Pani Anna Pawlak przyszła na świat 3 kwietnia 1926 roku. Gdy spotkaliśmy się z jubilatką, aby oficjalnie świętować jej okrągłe urodziny, miała dokładnie sto lat, jeden miesiąc i pięć dni – co z uśmiechem i niezwykłą dokładnością przypomniała jej synowa Elżbieta. W końcu to kolejny powód do celebracji wyjątkowego jubileuszu.
Już od przekroczenia progu mieszkania przy ulicy Powstańców Warszawskich wyczuwalna była rodzinna atmosfera. Nic dziwnego, ponieważ pani Anna pochodzi z wielodzietnej rodziny i sama taką stworzyła.
Na miejscu odwiedziła jubilatkę prezydent Gdańska, która oprócz czerwonych róż i prezentu przekazała list. Choć pani Anna w wieku stu lat nie nosi okularów, to życzenia odczytała na głos Aleksandra Dulkiewicz.
– Setne urodziny to wielkie święto zarówno dla pani, jej bliskich, jak i wspólnoty Gdańska. Każdy senior bowiem, ze swoją mądrością i doświadczeniem, to wielkie bogactwo naszego miasta – czytała Aleksandra Dulkiewicz. – Z okazji jubileuszu setnych urodzin życzę pani, aby w zdrowiu i pogodzie ducha jeszcze długie lata mogła pani podobnie cieszyć się jesienią życia, wolną od trosk, bezpieczną, otoczoną bliskimi ludźmi – zakończyła życzeniami prezydent.
Sekretem na długowieczność Pani Anny jest przede wszystkim... spokój. Jak dodali najbliżsi, wpływ musiały mieć również: bezkonfliktowość, dobre usposobienie i szybkie dążenie do zgody.
– Dziesięcioro dzieci, wnuczęta i praca. Jak pani zachowała ten spokój? – zapytała prezydent Gdańska.
– No jakoś dałam radę – powiedziała z błyskiem w oku pani Anna.
Człowiek spełniony. 100 urodziny Eugeniusza Słodkowskiego
Rodzina na pierwszym miejscu
Pani Anna miała ośmioro rodzeństwa. Na świat sprowadziła dziewięciu synów i jedną córkę. Jedynie ostatni poród odbył się w szpitalu, wszystkie pozostałe miały miejsce w domu.
– Jak jeden chorował na ospę, to wszyscy na ospę, jak na odrę, to wszyscy na odrę. Wszystko się działo w domu grupowo – powiedziała córka Henryka.
Pani Anna wychowała nie tylko swoje dzieci, ale również dwoje malutkich wnucząt po tym, gdy odeszła ich matka.
– Jest dla mnie jak babcia i mama. Mieszkamy ze sobą od 46 lat – powiedziała pani Justyna. – Pomagała również przy moich dzieciach. Studiowałam, gdy urodził się mój syn. Babcia miała wtedy 82 lata i aktywnie mnie wspierała – dodała.
Gdy padło pytanie o liczbę wnuków i prawnuków, zaczęło się robić trudniej. Rodzina jest niezwykle liczna. Po obliczeniach okazało się, że wnuków jest 26, a prawnuków 22. Jedynie z praprawnukami jest łatwiej, ponieważ na ten moment przyszedł na świat tylko jeden.
Helena Kurpet ma sto lat i wciąż zachwyca energią. Jaki jest jej sekret?
Wielkie serce pani Anny
– Ma wielkie serce i okazuje wszystkim ciepło. Mama jest całkowicie niekonfliktowa. Nigdy się nie wtrącała i nie kłóciła się nawet z sąsiadami. Nie było żadnych sytuacji, w których ktoś mógłby powiedzieć, że mama odezwała się źle. Zawsze potrafiła wszystko łagodzić – mówiły uzupełniając się córka Henryka i synowa Elżbieta.
Jak podkreśliła wnuczka Justyna, gdyby pani Anna mogła, to wszystkich by do siebie przygarnęła.
Bliscy pani Anny mówią z uśmiechem, że stulatka studiuje prawo. To za sprawą „Sędzi Anny Marii Wesołowskiej”, którą ogląda z ogromną przyjemnością. Jest to jej ulubiony program.
Droga do Gdańska
Pani Anna pochodzi z miejscowości Warzenko w powiecie kartuskim. Do Gdańska przyjechała z mężem w latach pięćdziesiątych. Najpierw był dom na Brętowie, a potem mieszkanie na Suchaninie.
Jak przyznała, myśli o sobie jako o Kaszubce. W domu wraz z dziećmi rozmawiała po kaszubsku.
Mąż był z zawodu murarzem, a pani Anna pracowała w zieleni przy sadzeniu kwiatów. Praca nie należała do najlżejszych i obciążała kolana, które obecnie odmawiają współpracy.
– Nie poddaje się i jeździ wszędzie. Ma wózek. Była ostatnio na wycieczce w Częstochowie. A jak potrafi pięknie tańczyć, będąc na wózku! – dodała synowa Elżbieta.
Arie operowe, samba i 110 lat życia! Niezwykłe urodziny Stanisławy Opalińskiej