukaszence. Szukają inspiracji u więzionej dziennikarki

Białorusini przeciw Łukaszence. Szukają inspiracji u więzionej dziennikarki

“Łukaszenka do więźniarki!” - krzyczeli Białorusini w czasie Marszu Godności w niedzielę, 9 sierpnia, w Gdańsku. Później, w Europejskim Centrum Solidarności oglądali film “Pod szarym niebem”, poświęcony więzionej przez ponad pięć lat dziennikarce Biełsatu Kaciarynie Andrejewej. Reporterka została zwolniona w marcu tego roku, dlatego mogła rozmawiać z widzami w Gdańsku.
10.08.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Marsz. Solidarni z Białorusią - Dzień Godności
Marsz Solidarni z Białorusią - Dzień Godności. Wiele osób wciąż chodzi w maskach, bojąc się białoruskiej bezpieki
Grzegorz Mehring/ www.gdansk.pl

Trzy pary majtek 

W jednej ze scen filmu “Pod szarym niebem” białoruska dziennikarka przed wyjściem do pracy - będzie na żywo relacjonowała protesty przeciwko Alaksandrowi Łukaszence w sierpniu 2020 roku - zakłada na siebie trzy pary majtek. 

Szczerze, nie rozumiałem tej sceny. Dlatego zapytałem siedzącą koło mnie w auli ECS Białorusinkę, dlaczego główna bohaterka przed wyjściem z domu zakłada kilka par majtek.  

- To proste - wyjaśniła Białorusinka. - Jeśli zostanie aresztowana, będzie miała na sobie zapas czystej bielizny. To praktyczne i mądre zachowanie. Wiele kobiet w Mińsku tak robi. Wiedzą, że mogą szybko nie wrócić do domu. 

Volny Chor śpiewał w Gdańsku w maskach 

Łukaszenka do więźniarki!

W niedzielę w Gdańsku w ramach Dnia Godności odbyły się dwie imprezy. Pierwsza to przemarsz wolnych Białorusinów od ulicy Długiej na plac Solidarności. Gdańsk reprezentowała na marszu Monika Chabior, zastępczyni prezydenta Gdańska ds. rozwoju społecznego i równego traktowania.  

 

Grupa kilkudziesięciu osób miała ze sobą biało-czerwono-białe flagi wolnej Białorusi i skandowała: “Żywie Białoruś!”. “Verim, możem, peremozhem!” (Możemy, wierzymy, zwyciężymy!) oraz “Лукашэнка – у аўтазак!”  (miejsce Łukaszenki jest w więźniarce!) 

Jeden z uczestników powiedział naszej redakcji, że zdjęcia, które ukażą się na gdansk.pl będą z pewnością uważnie przejrzane przez służbę bezpieczeństwa w Mińsku. Dlatego wiele osób dalej boi się ujawniać twarze, bo wiedzą, że represje spotkają ich bliskich, którzy wciąż mieszkają w Białorusi. Nie mogą ryzykować bezpieczeństwa rodziny. 

26. 08. 09 Białoruski Dzień Godności_Fot Rafał Mroziński (25)
Kaciaryna Andrejewa połączyła się z ECS online
fot. Rafał Mroziński/ECS

Białorusinki są silne!

Po marszu, w ECS odbył się pokaz filmu “Pod szarym niebem”. Film w reżyserii białoruskiej, ale pracującej w Polsce Mary Tamkovich, jest oparty na faktach. Opowiada historię dziennikarki Biełsatu Kaciaryny Andrejewej, która wraz z Darią Czulcową, relacjonowała w sierpniu 2020 roku w TV Biełsat protest przeciwko reżimowi na jednym z osiedli w Mińsku. Dziennikarki przebywały na balkonie jednego z mieszkań w wieżowcu i pokazywały kamerą protest dziejący się w dole na placu między blokami. 

Nagle nad balkonem pojawił się dron OMON-u, czyli specjalnej jednostki policji Łukaszenki. Młode dziennikarki zostały wyśledzone, aresztowane i skazane - na początek na dwa lata więzienia za “zakłócanie porządku”. Później Andrejewa dostała kolejnych osiem lat za “zdradę stanu”. 

Wyszła z kolonii karnej po ponad pięciu latach, w marcu tego roku. Została deportowana na Litwę, a potem pojechała do Warszawy, gdzie mieszka od czterech miesięcy i zaczyna ponownie pracę dla Biełsatu. 

Białoruscy pisarze nie poddają się rusyfikacji

Po seansie obyło się spotkanie z reżyserką Marą Tamkovich, odtwórczynią głównej roli Aleksandrą Wajciechowicz oraz samą Kaciaryną Andrejewą, która połączyla się z Gdańskiem online z Warszawy.

Andrejewa powiedziała, że jej przypadek to jeden z wielu. - Taka historia jak moja mogła się przydarzyć, i przydarza się, wielu dziennikarzom w Białorusi - powiedziała. - Kiedy relacjonowałam protesty w 2020 roku, byłam tak podekscytowana, że zapomniałam o własnym bezpieczeństwie. 

Pytana, jak się czuła w kolonii karnej, powiedziała: - Całe życie uczono mnie co jest dobre, a co złe. Ale za kratami następuje odwrócenie pojęć. Szybko znika normalność i empatia. Podkładali mi białą kartkę papieru i kazali napisać akt skruchy i przyznania się do winy. Nie zrobiłam tego. Wciąż wierzę, że kiedyś wrócimy z wygnania na Białoruś. Nie możemy dać się podzielić i rozbić. 

Na koniec Andrejewa przypomniała, że w białoruskich więzieniach wciąż siedzi 800 więźniów politycznych, w tym jej mąż Ihar Iljasz.  

- Wśród tych 800 osób jest 100 kobiet, które są silniejsze ode mnie. Nie możemy o nich zapomnieć - apelowała. 

 

TV

Spotkanie prezydent z mieszkańcami Oruni