Gdańsk. Jak to się stało?!!!
Łatwogang o godzinie 21:14 dotarł do południowej granicy Gdańska w Świętym Wojciechu. Był wyczerpany po niemal 53 godzinach rowerowego rajdu. Zatrzymał się nieopodal dużego witacza, przedstawiającego herb miasta - dwa lwy, podtrzymujące tarczę z krzyżami i koroną. Czekał tam na niego tłum fanów, skandujących "Dziękujemy!".
Chwilę później Łatwogang zadał na głos pytanie: „Jak to się stało?”
Po czym odpowiedział: „Jesteśmy jedną wielką drużyną. Każdy dał coś od siebie — jak na zbiórkach”.
Na mecie czekał na Piotrka tłum. Były też fajerwerki. Gdy Łatwogang zszedł z roweru podziękował ludziom przez megafon: „To jest zasługa nas wszystkich. Jesteście super. Jestem z Was dumny”.
Podczas przejazdu udało się zebrać środki dla Maksia i Adasia. Chłopcy wraz z rodzicami powitali w Gdańsku 23-latka.
– Są z nami prawdziwi bohaterzy. Jest z nami Maks. Jest z nami też Adaś. To oni są tutaj najważniejsi – podkreślił Łatwogang.
Zbiórka wciąż trwa. Celem jest uzbieranie dla chorego Wojtusia całej kwoty potrzebnej na leczenie, a jest to 14,5 mln zł.
- Zbieramy, zbieramy! Wiem, że ostatnio się wykosztowaliście i głupio mi prosić – dodał.
Ze Świętego Wojciecha Łatwogang z Maksiem, Adasiem i ich rodzicami, w towarzystwie przyjaciół, ruszył czerwonym piętrowym autobusem, z odkrytym dachem do Śródmieścia Gdańska. Cały czas był fetowany przez Gdańszczanki i Gdańszczan, zgromadzonych wzdłuż trasy przejazdu.
Za Łatwogangiem podążała kawalkada samochodów i rowerzystów. Była też policyjna asysta drogówki.
Czerwony piętrowy autobus przejechał przez Śródmieście, minął pomnik Poległych Stoczniowców i ruszył w kierunku stadionu Polsat Plus Arena Gdańsk. Tam zatrzymał się na stadionowym parkingu, gdzie czekała duża grupa fanów, w tym rowerzystów. Łatwogang rozmawiał z nimi, dostał duże brawa i podziękowania, odśpiewano "Sto lat!". Cały czas trwała transmisja na Youtube i zbiórka internetowa, kwota szybko zmierzała w kierunku 5 mln zł dla Wojtusia.
Spotkanie zakończyło się ok. godz. 23. Skrajnie zmęczony Łatwogang po raz kolejny tego dnia - szczęśliwie ostatni - musiał przeciskać się przez rozentuzjazmowany tłum. Zawieziono go do miejsca noclegu.
ROLKA Z PRZEJAZDU ŁATWOGANGA PRZEZ GDAŃSKIE ŚRÓDMIEŚCIE:
Jak jechał przez Pomorze
Droga Łatwoganga była transmitowana na kanale YouTube.
Po godz. 16. dotarł do miasta Nowe i zaraz ruszył ku pobliskiej granicy województw kujawsko-pomorskiego i pomorskiego. Była to 48. godzina jazdy z Zakopanego niemal non-stop. Do tego czasu pokonał dystans 600 km. Spał niecałe dwie godziny. Co jakiś czas robił krótki odpoczynek.
Łatwogang jechał drogą krajową nr 91. Z Nowego do Gdańska musiał pokonać 90 km. Jechał przez Gniew, Tczew, Pszczółki, Łęgowo, Pruszcz Gdański.
Setki tysięcy osób obserwowały akcję Łatwoganga na Youtube, tłumy wychodziły mu na spotkanie we wsiach, miastach, miasteczkach. Wiele osób spontanicznie dołączyło do Łatwoganga na rowerach, towarzyszyły mu przez kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt kilometrów. Mijający ich kierowcy pozdrawiali klaksonami. Ludzie okazywali podziw i miłość dla tego chłopaka, witali go entuzjastycznie.
Na stacji paliw Orlenu, przed Gniewem, zebrał się taki tłum, że Łatwogang musiał prosić, żeby zebrani umożliwili mu ruszenie w dalszą drogę.
- Jeśli chcecie, żebym tego dokonał, puśćcie mnie! - powiedział.
Przechodząc przez tłum, przybijał jeszcze "piąteczki".
Rowerem z Zakopanego do Gdańska. Łatwogang rusza z kolejną akcją charytatywną
I - co najważniejsze - ludzie cały czas wpłacali pieniądze.
- udało się zebrać w całości 12 mln zł dla 8-letniego Maksa, chorującego na dystrofię mięśniową Duchenne'a DMD
- następnie była zbiórka dla Adasia, który również choruje na DMD - potrzeba było 3,5 mln zł. Wcześniej na Adasia na różnych zbiórkach udało się zgromadzić 11 mln zł. Te 3,5 mln ze zbiórki Łatwoganga to kwota, której brakowało do pokrycia całych kosztów leczenia chłopca.
O godz. 18.25, między Gniewem a Tczewem, udało się zgromadzić całą kwotę, zarówno dla Maksia, jak i Adasia. Łatwogang od razu zaczął zbierać na 2-letniego Wojtusia, kolejne dziecko z DMD. Znowu potrzeba prawie 15 milionów - rodzicom chłopczyka udało się dotąd zebrać zaledwie 65 tys. zł.
DMD to taka choroba, że trzeba się spieszyć. Leczenie możliwe jest u dzieci, u nastolatków już nie - zbyt późno.
- Dziękuję wszystkim, zebrać kolejne 15 milionów to trudne, ale musimy spróbować! - mówił Łatwogang. - Każdy grosz się liczy. W ciągu minuty zebraliśmy 75 tysięcy, więcej niż rodzice Wojtusia zdołali w ciągu siedmiu miesięcy. Zobaczcie, jaką mamy moc!
W ciągu 2 godziny i 15 minut na Wojtusia udało się zgromadzić całe 2,5 mln złotych! A licznik wciąż bił i przyspieszał! O godz. 21.40 było 4 mln zł dla Wojtusia, w sumie 19,5 mln dla wszystkich trzech chłopców, od początku rowerowej podróży Łatwoganga. Pół godziny później już 4,5 mln zł, łącznie 20 milionów! Licznik nadal bił.
NASZA FOTOGALERIA: