
Czytaj także: Rodzinnie i tanecznie w “Reju”. Niepełnosprawni gdańszczanie bawili się na festynie
Po śmieci 8-letniego Kamila z Częstochowy, który zmarł skatowany przez swojego ojczyma, redaktor Michajłow zaprosiła do studia Krzysztofa Sarzałę, aby porozmawiać o koniecznych działaniach, dzięki którym można zatrzymać przemoc wobec dzieci, o rozwiązaniach które sprawią, że dzieci nie będą “ginąć w systemie”. Ale też o tym, że temat przemocy wobec dzieci, kobiet i słabszych nie jest w Polsce priorytetem dla decydentów, w tym polityków.
Krzysztof Sarzała: W Polsce nie ma prewencji dotyczącej przemocy wobec dzieci
- Napisał Pan na swoim profilu na Facebooku “To przerażające co się stało, ale będzie jeszcze straszniej, jeśli jedyną konsekwencją, będzie intensywny ale krótkotrwały spazm społeczny w mediach” I tak się stało, mamy nowe tematy: rakiety, balony - rozpoczęła rozmowę ze swoim gościem Agnieszka Michajłow.
- Ze smutkiem stwierdzam, że wiedziałem że tak będzie, że rakieta przykryje śmierć dziecka, a za chwilę tsunami albo jakieś inne wydarzenie - powiedział Krzysztof Sarzała. - Nie dziwi mnie to, ale chciałbym, żeby było inaczej. W Polsce brakuje działań prewencyjnych. Czekamy aż coś się wydarzy, potem ten spazm, a potem znów nic. Odreagowaliśmy, niektórzy rozegrali swój interesik pokazując się, komentując tę tragedię i potem dzieje się po staremu.
Czytaj także: Z Helu na Rysy. Wędruje w milczeniu, aby pomóc podopiecznym domu dziecka
Wiedza, że nie powinno się krzywdzić dzieci coraz powszechniejsza
- W naszym środowisku dzielimy działanie na trzy etapy: prewencja, interwencja i postwencja - dodał Sarzała. - Te dwa ostatnie jakoś tam umiemy zabezpieczyć, ale prewencja? To jest coś jak Yeti, ktoś coś słyszał, ale nie widział.
Na pytanie prowadzącej, czy chłopca można było uratować, pedagog podkreślił, że sytuacja w Polsce i na świecie jest i tak paradoksalnie lepsza niż lata temu.
- Z mojej wiedzy, z opracowań autorytetów z dziedziny przemocy wobec dzieci, wynika, że jest lepiej - tłumaczył Krzysztof Sarzała. - Dostęp do internetu sprawia, że dzieci mogą dowiedzieć się same, czego nie powinno się wobec nich robić. W ogóle naukowcy na całym świecie podkreślają, że coraz więcej państw, obywateli, instytucji wie, że nie powinno się krzywdzić dzieci. Postęp technologiczny, wszechobecność kamer często powstrzymuje sprawców, powszechny monitoring, śledztwo pozwala szybciej dopaść sprawcę. Wiele dzieci jest w stanie się edukować i szukać pomocy.
Trzeba inwestować w umiejętności rodzicielskie
Jak podkreślił pedagog ważne jest też to, że profesjonaliści mają lepszy dostęp do specjalistycznej wiedzy.
- W latach 90-tych mieliśmy taki przypadek, też 8-letnią dziewczynkę, która miała tajemnicę - wspominał Sarzała. - Jedyne narzędzie jakie wtedy mieliśmy, to była nasza intuicja, działaliśmy jak dzieci we mgle. Okazało się, że dobrze przeczuwaliśmy, dziewczynka była molestowana seksualnie. Dziś jest lepiej, są szanse, żeby kolejny Kamil uratował życie, ale też wiele dzieci może umrzeć przez ten mroczny świat czterech ścian, który się kamufluje, gdzie nic na zewnątrz nie widać.
Czytaj także: Chcesz być lepszy dla bliskich? Skorzystaj z bezpłatnej pomocy psychologicznej
Jak podkreśliła redaktor Michajłow w przypadku Kamila było jednak inaczej. Chłopiec szukał pomocy, przemoc było widać. - Nie zadziałał system? Co tak naprawdę nie zadziałało, co to jest ten magiczny system? - pytała swojego gościa.
- To ludzie, rozwiązania prawne, to właśnie prewencja - tłumaczył gość. - Mocna inwestycja w społeczną wrażliwość, umiejętności rodzicielskie, wdrażanie psychoedukacji, terapii, leczenie szkód ale też badania przesiewowe. To na przykład pielęgniarka środowiskowa, która chodzi po domach, i tak jest w wielu miejscach na świecie. Matka i ojciec jeśli na świat przychodzi dziecko, muszą się liczyć z wizytą pielęgniarki, która podpowie im, jak pielęgnować dziecko, ale też rzuci okiem na sytuację w domu. Podejmie stosowne działania. U nas systemowych działań prewencyjnych brakuje.