ZOBACZ SKRÓT MECZU:
Arka Gdynia – Lechia Gdańsk 2:2 (1:0)
- 1:0 Kubiak 6
- 2:0 Navarro 46
- 2:1 Sezonienko 54
- 2:2 Żelizko 57
Wszystkie bramki piękne - z gatunku nie do obrony, strzelone z dystansu.
Lechia mogła wyrównać na 1:1, po tym jak Bobcek uderzył głową. Piłka mocno skozłowała i zmierzała już - wydawało się, że nieodwołalnie - w okienko bramki Arki. Wówczas jeden z obrońców gospodarzy wyskoczył wysoko i musnął ją głową. Uratował swoją drużynę przed stratą gola. Muśnięta piłka lekko zmieniła kierunek lotu, uderzyła o słupek przy spojeniu z poprzeczką i wyszła w pole.
Już przy stanie 2:2 Arka dwa razy uderzyła w słupek.
Była też kontrowersja: czy gospodarzom należała się jedenastka, gdy w polu karnym Lechii upadł Gutkovsvis? Był przytrzymywany przez Pllanę? Bez wątpienia - ale delikatnie, na granicy przewinienia. Sędziowie doszło do wniosku, że Gustkovsvis przewrócił się zbyt łatwo i zbyt teatralnie.
Lechia miała jeszcze szansę na zdobycie gola w ostatnie akcji meczu. Były dwa strzały - ale nieskuteczne.
Remis wydaje się najbardziej sprawiedliwym wynikiem.
Przypomnijmy, że jesienią Lechia wygrała w Gdańsku 1:0. Oznacza to, że jeśli na koniec sezonu obie drużyny zdobędą identyczną liczbę punktów, to Biało-Zieloni zajmą wyższe miejsce w tabeli.