
Przejazd rowerowy to nowość w formie protestowania w Gdańsku. W sobotę, 31 października, cykliści w ok. 500-osobowej grupie wystartowali z placu przed Multikinem we Wrzeszczu, jadąc al. Grunwaldzką w stronę Ergo Areny w asyście kilkunastu wozów policyjnych.

Po drodze peleton rósł w siły, by zebrać w sumie ok. 2 tysiące osób - od tych raczej starszych, po dzieci na na rowerkach i w krzesełkach za plecami pedałujących rodziców.

Blokada rowerowa z góry oznaczona była jako wydarzenie rodzinne, uczestnicy karnie odpowiedzieli na apel organizatorów o powstrzymanie się od niecenzuralnych haseł na transparentach i okrzyków (przykłady transparentów: “Moc się rodzi, PiS truchleje”, “Jarek bój się, nadchodzi era rozumu, a dla Ciebie jesień średniowiecza”, “Poszłam spać, obudziłam się bez wolności”, ‘PiS sio”, "Kaczyński nie umie jeździć na rowerze").

Jadąc główną arterią Gdańska, rowerzyści dzwonili, tak jak dotąd trąbili kierowcy blokujący ulice każdego dnia - dziś wielu z nich “odtrąbywało” wyrażając uznanie dla rowerowej blokady. Furorę zrobiła mieszkanka jednego z bloków przy al. Grunwaldzkiej na Żabiance, która stojąc na balkonie przez cały czas przejazdu tłukła łyżką w garnek kuchenny.

Po zawrotce na rondzie przy Ergo Arenie, rowerzyści wrócili do Wrzeszcza.
Kilkanaście osób zatrzymało się jednak przy hali Olivii, by wesprzeć startujący stąd w kierunku Gdyni, pieszy Trójmiejski Strajk Młodych. Ok. godziny 16.40 młodzi - uczniowie i studenci z Gdańska byli już na ul. Jacka Malczewskiego w Sopocie - zbierając po drodze swoich rówieśników z Sopotu. Krótko po godzinie 17 dotarli do Gdyni: - To już finał. Dziękujemy wszystkim osobom biorącym udział i pamiętajmy - nie ustąpimy tak długo jak długo nie uda się przywrócić normalności! - zaznaczają młodzi.

Organizatorzy obydwu protestów dziękowali dziś policji za pilnowanie bezpieczeństwa demonstrujących.
Popołudniu w sobotę, o godz. 17, pod Galerią Bałtycką rozpoczęło się ostatnie protestacyjne wydarzenie dnia - przemarsz pod hasłem "Wolny wybór albo psikus!".
"Walka o prawa kobiet trwa! Do tego Halloween, nadal legalne święto, którego boi się polska prawica i kościół katolicki. Te wszystkie wiedźmy, strachy, demony, diabły, kościotrupy, potwory, Harry Potter i Hello Kitty wywołują nieopisaną grozę w zakonserwowanych piewcach polskich tradycji. Podobną grozę wywołuje w tych patriarchalnych głowach fakt istnienia Wolnych Kobiet, bo te dla nich to istne czarownice" - piszą organizatorzy w zapowiedzi wydarzenia, i dalej: "Każda osoba, która ma chęć niech się przebierze za co chce i niech przyjdzie siać grozę. Wszelkie wiedźmy, czarownice, potwory i inne strachy mile widziane! Transparenty, hasła i wszystko co wyraża Wasze uczucia, myśli i postulaty, własne nagłośnienie z muzyką, by maszerowało się raźniej, przywitamy z radością. Przemaszerujemy od Galerii Bałtyckiej pod biura partii rządzącej na Targu Drzewnym".
W niedzielę z kolei zaplanowano NIE-dzielny Spacerniak na Plaży. W południe protestujący z Gdańska, Gdyni i Sopotu rozpoczną wspólny spacer po plaży - każdy w swoim mieście - by spotkać się po drodze w Sopocie. Organizatorzy proszą, by protestujący zabrali ze sobą biało-czerwone flagi: - Biało-czerwona to nasz symbol, nie dajmy go sobie odebrać - apelują.