Pomysł pozornie egzotycznego duetu kiełkował już w 2020 roku. Beata Kozidrak miała wystąpić z elektronicznym trio Kamp! w ramach wydarzenia H&M Loves Music. Pandemia koronawirusa pokrzyżowała jednak wszystkim muzykom szyki i plany wobec projektu trzeba było przełożyć. Później Beata Kozidrak musiała skupić się na swoim zdrowiu – wyjawiła, że zmagała się z chorobą nowotworową.
Wróciła po przerwie na scenę i już latem zaczęła koncertować. Wrócił też plan realizacji „House of Beata”. Razem z Kamp! zorganizowała w łódzkiej Atlas Arenie wielką domówkę w rytmie klubowo przearanżowanych hitów. I początkowo szczególny koncert miał być jedynie jednorazową ciekawostką. Zachęceni sukcesem artyści postanowili przedłużyć przygodę i ruszyć z projektem w Polskę.
Beata w klubowym wydaniu
W Gdańsku „House of Beata” zagościł w klimatycznej Twierdzy Wisłoujście. Nieprzypadkowo. Roztańczony koncert był przedsmakiem trzydniowego elektronicznego (klubowego, choć w plenerze) festiwalu, który od lat przyciąga tłumy fanów tanecznych brzmień. Nowoczesne wydanie Beaty Kozidrak, choć niewątpliwie, zaskakujące, pasowało tu znakomicie.
Sama Beata Kozidrak, w znakomitym nastroju i pełna energii, już w pierwszych taktach koncertu przypomniała, że na scenie czuje się jak prawdziwa królowa. Rządziła zresztą publicznością niepodzielnie – raz po raz zachęcając do wspólnego śpiewu. Przez cały koncert też kokietowała i tańczyła, nie łapiąc przy tym nawet zadyszki. Dała też wyraźnie znać, że stęskniła się za sceną i spotkaniami z fanami. Dodała, że ma jeszcze większą ochotę, by prezentować się w zupełnie nowych artystycznych odsłonach.
- Doszłam po chorobie do wniosku, że już nic nie muszę. Nie muszę udowadniać, ale mogę się bawić muzyką. Moją muzyką. I szczęśliwie mam tyle przebojów, że mogę to robić – mówiła.
Letnie Brzmienia w ten weekend. Brodka, Mrozu, Vito Bambino i nie tylko
Impreza w rytmie hitów Beaty
Przebojów podczas koncertu nie brakowało. Była i „Taka Warszawa”, i „Siedzę i myślę”, i „Żal mi tamtych nocy i dni”, ale także nowsze utwory, jak „Bingo” czy „Upiłam się tobą”. A wszystko w świeżych, bardzo klubowych aranżacjach Kamp!. Połączenie zespołu Beaty Kozidrak (choćby jej zgranego chórku) i elektronicznego, energetycznego trio porywało do tańca. - To moje bratnie dusze – podkreśliła z uznaniem wokalistka.
Nie da się też ukryć, że na przebojach Beaty Kozidrak wychowało się już niejedno pokolenie. I publiczność festiwalu Wisłoujście była tego najlepszym przykładem. Bo co z tego, że większość z zebranych mogłaby być dziećmi, a nawet wnukami Beaty – wspólnym chórem śpiewała wszystkie piosenki, zdzierając gardła i wprawiając we wzruszenie bohaterkę wieczoru.
W deszczu, ale z rozmachem. 21. Festiwal Mozartiana rozpoczęty
W kolejnych dniach Wisłoujście wróci na swoje zwyczajowe, klubowe tory. Jednak połączenie tanecznego, rave’owego klimatu z utworami królowej polskiej piosenki zostanie z pewnością w pamięci uczestników na długo. Impreza muzyczna tuż przy Twierdzy Wisłoujście potrwa w dniach 21-23 sierpnia.