Ma sto lat, wielkie serce i kocha ludzi. Pani Agnieszka Jędraszek swoją postawą udowadnia, że recepta na długie życie ukryta jest w prostych rzeczach: optymizmie, pracowitości i wierze, która pozwala przetrwać największe burze.
Jubilatka chętnie przyjmuje gości, lubi rozmawiać i doskonale pamięta dawne czasy, o których opowiada z niezwykłą dokładnością. Z okazji urodzin stulatkę odwiedziła prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, która oprócz czerwonych róż i prezentu przekazała jubilatce list gratulacyjny.
– Z okazji jubileuszu setnych urodzin życzę Pani, aby w zdrowiu i pogodzie ducha jeszcze długie lata mogła Pani podobnie cieszyć się jesienią życia – wolną od trosk, bezpieczną, otoczona bliskimi ludźmi. Pozostaje Pani naszym miejskim dobrem! – zaznaczyła Aleksandra Dulkiewicz.
Pamięć zaklęta w zdjęciach. Roman Krzyżanowski obchodzi setne urodziny
Pomorze w sercu
Pani Agnieszka czuje się Kaszubką, a język kaszubski jest w niej wciąż żywy – nadal potrafi w nim rozmawiać. W 1950 roku przeprowadziła się do Gdańska z Borcza, wsi położonej w powiecie kartuskim. Najpierw mieszkała w Oliwie, a teraz na Przymorzu.
Jako dziewczynka pomagała na gospodarstwie rodziców. W rozmowie z gdansk.pl wspomniała, że nie były to łatwe czasy, a praca była niezwykle ciężka.
– Chciałam się kształcić. Byłam taka zdolna, ale musiałam iść na gospodarstwo – przyznała.
Otoczona ludźmi od zawsze
Dorastała w wielodzietnym domu i sama stworzyła podobny. Na ślubnym kobiercu stanęła tuż przed dziewiętnastymi urodzinami. Ma sześcioro dzieci, dwanaścioro wnucząt, siedemnaścioro prawnucząt i troje praprawnucząt.
– Kocham wszystkich. Nie tylko rodzinę, ale naprawdę wszystkich ludzi – zaznaczyła.
Przez całe życie działała na pełnych obrotach. Poza wychowywaniem najmłodszych członków rodziny, spełniała się zawodowo w Szpitalu Marynarki Wojennej.
– Gdy byłem dzieckiem – miałem może pięć, może sześć lat – moja mama mieszkała w Oliwie. Miała nas sześcioro. Mieszkaliśmy w dwóch pokojach z kuchnią. Mama przyjęła jeszcze pod dach dwie bratanice od kuzynki, bo dziewczęta chciały się kształcić. Przez cztery lata uczyły się tutaj, także w domu było nas ośmioro dzieci. Mama o wszystko dbała – podkreślił syn pani Agnieszki.
Człowiek spełniony. 100 urodziny Eugeniusza Słodkowskiego
Bóg życiową siłą
Jubilatka jest osobą wierzącą. Jak sama przyznaje, to Boża miłość dodaje jej sił każdego dnia.
– A skąd Pani ma taką energię? – zapytała prezydent.
– Od Boga. To on mi daje siłę – odpowiedziała jubilatka.
Pani Agnieszka, oprócz świetnej pamięci, jest również niesamowicie sprawna fizycznie. Mieszka sama i jest niezwykle samodzielna. Ma swoją rutynę. Wstaje o 4:30, a kładzie się o 20:00. Chętnie się modli i ogląda telewizję – w szczególności programy przyrodnicze oraz teleturnieje.
Dzieci jubilatki w rozmowie z gdansk.pl zwróciły uwagę, że ich mama zawsze była niezwykle elegancka i lubiła o siebie dbać. Gdy tylko miała okazję, chętnie odwiedzała fryzjera i krawcową. Rodzina pieszczotliwie nazywa ją nawet „polską królową Elżbietą”.