Ruszyła VI edycja projektu „OtuliMy – bądź częścią czegoś większego”. Nazwa nie jest przypadkowa – wszystkie osoby biorące udział w akcji wspólnie tworzą czapki, szaliki, skarpety, rękawiczki oraz patchworkowe koce, które trafiają do osób potrzebujących z Polski i z zagranicy. Wśród nich są ci, którzy mieszkają w domach opieki, domach dziecka, rodzinach zastępczych, oraz osoby w kryzysie bezdomności. Oznacza to jedno – rękodzieło trafia tam, gdzie ciepło jest potrzebne najbardziej.
Jak podkreśla organizator akcji, którym jest Stowarzyszenie WAGA z Gdańska, to projekt, który nie tylko pomaga przetrwać zimę...
„To także budowanie relacji, sąsiedzkiej życzliwości i poczucia, że każdy z nas może zrobić coś dobrego dla drugiego człowieka. Dzięki zaangażowaniu setek osób, wolontariuszek i wolontariuszy, osadzonych z Aresztu Śledczego w Gdańsku, partnerów i przyjaciół akcji dobro rozchodzi się daleko poza granice naszego miasta” – wyjaśniają członkowie Stowarzyszenia WAGA.
Cztery lata temu akcja „OtuliMy” rozrosła się poza granice Gdańska i funkcjonuje jako projekt ogólnopolski. Do Stowarzyszenia WAGA wysyłane są rękodzieła wykonane w różnych miastach na terenie kraju. Angażują się szkoły, organizacje oraz osoby prywatne.
– Przez te sześć lat naprawdę poznaliśmy mnóstwo cudownych ludzi, którzy chcieli się zaangażować – podkreśla w rozmowie z gdansk.pl Magdalena Paszkowska ze Stowarzyszenia WAGA.
„Każdy może zostać artystą”. Fundacja Nasza Przestrzeń inspiruje mieszkańców
Otulenie dla każdego
Jak podkreśla Magdalena Paszkowska, w rękodziele tworzonym podczas akcji nie ma ograniczeń. Grupa osób, do których trafią czapki, szaliki, rękawiczki oraz skarpety, jest bardzo różnorodna.
– Tutaj nie ma ograniczeń, bo potrzebujący to zarówno dzieci, młodzież, dorośli, jak i seniorzy. Nie ma też ograniczeń kolorystycznych czy rozmiarowych, chociaż zauważamy, że tak naprawdę gros tych rzeczy jest przekazywana mężczyznom. Zima zapowiada się ostra, a potrzebujących jest naprawdę bardzo wielu. Nasze hasło w akcji „OtuliMy” brzmi: „Każda para rąk może zdziałać cuda” – wyjaśnia.
W akcję można się również zaangażować w inny sposób.
– Można do nas przynieść włóczkę, można pomóc w transportowaniu rzeczy do miejsc, które tego potrzebują. Można też zgłaszać organizacje czy osoby potrzebujące wsparcia i otulenia. Jak najbardziej wszystkich zachęcam i niech ta nitka poleci jak najdalej – dodaje Magdalena Paszkowska.
Mówią o niej „dusza człowiek”. Irina Shvets odnalazła drugi dom w Gdańsku
Przyjdź i zacznij dziergać
Aby dołączyć do akcji nie trzeba umieć dziergać. Wystarczy przyjść na warsztaty, które są organizowane w czwartki w godzinach 14:00-16:00 w Domu Sąsiedzkim na Biskupiej Górce. Organizatorzy akcji wraz z wolontariuszami nauczą wszystkiego od podstaw.
„Przyjdź, usiądź z nami przy herbacie i zostań częścią czegoś większego. Razem możemy otulić tych, którzy najbardziej potrzebują ciepła i wsparcia” – zachęcają zaangażowani w akcję.
Pierwsze spotkanie w tym roku odbyło się w czwartek, 22 października. Choć to dopiero początek, chętnych nie brakuje.
– Mamy osoby, które nazywamy rekordzistkami. Pani Ewa na pierwsze warsztaty przyniosła nam 128 par skarpet. Panie z Ukrainy, które też się angażują, przyniosły już dwa koce. Mamy też Iwonę, która jest matką trójki dzieci, pracuje, a zawsze, gdy do nas przychodzi, przynosi siatki z 40 czy 50 czapkami – mówi Magdalena Paszkowska.
W „OtuliMy” angażują się różne osoby. Mężczyźni z Aresztu Śledczego w Gdańsku od samego początku akcji pomagają w naszywaniu metek i zszywaniu patchworkowych koców. Chętnie dołączają również osoby w wieku senioralnym, które robią na drutach i szydełku od wielu lat, a udział w akcji sprawia, że mogą czuć się potrzebne i spełnione. Projekt jest też pretekstem do nawiązywania kontaktów międzypokoleniowych.
– Młode dziewczyny idą do swoich mam i babć, mówią: „Naucz mnie”. Przy tym rozmawiają i spędzają razem czas – dodaje Magdalena Paszkowska.
Miały być ptaki, a wyszły... kolorowe ryby. I to cała ławica! A będzie ich jeszcze więcej
Projekt „OtuliMy – bądź częścią czegoś większego” dofinansowano ze środków Miasta Gdańska.