
Max Kiesewetter urodził się w Nowym Porcie w 1854 roku (zmarł w 1914), jako syn piekarza. Mieszkał przy nabrzeżu portowym przy Weichselstrasse, dzisiejszej ulicy Starowiślnej, która dziś już tam jednak nie sięga. Nie poszedł w ślady ojca, skupił się na karierze urzędniczo-kupieckiej - objął stanowisko prokurenta w dużej firmie armatorskiej.
- Kto wie, czy byłby nam dziś w ogóle znany, gdyby nie to, że na początku XX wieku, już jako dojrzały człowiek, postanowił spisać wspomnienia z dzieciństwa - mówi Aleksander Masłowski, tłumacz „Dawno temu w Nowym Porcie” i przewodnik po Gdańsku. - W ten sposób stworzył książkę, która jest jednym z fundamentalnych dzieł dla poznania historii Nowego Portu z połowy XIX wieku.
Pozycja Kiesewettera pokazuje Nowy Port, którego już nie ma, ówczesną mentalność jego mieszkańców i to, jak wyglądało życie w XIX wieku.
![]() Materiały prasowe
|
- To jest taki mały literacki wehikuł czasu, do tego napisany pięknym językiem. Czytając, jesteśmy wśród żyjących tam zwykłych ludzi i opowieści, które tę książkę tworzą - zaznacza Masłowski. - Dowiadujemy się z niej, jak wyglądało ówczesne codzienne życie w dzielnicy stosunkowo odległej od centrum miasta. Literatura w naturalny sposób skupia się na centrach miast, ludziach ważnych, wpływowych i bogatych. Dlatego istnienie książki, która jest poświęcona zwykłym mieszkańcom dzielnicy mocno odległej od głównego nurtu wydarzeń gdańskich, jest czymś absolutnie niezwykłym.
Z książki wyłania się szczególny obraz dzielnicy, który zupełnie odbiega od dzisiejszego wyglądu Nowego Portu. Zmieniła się nie tylko jego powierzchnia - w czasach Kiesewettera był cztery razy mniejszy niż obecnie - ale również topografia. Sporej części dzisiejszej siatki ulic w XIX wieku jeszcze nie było, nie istniał także bardzo widoczny dziś podział na port i część mieszkalną.
- Magazyny portowe sięgały głęboko w dzielnice, a domy stały na nabrzeżach portowych. To wpływało na profil zawodowy ludzi, którzy tam mieszkali, ich praca o wiele bardziej niż teraz związana była z morzem. Za punkt honoru uznawali, aby znać się na wszystkim, co z nim związane - tłumaczy Masłowski.
Warto pamiętać również, że centrum dzielnicy znajdowało się w zupełnie innym miejscu niż teraz: nie było nim skrzyżowanie ulic Góreckiego i Wolności, a dzisiejsze ulice Władysława IV i Oliwskiej, czyli tam, gdzie wznosi się obecnie Kościół Wniebowstąpienia (nazywany również „Morskim”).
Ze wspomnień Kiesewettera wyczytać można także ciekawe podejście ówczesnych mieszkańców do ich dzielnicy.
- Uważali się za tworzących wspólnotę odrębną od Gdańska. Mieszkańcy Nowego Portu mówili, że mieszkają w osadzie, traktowali siebie jak mieszkańców odrębnego miasteczka - mówi Masłowski. - Z drugiej strony, kiedy zamieszkałem w tej dzielnicy 150 lat później, też w taki sposób ją traktowałem i nie byłem w tym odosobniony.
Obecne wydanie książki „Dawno temu w Nowym Porcie” jest już drugim (nakład pierwszego został wyczerpany), ale wzbogacono je o nowe ilustracje i XIX-wieczne ryciny. Książkę można kupić na stronie wydawcy: Oficyna Pomuchel.